Wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, wzrósł w maju o 13 proc. rok do roku, najmniej od kwietnia 2022 r. – podał w czwartek GUS, potwierdzając swój wstępny szacunek sprzed dwóch tygodni. Inflacja zmalała trzeci miesiąc z rzędu, ale po raz pierwszy istotnie wyhamował też wzrost cen w kategoriach bazowych, czyli innych niż paliwa, nośniki energii i żywność. Teoretycznie oznacza to, że dezinflacja nie jest już zjawiskiem czysto statystycznym, wynikającym z wygasania szoków surowcowych sprzed roku, ale odzwierciedla też osłabienie krajowej presji na wzrost cen. Ekonomiści mają jednak co do tego pewne wątpliwości.
Tak jak w poprzednich miesiącach główną przyczyną hamowania inflacji w maju była normalizacja cen energii, paliw i żywności w połączeniu z wysoką bazą odniesienia sprzed roku oraz umocnieniem złotego.
Czytaj więcej
Jedna z grudniowych niedziel handlowych wyznaczona zgodnie z obowiązującymi przepisami okazuje się być problematyczna. Przede wszystkim z tego powo...
Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 18,9 proc. rok do roku, najmniej od sierpnia 2022 r., po 19,7 proc. w kwietniu. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów z tej kategorii wzrosły o 0,7 proc. Nośniki energii podrożały w maju o 20,4 proc. rok do roku, najmniej od lutego ub.r., po 23,5 proc. w kwietniu. W stosunku do kwietnia ich ceny spadły o 0,4 proc. Paliwa do prywatnych środków transportu potaniały nawet w ujęciu rok do roku i to aż o 9,5 proc. W ciągu miesiąca ich ceny zmalały o 4,8 proc.
Mniejsze roczne zwyżki lub nawet zniżki cen w tych podstawowych kategoriach odjęły od rocznej inflacji około 1,2 pkt proc. w stosunku do kwietnia. Nowością jest spadek inflacji bazowej do około 11,3–11,5 proc. (oficjalne dane poda w piątek NBP) z 12,2 proc. w kwietniu. Zbiło to roczną inflację CPI o około 0,5 pkt proc. Do tak wyraźnego spadku inflacji bazowej walnie przyczyniła się pierwsza od jesieni 2021 r. zniżka rocznej dynamiki cen usług. O ile w pierwszych czterech miesiącach br. usługi konsumenckie stale drożały o 13,3 proc. rok do roku, o tyle w maju podrożały o 12,3 proc. rok do roku. Co więcej, pierwszy raz od grudnia 2020 r. ceny usług nie wzrosły w porównaniu z poprzednim miesiącem.
Optymistyczny wydźwięk tych danych osłabia to, że do wyhamowania wzrostu cen usług przyczyniły się czynniki jednorazowe i sezonowe. Analitycy wskazują w tym kontekście m.in. na gwałtowną zniżkę (o 16,5 proc. w stosunku do kwietnia) cen usług transportowych. – Spadek inflacji bazowej nie miał szerokiego zakresu. Za jej obniżenie pomiędzy kwietniem i majem odpowiadały prawie całkowicie trzy kategorie: usługi transportowe, turystyka zorganizowana oraz restauracje i hotele. Duża koncentracja źródeł spadku inflacji bazowej oznacza, że presja inflacyjna w gospodarce utrzymuje się nadal na podwyższonym poziomie – ocenia Krystian Jaworski, starszy ekonomista z Credit Agricole BP.
Ekonomiści z ING BSK podkreślają, że w krótkim terminie inflacja będzie nadal malała, ale wciąż istnieje ryzyko, że w dalszej perspektywie ustabilizuje się na poziomie wyraźnie powyżej celu NBP (2,5 proc.). Presję na wzrost cen powodowało będzie ich zdaniem odbicie popytu konsumpcyjnego, poluzowanie polityki fiskalnej (w tym waloryzacja 500+) oraz wzrost płacy minimalnej w 2024 r. o ponad 20 proc., który przyczyni się do podtrzymania dwucyfrowego tempa wzrostu wynagrodzeń w całej gospodarce. – Ewentualna obniżka stóp procentowych pod koniec 2023 r. będzie raczej jednorazowym ruchem, a cykl łagodzenia polityki pieniężnej rozpocznie się w III kwartale 2024 r. – napisali analitycy z ING, odnosząc się do sugestii prezesa NBP Adama Glapińskiego, że spadek inflacji poniżej 10 proc., do którego zapewne dojdzie we wrześniu lub październiku, może otworzyć drzwi do obniżki stóp.