Choć jak podaje Ministerstwo Zdrowia, codziennie wykonywanych jest między 30 a 40 tys. szczepień, są to przeważnie drugie dawki. – Zauważyliśmy, że bardzo mało przybywa nowych osób, które zapisują się na pierwsze szczepienie – mówi „Rzeczpospolitej" dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. Covid-19. Dodaje, że im młodsza grupa, tym większe przekonanie, że Covid-19 mocno dotyka ludzi starszych, a młodsi przechodzą zakażenie bezobjawowo lub skąpoobjawowo i dlatego nie zgłaszają się na szczepienia. – Entuzjazmu wobec szczepień nie ma obecnie w żadnej grupie wiekowej – dodaje.

Efekty niskiego zainteresowania szczepieniami już widać. Lekarze podkreślają, że do szpitali covidowych trafiają głównie pacjenci młodsi, którzy się nie zaszczepili. Wśród zakażonych osób najwięcej jest tych między 30. a 40. rokiem życia – wynika z danych przedstawionych na Twitterze przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. To aż 20,23 proc. wszystkich zakażonych w ciągu ostatniego miesiąca. Na drugim miejscu są osoby w wieku 21–30 lat. To także niemal 20 proc. „Zakażają się głównie osoby z grup najmniej zaszczepionych", podkreśla minister zdrowia i dodaje, że osoby, powyżej 60 lat – które są najszerzej zaszczepioną grupą – to jedynie niecałe 20 proc. zakażeń.

Rząd już od końca lipca podkreśla, że czwarta fala pandemii jest nieuchronna. – Jesteśmy w okresie ciszy między falami, ilość wirusa w środowisku jest niewielka i zakażeń nie jest zbyt wiele. Ale już widać wzrosty zakażeń tam, gdzie szczepienia idą najsłabiej czyli w Małopolsce, na Podkarpaciu i w województwie lubelskim – zwraca uwagę Grzesiowski. We wtorek najwięcej zakażeń stwierdzono w województwie małopolskim – 26. Na drugim miejscu była Lubelszczyzna z 24 przypadkami. Wszystkich stwierdzonych zakażeń było w Polsce 200. Szczyt fali prognozowany jest na koniec września/początek października.

Dlatego tak ważne jest, by jak najwięcej osób wcześniej się zaszczepiło. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w pełni zaszczepionych jest niespełna 18 mln Polaków (ok. 42 proc. społeczeństwa). A przynajmniej jedną blisko połowa rodaków. To wciąż zbyt mało, by można było mówić o odporności populacyjnej. Tym bardziej że pojawiające się nowe warianty SARS-CoV-2 – zwłaszcza Delta i Lambda – są wysoce zakaźne i wymagają wyższego poziomu wyszczepienia - nawet na poziomie 90 proc.

– Ze strony rządu nie ma chęci wprowadzenia powszechnego obowiązku szczepień, a same apele nie wystarczą. Tym bardziej że nawet nie egzekwuje się obecnie obowiązujących przepisów dotyczących noszenia maseczek w miejscach publicznych. Także na granicach nie sprawdza się dokładnie paszportów covidowych. To wszystko nie zachęca do szczepień – mówi Grzesiowski. I dodaje, że wraz z nadchodzącą jesienią i powrotem dzieci do szkół należałoby się zastanowić nad bardziej radykalnymi działaniami, a także powszechnym testowaniem np. dwa razy w tygodniu osób niezaszczepionych.

Tym bardziej że nasilają się działania grup antyszczepionkowych atakujących np. punkty szczepień i dyskusji dotyczących ich zasadności. Podczas briefingu prasowego premier Mateusz Morawiecki poinformował, że podczas posiedzenia rządu minister Niedzielski przedstawił raport na temat wpływu na tę dyskusję obcych państw.