Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak niespodziewane dane inflacyjne wpłynęły na wstrzymanie podwyżek stóp procentowych.
  • Jaką rolę w obecnej strategii RPP odgrywa inflacja bazowa i dlaczego jej spadek jest tak istotny.
  • Dlaczego bieżące, korzystne dane o inflacji kontrastują z trudniejszymi perspektywami na przyszłość.
  • W jaki sposób rosnące koszty w przedsiębiorstwach mogą wkrótce przełożyć się na ceny dla konsumentów.

Posiedzenie RPP rusza we wtorek, decyzja ws. stóp procentowych zostanie ogłoszona w środę 4 listopada. Argumentem za pozostawieniem ich bez zmian (w tym stopy referencyjnej na poziomie 2,75 proc.) jest m.in. październikowa niespodzianka inflacyjna. Jeszcze przed kilkoma dniami scenariusz podwyżki stóp procentowych pozostawał realniejszym ryzykiem, jednak piątkowy szybki szacunek GUS przechylił szalę w ewidentnie gołębią stronę. Inflacja w minionym miesiącu spadła do 3,5 proc. r/r, ponownie na obrzeża przedziału celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.), poniżej nie tylko średniej prognoz ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet” (3,7 proc.), ale nawet od najniższej z przedstawionych prognoz (3,6 proc.). 

– W obliczu tych danych utrzymanie stóp procentowych bez zmian wydaje się przesądzone – ocenia Adrian Domitrz, ekonomista Erste Bank Polska.

Czytaj więcej

Przemysł w Polsce z pierwszym takim sygnałem od półtora roku. „PMI wraca do gry”

Spadek inflacji bazowej odsunął ryzyko podwyżek

Znaczenie ma jednak nie tylko sam odczyt inflacji, ale również jego struktura. Za spadek inflacji odpowiadał wprawdzie przede wszystkim powrót programu CPN, ale niespodzianka nie ograniczyła się do efektów tańszych paliw. Ekonomiści po publikacji danych GUS zaczęli rewidować w dół swoje szacunki inflacji bazowej, która mogła spaść poniżej 3 proc. wobec 3,1 proc. we wrześniu. 

Ekonomiści BNP Paribas Bank Polska szacują 2,8 proc., Erste BP 2,8-2,9 proc., Pekao też przewidują wynik poniżej 3 proc. Gdyby te wyliczenia się potwierdziły – NBP oficjalne dane o październikowej inflacji bazowej poda w połowie listopada – to byłby to najniższy wynik od marca 2026 r.

Z październikowych wypowiedzi prezesa Glapińskiego wynikało, że RPP z podwyżką czeka, aż zobaczy, że „inflacja będzie miała trwały charakter, będzie się rozlewała”. – Będziemy reagować najprawdopodobniej dopiero wtedy, kiedy zobaczymy, że efekty drugiej rundy czy efekty pośrednie nastąpią i one będą groźne dla inflacji bazowej – dodawał członek Rady Ludwik Kotecki.

Czytaj więcej

Benzyna i diesel minimalnie w dół. Są nowe ceny maksymalne paliw

Gorsze perspektywy inflacji w 2027 r.

W obliczu takiej retoryki RPP i nowych danych o inflacji, podwyżka stóp procentowych podczas listopadowego posiedzenia nie jest scenariuszem bazowym dla żadnego z ankietowanych zespołów analitycznych. RPP nie może spokojnie odetchnąć. Perspektywy inflacji na kolejne kwartały wyraźnie się pogarszają, a nowa projekcja NBP może dostarczyć Radzie argumentów za bardziej restrykcyjną polityką pieniężną.

Korzystny obraz bieżącej inflacji kontrastuje bowiem z trudniejszymi perspektywami na przyszłość. Ceny surowców energetycznych pozostają wysokie, a drożejący gaz i ropa zwiększają ryzyko wzrostu rachunków za energię oraz kosztów działalności przedsiębiorstw. Dodatkowo rośnie inflacja producencka – we wrześniu przekroczyła 6 proc. i była najwyższa od trzech lat. Zdaniem ekonomistów część tych kosztów może z opóźnieniem przełożyć się na ceny konsumpcyjne, prawdopodobnie silniej na początku 2027 r. Do tego dochodzi ryzyko ponownego wzrostu cen żywności oraz niepewność dotycząca przyszłości programu CPN, który na razie obowiązuje do końca roku.

Czytaj więcej

Rachunki za gaz mogą wzrosnąć o 35 proc. Wiemy, jak może wyglądać pomoc rządowa

W efekcie trwały powrót inflacji do przedziału celu NBP może być trudny do osiągnięcia przynajmniej do połowy przyszłego roku. To właśnie ten rozdźwięk między bieżącymi danymi a przyszłą ścieżką cen będzie jednym z najważniejszych wyzwań dla Rady. – Im dłużej utrzymuje się presja na ceny surowców, tym większe ryzyko dla polskiej gospodarki i tym trudniejsze zadanie ma RPP – ocenia Roman Ziruk, główny strateg rynku walutowego w Ebury.