Czy rak płuca jest wciąż najgorzej rokującym nowotworem?

Niestety, to nadal najczęstsza przyczyna zgonów wśród wszystkich nowotworów złośliwych. W Polsce taką diagnozę co roku słyszy około 23 tys. chorych.

Przez lata rak płuca był utożsamiany głównie z chorobą mężczyzn. Obecnie stał się chorobą, gdzie odsetek zachorowań i zgonów jest taki sam u kobiet i u mężczyzn. Spadek liczby nowych zachorowań dotyczy głównie populacji męskiej. U kobiet ten trend, niestety, nie jest zauważalny.

Jak długo można żyć z rakiem płuca?

Wszystko zależy od typu nowotworu, stopnia zaawansowania, jego lokalizacji, wydolności fizycznej chorego, stanu węzłów chłonnych, obecności lub braku przerzutów odległych. Im nowotwór jest mniej zaawansowany, tym szanse wyleczenia są większe.

Są dwa główne typy raka płuca: drobnokomórkowy i niedrobnokomórkowy. Ten drugi to ponad 80 proc. zachorowań. Jeżeli diagnoza zostaje postawiona w pierwszym lub drugim stopniu zaawansowania, chory jest kwalifikowany do leczenia chirurgicznego. Chorzy w wyższym stopniu zaawansowania, ale bez przerzutów odległych, otrzymują zazwyczaj leczenie skojarzone, czyli zastosowanie równoczesne lub sekwencyjne chemioterapią i radioterapią, a także leki innowacyjne (immunoterapia).

Jednak ponad połowa to chorzy w stadium rozsiewu lub niekwalifikujący się do leczenia radykalnego.

Jakie leczenie można im zaproponować?

Tu mamy ogromny postęp. Dotąd była dostępna tylko klasyczna chemioterapia. Teraz od kilku lat dysponujemy już dwoma nowymi grupami leków, tzw. leczeniem personalizowanym, czyli ukierunkowanym molekularnie, i lekami immunokompetentnymi. Ta druga grupa to są leki, które remodulują własny układ immunologiczny w ten sposób, aby został „odślepiony”. Czyli zaczyna „widzieć” komórki nowotworowe i sam zaczyna z nimi walczyć.

W przypadku raka niedrobnokomórkowego płuca w ciągu ostatnich lat sytuacja całkowicie się zmieniła. Rak płuca, który był powszechnie uważany za chorobę o jednym z najgorszych rokowań, przeważnie śmiertelną, teraz w wielu sytuacjach staje się chorobą przewlekłą. A chorych np. w stadium rozsiewu potrafimy leczyć nie tygodniami, lecz wręcz latami.

O ile wydłużył się ten okres?

Wszystko zależy od tego, jakie mamy możliwości leczenia. Przykładowo dla chorego z obecną rearanżacją w genie ALK (to 5 proc. chorych) mamy do dyspozycji już pięć leków dedykowanych. Badania pokazują, że w określonych sytuacjach leczony nimi chory mógł żyć nawet 89 miesięcy.

Z kolei w raku drobnokomórkowym dopiero teraz zaczynają się pojawiać nowe metody terapii. Nie ma żadnego leku ukierunkowanego molekularnie. Tutaj szansą jest immunoterapia, ale efekty nie są jeszcze tak spektakularne, jak w raku niedrobnokomórkowym.

Z pewnością kluczowe jest dobranie możliwie najlepszej terapii już w pierwszej linii leczenia. Czy w Polsce jest taka możliwość?

To zależy. Mamy program lekowy, który pozwala nam zastosować leki innowacyjne w pierwszej i drugiej linii leczenia, np. w przypadku zaburzeń molekularnych w genach EGFR, ALK czy ROS 1 odpowiedź jest twierdząca. W przypadku innych zaburzeń molekularnych jest trudno, ale to dotyczy wszystkich linii leczenia. Bo leki, które są bardzo efektywne, dedykowane takim szlakom, jak BRAF, NTRK, zaburzeniu molekularnemu w genie RET, MET czy KRAS, nadal są w Polsce niedostępne. Jeżeli chodzi o immunoterapię, mamy możliwość jej zastosowania w pierwszej linii leczenia w grupie chorych z odsetkiem komórek nowotworowych powyżej 50 proc. z ekspresją białka PD-L1. Jeśli jest to poniżej 50 proc., mamy możliwość zastosowania immunoterapii w połączeniu z chemioterapią. Tu chcielibyśmy mieć większy i szerszy dostęp do nowoczesnych leków i bardzo o to walczymy.

Część chorych, którzy mogliby dostawać immunoterapię, nadal jest leczona chemioterapią.

Nie wiem, dlaczego tak jest. Jeśli nie ma przeciwwskazań natury klinicznej i ściśle do stosowania immunoterapii, to powinni być leczeni nowocześnie.

Jakie są wytyczne ESMO dotyczące leczenia w pierwszej i drugiej linii?

Jeżeli chory ma rozpoznanego raka płaskonabłonkowego w stadium rozsiewu, robimy tylko ocenę białka PD-L1. Jak jest powyżej 50 proc., stosujemy immunoterapię w monoterapii. Jak poniżej 50 proc. – immunoterapię w połączeniu z chemioterapią.

Natomiast w przypadku raka niepłaskonabłonkowego bezwzględnie trzeba zrobić badania molekularne. Na świecie już leczy się chorych z określonymi zaburzeniami molekularnymi, jak NTRK, RET, MET, KRAS i BRAF. U nas tylko, jak wspomniałem, zaburzenia w genie EGFR, ALK i ROS1. Dostęp powinien być szerszy. Gdybyśmy mieli dostępne wszystkie leki, to lekami nowoczesnymi potrafilibyśmy leczyć nawet około 70 proc. pacjentów.

Profesor Dariusz Kowalski jest kierownikiem Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie oraz prezesem Polskiej Grupy Raka Płuca.