Ostateczny odczyt inflacji nie okazał się dużym zaskoczeniem w świetle prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”. Jeszcze przed szybkim szacunkiem z końcówki grudnia zdecydowana większość z nich przewidywała, że inflacja w grudniu wyniosła około 2,4-2,5 proc. (średnia prognoz wynosiła 2,5 proc., ale już mediana 2,4 proc.).
Odczyt 2,4 proc. r/r oznacza, że inflacja w grudniu spadła do niemal najniższego poziomu od ponad sześciu i pół roku. Poczynając od maja 2019 r., poniżej 2,4 proc. roczna inflacja w Polsce spadła tylko raz: w marcu 2024 r. Miesiąc do miesiąca (tj. względem listopada) inflacja wyniosła 0 proc., czyli średni poziom cen nie zmienił się.
Warto też odnotować, że inflacja na koniec 2025 r. okazała się wyraźnie niższa niż przewidywali nawet najwięksi optymiści na jego początku. W konkursie prognoz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” średnio analitycy spodziewali się wówczas, że inflacja w ostatnim kwartale 2025 r. wyniesie 3,6 proc., w rzeczywistości spadła do 2,6 proc. Inflacja zresztą sukcesywnie zaskakiwała w dół przez cały rok. Nawet jeszcze gdy na początku października 2025 r. ankietowaliśmy analityków, to najbardziej optymistyczna prognoza średniej inflacji w czwartym kwartale wynosiła 2,7 proc., średnia zaś: 2,9 proc.
Średniorocznie inflacja w 2025 r. wyniosła 3,6 proc. – podał też w czwartek GUS. Należy bowiem przypomnieć, że jeszcze w pierwszej połowie roku wskaźnik inflacji wahał się w granicach 4-4,9 proc., dopiero od lipca spadł w przedział 2,4-3,1 proc.