Władze Korei Południowej wprowadziły ścisłe zasady utrzymania dystansu społecznego w Seulu i w przyległych do stolicy regionach w tym tygodniu, zaledwie miesiąc po tym, jak zostały one złagodzone po drugiej fali epidemii.

Teraz niektórzy eksperci twierdzą, że rząd zbyt szybko złagodził te obostrzenia.

Liczba dobowych zakażeń w Korei Południowej przekroczyła 500 po raz pierwszy od 6 marca.

- Do łagodzenia doszło w związku z obawami o gospodarkę i rosnącym zmęczeniem (społeczeństwa), ale było to przedwczesne - uważa Kim Woo-joo, profesor, specjalista ds. chorób zakaźnych.

Pierwsza fala COVID-19 uderzyła w Koreę Południową w lutym i osiągnęła szczyt 29 lutego, gdy w kraju wykryto 909 zakażeń w ciągu doby.

Obecna fala zakażeń skupiona jest na obszarze metropolitalnym Seulu, zamieszkiwanym przez ok. połowę z 51 mln mieszkańców kraju.

Ogniska zakażeń są rozproszone, co utrudnia namierzanie kontaktów osób zakażonych.

Minister zdrowia, Park Neung-hoo podkreśla, że koronawirus rozprzestrzenia się szybko zwłaszcza wśród "młodszych pokoleń".

Z kolei minister edukacji, Yoo Eun-hae mówi, że źródłem zakażeń są spotkania rodzinne i nieformalne spotkania towarzyskie, co utrudnia działanie władzom".

Spośród 583 zakażeń wykrytych w ciągu ostatniej doby 553 ma charakter lokalny, 73 proc. z nich wykryto na obszarze metropolitalnym Seulu.

Jak dotąd w Korei Południowej wykryto 32 318 zakażeń koronawirusem i 515 zgonów chorych na COVID-19.