Telemedycyna mocno przyspieszyła. To efekt epidemii koronawirusa, która z jednej strony „wygenerowała" wzmożone zapotrzebowanie na usługi medyczne (nie tylko związane z Covid-19), a z drugiej sprawiła, że dostęp do lekarzy stał się utrudniony. Stąd tzw. zdalne wizyty, czyli kombinacja systemów wideokonferencyjnych z mniej lub bardziej zaawansowaną diagnostyką na odległość oraz dostępem do cyfrowej dokumentacji pacjenta, biją rekordy popularności.

– Do tej pory usługi telemedyczne w Polsce to była nisza. Dziś młode, innowacyjne spółki działające w tej branży wychodzą z cienia i pokazują swój duży potencjał – mówi Julia Krysztofiak-Szopa, była prezes fundacji Startup Poland.

To rewolucja, która właśnie wystartowała i nie ma od niej odwrotu. Raport „Connected Care in Europe", przygotowany przez Berg Insight, wskazuje, że w 2022 r. z systemów telemedycznych będzie korzystać już 16,5 mln Europejczyków (dla porównania w 2016 r. było to niespełna 6 mln).

Demografia nie daje wyboru

Eksperci twierdzą, że koronawirus, choć w wielu branżach wywołał kryzys, to akurat w dziedzinie telemedycyny pchnął ją niezwykle mocno do przodu. Wiele dotychczasowych barier – prawnych i mentalnych, związanych z opieką lekarską na odległość, praktycznie z dnia na dzień zniknęło. – Nie ma przeszkód, by ten rynek rozwijał się coraz szybciej – twierdzi Patryk Ogórek, prezes spółki Aurero.

Chodzi o decyzję rządu, który dopuścił możliwość zdalnego wystawiania zwolnień L4 poprzez telekonsultację czy wprowadzenie refundacji, umożliwiającej bezpłatny dostęp do systemów telemedycznych.

– Epidemia koronawirusa może mieć bardzo duży wpływ na popularyzację rozwiązań telemedycznych. Rekomendacje pozostania w domach są zdecydowanie szansą dla branży, co może się przełożyć na wzrost zapotrzebowania na świadczenia telekonsultacyjne i teleopiekuńcze – dodaje Piotr Sobiś, prezes Infoscanu.

Eksperci uważają, że to dopiero początek boomu. Kolejny krok to spopularyzowanie technologii do zdalnej diagnostyki. Na skutek pandemii w kilka miesięcy, a nawet tygodni sektor telemedycyny wykonuje jednak milowe kroki, które wcześniej zajmowały lata. Potrzebny był impuls, którym okazała się pandemia, bo perspektywy dla branży telemedycznej w Polsce są obiecujące, o czym w dużej mierze stanowi demografia. Liczba ludności „produkcyjnej" w następnych latach będzie konsekwentnie maleć. W 2030 r. ma to być 20,8 mln, przy czym liczba osób w wieku poprodukcyjnym wzrośnie do niemal 10 mln (przy jednoczesnym wydłużeniu średniej długości życia o pięć lat – z 76 do 81 lat). Według prognoz w 2050 r. osoby w wieku 65+ mają stanowić aż jedną czwartą populacji naszego kraju. To zjawisko wraz z obserwowanym od lat kurczeniem się kadry medycznej, trudnościami w dostępie do badań i rosnącymi kosztami opieki sprawia, że stajemy przed ogromnym wyzwaniem, któremu sprostać może jedynie telemedycyna. „Rozwój rozwiązań telemedycznych w świetle prognozowanych zmian nie jest jedynie możliwością, lecz koniecznością zmierzającą do efektywniejszego wykorzystania zasobów osobowych i materialnych ochrony zdrowia oraz opieki społecznej" – alarmowała w swoim raporcie Krajowa Izba Gospodarcza już w 2015 r.

W owej rewolucji chodzi również o pieniądze. A telemedycyna i rozwój nowych technologii mogą się przełożyć na znaczne oszczędności. Resort zdrowia szacuje, iż elektronizacja medycyny pozwoli zmniejszyć koszty o 0,35 proc. PKB.

Dla połowy z nas internista online

Eksperci nie mają wątpliwości, że e-recepty, z których dotychczas korzystał nieznaczny odsetek pacjentów, czy zdalny dostęp np. do wyników laboratoryjnych czy naszej historii choroby, to rozwiązania, które po pandemii staną się już czymś naturalnym. Podobnie może być z konsultacjami online. Już teraz – jak wynika z badań PwC – ponad połowa Polaków chciałaby zdalnie łączyć się z internistą, a około 40 proc. z kardiologiem czy farmaceutą.

Do telemedycyny przekonuje się też służba zdrowia. – Obecny kryzys przyspieszy zwiększanie nakładów na ochronę zdrowia, a telemedycyna będzie jednym z najbardziej istotnych beneficjentów – przekonuje Krzysztof Mędrala, prezes MedApp.

Z końcem marca platformę telemedyczną uruchomił popularny serwis ZnanyLekarz.pl. W ciągu dwóch tygodni chęć świadczenia usług za jej pośrednictwem wyraziło aż 2,5 tys. lekarzy. – Ich liczba rośnie z dnia na dzień – zaznacza Piotr Radecki, dyrektor zarządzający serwisem ZnanyLekarz.

Z kolei Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LuxMed, w rozmowie na antenie TOK FM, podała, że tylko w marcu wykonano około 300 tys. porad lekarskich udzielanych przez internet. – W stosunku do poprzednich miesięcy to o kilkadziesiąt procent więcej – wyjaśniała.

– W krótkim czasie wzrosła świadomość pacjentów, zarządów przychodni i lekarzy – podsumowuje Patryk Ogórek.

Według analityków Global Market Insights światowy rynek telemedycyny w 2018 r. miał wartość ponad 38,3 mld dol. W latach 2019–2025 jego średnie tempo wzrostu ma sięgać 19 proc. rocznie.