Do ataku doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. W rejonie portu słyszanych było kilka eksplozji, wybuchł też pożar. Syryjskie media państwowe od razu poinformowały, że atak przeprowadził Izrael, który od kilku lat regularnie atakuje cele w Syrii, związane z obecnością w tym kraju sił Hezbollahu, a także sił irańskich. Izrael obawia się, że Iran wykorzysta wojnę domową w Syrii, w której jest sojusznikiem prezydenta kraju, Baszara el-Asada, do umocnienia obecności wojskowej w tym kraju.

Kilkanaście dni przed atakiem na Latakię Izrael zaatakował cele w rejonie syryjskiego miasta Hims.

Izrael będzie nadal walczył przeciwko destrukcyjnym siłom i nie przerwie tej walki nawet na sekundę

Naftali Bennett,, premier Izraela

Bennett, po ataku na Latakię mówił, że Izrael "będzie nadal walczył przeciwko destrukcyjnym siłom" w regionie i "nie przerwie tej walki nawet na sekundę". Jak mówił walka ta "toczy się niemal codziennie".

Czytaj więcej

Syryjska agencja: Izrael zaatakował port w Latakii. Wybuchł pożar

Premier Izraela podkreślał też, że jego kraj - walcząc z "destrukcyjnymi siłami" - "umacnia swoje więzi z przyjaciółmi w każdym obszarze".

Minister spraw zagranicznych Syrii zapowiadał niedawno, że ataki przeprowadzane przez Izrael na cele znajdujące się na terytorium Syrii "nie pozostaną bezkarne".

W pobliżu Latakii znajduje się baza sił powietrznych w Humajmim, w której stacjonują rosyjscy żołnierze wspierający siły Baszara el-Asada w wojnie domowej. Rosja jest zaangażowana w konflikt w Syrii po stronie Asada od 2015 roku.