Słabe dane z przemysłu. Ale recesja ma się ku końcowi

W lipcu nieoczekiwanie pogłębił się spadek produkcji sprzedanej przemysłu. Scenariusz ożywienia napędzanego popytem konsumpcyjnym pozostaje jednak aktualny.

Publikacja: 21.08.2023 20:16

Słabe dane z przemysłu. Ale recesja ma się ku końcowi

Foto: Adobe Stock

Produkcja sprzedana przemysłu w lipcu zmalała realnie (czyli w cenach stałych) o 2,7 proc. rok do roku po zniżce o 1,1 proc. w czerwcu. W stosunku do poprzedniego miesiąca produkcja oczyszczona z wpływu czynników sezonowych zmalała o 1 proc., wracając do trendu spadkowego przerwanego w czerwcu. To oznacza, że była już o około 5 proc. niższa niż na początku roku.

Ankietowani przez nas ekonomiści przeciętnie szacowali, że w lipcu produkcja zmalała o 0,7 proc. rok do roku. W tym świetle poniedziałkowe dane GUS są sporym rozczarowaniem i rzucają cień wątpliwości na prognozy, wedle których III kwartał przyniesie już odbicie PKB po zaskakująco głębokiej (o 0,5 proc. rok do roku) zniżce w II kwartale.

Czytaj więcej

Dług Skarbu Państwa już o 33 mld zł wyższy

Cichną echa anomalii

Zniżki produkcji przemysłowej w ujęciu rok do roku, które utrzymują się od lutego, początkowo łatwo było wyjaśnić wysoką bazą odniesienia, związaną z podejrzanie dużą aktywnością w energetyce i górnictwie przed rokiem. Przykładowo, za spadkiem produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu o 6 proc. rok do roku stało w dużej mierze załamanie wytwarzania energii o ponad 23 proc. rok do roku. Ale w lipcu produkcja energii zmalała już tylko o 4,3 proc. rok do roku po zniżce o 7,9 proc. w czerwcu. W górnictwie produkcja w zeszłym miesiącu spadła o 11,2 proc. po zniżce o 13 proc. rok do roku w czerwcu.

To oznacza, że recesja w przemyśle w coraz większym stopniu jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się w przetwórstwie przemysłowym. Tu w lipcu produkcja zmalała o 2,4 proc. rok do roku po zniżce o 0,3 proc. w czerwcu. Najbardziej sytuacja pogorszyła się w branży elektrycznej (obejmuje m.in. sprzęt AGD oraz nowy polski hit eksportowy, tj. baterie i akumulatory). O ile w czerwcu produkcja urządzeń elektrycznych wzrosła o 9,7 proc. rok do roku, o tyle w lipcu zmalała o 3,3 proc. To, jak wylicza Piotr Bartkiewicz, analityk z Pekao, obniżyło roczną dynamikę produkcji przemysłowej ogółem o 0,7 pkt proc.

Słabe wyniki branży elektrycznej to przejaw szerszej zmiany w strukturze produkcji. Jak wyliczają analitycy z Credit Agricole Bank Polska, produkcja w branżach, których dominująca część sprzedaży skierowana jest za granicę, zwiększyła się w lipcu o 2,7 proc. rok do roku po zwyżce o 7,2 proc. w czerwcu. Tymczasem produkcja w branżach nieeksportowych zmalała o 4,8 proc. rok do roku, najmniej od lutego, po zniżce o 5,1 proc. w czerwcu.

Czytaj więcej

Polski sektor przemysłowy tkwi w zapaści. Nowe dane GUS

– Materializuje się nasz scenariusz, w którym spadek inflacji, oddziałujący w kierunku zwiększenia realnej dynamiki płac i konsumpcji, a także wzrost inwestycji mieszkaniowych i współfinansowanych ze środków unijnych sprzyjają wzrostowi aktywności w tych branżach przemysłu, których produkcja ukierunkowana jest głównie na rynek krajowy – ocenia Krystian Jaworski, analityk z CA BP.

Także Piotr Bartkiewicz z Pekao uważa, że w kolejnych miesiącach można spodziewać się stopniowej poprawy koniunktury w przemyśle, która będzie wypadkową słabego popytu zewnętrznego i odbicia popytu krajowego.

Czkawka po premiach

Lipcowe dane z rynku pracy sugerują jednak, że na odbicie popytu konsumpcyjnego trzeba będzie jeszcze poczekać. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w minionym miesiącu wzrosło bowiem o 10,4 proc. rok do roku po zwyżce o 11,9 proc. w czerwcu. To oznacza, że po zaledwie miesiącu przerwy wzrost płac ponownie nie dotrzymał kroku inflacji. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły bowiem w lipcu o 10,8 proc. rok do roku.

Lipcowe wyhamowanie wzrostu płac na pierwszy rzut oka łatwo uznać za skutek spowolnienia w gospodarce, które ogranicza zapotrzebowani na pracowników. Przeciętne (tzn. przeliczone na pełne etaty) zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło wprawdzie w minionym miesiącu o około 1 tys. etatów po zniżce o 5 tys. etatów w czerwcu, ale jak na lipiec to wynik bardzo słaby. Od początku minionej dekady, pomijając pandemiczne lata 2020–2021, przeciętne zatrudnienie w lipcu rosło średnio o ponad 6 tys. etatów.

Czytaj więcej

Coraz więcej firm nie radzi sobie ze wzrostem kosztów

Także poprzednie miesiące były pod tym względem słabe. Od stycznia (porównanie do grudnia byłoby zaburzone przez wspomnianą zmianę próby) liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw zmalała o 16 tys., czyli około 0,3 proc. Zniżki zatrudnienia koncentrowały się głównie w przemyśle przetwórczym (spadek o 11 tys.), w którym trwa recesja.

Chomikowanie kadr

Osłabienie zapotrzebowania na pracowników jest faktem, ale nie jest tak silne, jak sugerują dane o przeciętnym zatrudnieniu. W czerwcu (lipcowych danych jeszcze nie ma) liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw była tylko o 3 tys. mniejsza niż w styczniu. To, że zmalała znacznie mniej niż liczba etatów, można uznać za przejaw tzw. chomikowania pracowników: nawet w obliczu osłabienia koniunktury firmy zmniejszają ich czas pracy, ale ich nie zwalniają. – Niski wzrost zatrudnienia to też w dużym stopniu efekt pogarszającej się podaży pracowników. Wynika to zarówno ze starzenia się społeczeństwa, jak i potencjalnego odpływu uchodźców z Ukrainy – zauważa Piotr Popławski, ekonomista z ING BSK.

W tym świetle lipcowe wyhamowanie wzrostu płac jawi się jako wydarzenie jednorazowe, związane z wysoką bazą odniesienia sprzed roku. W lipcu ub.r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło bowiem o niemal 16 proc. rok do roku za sprawą hojnych premii w górnictwie, energetyce i leśnictwie.

Ceny towarów już maleją

Wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) zmalał w lipcu o 1,7 proc. rok do roku po zwyżce o 0,3 proc. w czerwcu. To jego pierwszy spadek od jesieni 2020 r.

Deflacja w przemyśle ma kilka przyczyn. Jedną z nich jest nagromadzenie zapasów w przemyśle w następstwie pandemii i wywołanych przez nią zaburzeń w łańcuchach dostaw. Firmy, dążąc do zmniejszenia nadmiernych stanów magazynowych, godzą się na obniżki cen swoich towarów. Sprzyja temu również normalizacja cen surowców energetycznych i przemysłowych oraz kosztów frachtu. Spadek cen produkcji sprzedanej przemysłu będzie prowadził do dalszego hamowania wzrostu cen towarów konsumpcyjnych, sprzyjając spadkowi inflacji (w lipcu wyniosła 10,8 proc. rok do roku). Już w czerwcu i w lipcu ceny towarów konsumpcyjnych rosły wolniej niż ceny usług. ∑

Produkcja sprzedana przemysłu w lipcu zmalała realnie (czyli w cenach stałych) o 2,7 proc. rok do roku po zniżce o 1,1 proc. w czerwcu. W stosunku do poprzedniego miesiąca produkcja oczyszczona z wpływu czynników sezonowych zmalała o 1 proc., wracając do trendu spadkowego przerwanego w czerwcu. To oznacza, że była już o około 5 proc. niższa niż na początku roku.

Ankietowani przez nas ekonomiści przeciętnie szacowali, że w lipcu produkcja zmalała o 0,7 proc. rok do roku. W tym świetle poniedziałkowe dane GUS są sporym rozczarowaniem i rzucają cień wątpliwości na prognozy, wedle których III kwartał przyniesie już odbicie PKB po zaskakująco głębokiej (o 0,5 proc. rok do roku) zniżce w II kwartale.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dane gospodarcze
Lekka poprawa w europejskim przemyśle i usługach
Dane gospodarcze
Inflacja odpuściła. Polacy ruszyli na zakupy
Dane gospodarcze
Jest coraz lepiej. Polaka stać na coraz więcej pizzy w miesiącu
Dane gospodarcze
Iwona Duda, RPP: Jeżeli będą cięcia stóp w 2025, to bardzo stopniowe
Dane gospodarcze
Polacy coraz więcej wydają na luksus. Gdzie trafiają pieniądze zamożnych?
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy