Delta stała się dominującym wariantem koronawirusa w Polsce, osiągając 60 proc. udziału w badanych próbkach, a w niektórych rejonach nawet 80 proc. Mutacja dominuje na Pomorzu i na Śląsku, a zgodnie ze światowym trendem może niedługo objąć cały kraj. Według ekspertów to ona będzie odpowiadać za IV falę, której kulminacja ma nastąpić pod koniec wakacji.

– Jesteśmy przygotowani na zwiększoną liczbę zakażeń i na zwiększoną presję na szpitalnictwo – deklaruje minister zdrowia Adam Niedzielski. – Zajęliśmy się kwestią przygotowania całego systemu laboratoriów do wykonywania diagnostyki w kierunku wykrywania tego, czy mamy do czynienia z koronawirusem. Mamy obecnie w gotowości ponad 320 laboratoriów, które wykonują te testy – dodaje.

Podczas gdy rządzący czują się przygotowani do IV fali, szefowie szpitali przyznają, że ich jednostki są jeszcze w proszku. – Pod koniec trzeciej fali zlikwidowaliśmy oddziały covidowe, ścianki działowe i śluzy. Teraz, na miesiąc przed spodziewaną kulminacją, nikt nie zapowiada ponownego przekształcania oddziałów. A jeśli znów w kilka dni mamy wypisywać ludzi z ortopedii i wynosić łóżka, żeby zwiększyć odległości między nimi, to znaczy, że ktoś na górze z ostatnich kilkunastu miesięcy nie wyciągnął żadnych wniosków – mówi szef jednego ze szpitali powiatowych.

Zdaniem dr. Artura Zaczyńskiego, dyrektora Szpitala Narodowego, wojewodowie już dziś powinni przedstawić koncepcję wyłączania lub włączania szpitali, szpitali tymczasowych, zespołów ratownictwa medycznego i centrów koordynacji do współpracy i na kanwie II i III fali przygotować lokalny plan pandemiczny. – System jest przygotowany do IV fali pod względem dostępu do tlenu, respiratorów, czyli sprzętu, a także dostępności personelu – poprzednie fale pokazały, że to kwestia odpowiedniej stawki za godzinę. Dla sprawnego przeprowadzenia IV fali najważniejsza jest obecnie koordynacja działań, odpowiednio wczesne poinformowanie każdego uczestnika systemu o jego miejscu w szyku i deadline'ach – podkreśla dr Zaczyński, członek Rady Medycznej przy premierze.

Tymczasem tempo szczepień spada z tygodnia na tydzień, a punkty szczepień wysyłają do resortu zdrowia masowe zapytania o możliwość zwrotu szczepionek. Niedostateczna liczba zaszczepionych martwi rządzących:

– Apeluję raz jeszcze o szczepienia. To, co dzieje się w Europie Zachodniej, wskazuje na ryzyko – dzisiaj zaszczepienie się jest jedyną i skuteczną metodą walki z koronawirusem – mówił w piątek premier Mateusz Morawiecki. – W ostatnich dniach notujemy powyżej 100 przypadków zakażeń dziennie, ok. 300 zajętych łóżek covidowych i 40 respiratorów w użyciu. Te liczby nie robią już wrażenia, ale pamiętajmy, jak często przewaga nad Covid-19 okazywała się krucha – dodał.

Jednocześnie rząd chwali się, że kampanie „Szczepimy się" i „Ostatnia prosta" dotarły do ponad 30 mln osób (400 publikacji w 200 tytułach, reklamy outdoorowe na ponad 8 tys. nośników, ponad 80 tys. emisji spotów społecznych w radio i 4,5 tys. emisji w radiostacjach internetowych, ponad 10,5 tys. emisji spotów w stacjach telewizyjnych i prawie 20 mln wyświetleń w usługach typu video on demand).