Według wrocławskiego zakaźnika obowiązkowo przeciwko COVID-19 powinno się szczepić w Polsce „osoby ze współchorobowością oraz po 60. roku życia”. - I tak pozostanie pewna grupa ludzi, która ma przeciwwskazania do szczepień lub na szczepienia nie odpowie. Inaczej nie przerwiemy zakażeń, jeśli wszystkich nie zaszczepimy, ale przegrywam z tym poglądem, mimo że wiele krajów realizuje taki program przymusowych szczepień - powiedział lekarz w rozmowie z portalem Interia.pl.

Zdaniem prof. Simona szczepienia są „w interesie państwa i społeczeństwa”. - Część społeczeństwa nie szczepi się, dlatego, że to lekceważy. Te osoby uważają, że są silne, zdrowe i nie muszą się chronić, ale jest też grono zaciętych antyszczepionkowców, z którymi w ogóle trudno rozmawiać - mówił. Zwrócił uwagę, że „aktualnie dostępnych jest już wiele szczepionek”, dlatego „jeśli komuś z niewiadomych powodów nie podoba się szczepionka mRNA, choć w tym kierunku idzie przyszłość produkcji wielu szczepionek, to niech szczepi się szczepionką tradycyjną rekombinowaną, która też w rzeczywistości jest wynikiem skomplikowanych manipulacji genetycznych”.

Były członek Rady Medycznej przy premierze był też pytany o słowa prof. Włodzimierza Guta, wirusologa, który w niedawnej rozmowie przekonywał, że „zaobserwowano, jako późne powikłanie po COVID-19, zmniejszenie ogólne mózgów - i to dotyczy sporej liczby osób”.

Czytaj więcej

Prof. Gut: COVID-19 może powodować zmniejszenie mózgu

- Są pacjenci, u których występuje spowolnione myślenie, są mniej aktywni, robią się adynamiczni, kłótliwi, pojawia się ogromna męczliwość zarówno psychiczna jak i fizyczna zarówno w trakcie choroby jaki i wiele miesięcy po (zespół pocovidowy). Niektórzy mieli subkliniczne zapalenie mięśnia sercowego. Szereg młodych kobiet nagle wyłysiało, wszystkie przeszły koronawirusa, więc to na pewno ma jakiś związek. Choć to zdumiewające i nie wiem, dlaczego tak się dzieje - odpowiedział dolnośląski konsultant ds. chorób zakaźnych. 

Ekspert zauważył, że COVID-19 „to jest choroba, podczas której z jednej strony pojawia się zapalenie, ale z drugiej uszkodzenie śródbłonka naczyń, spowolnienie przepływu krwi w naczyniach różnych ważnych narządów, pojawiają się zatory i zakrzepy”. - Naczynia robią się niedrożne i płuca całkowicie „wysiadają”. I dlatego ci pacjenci umierali. Niekoniecznie przez zapalenie, ale po prostu z powodu braku przepływu krwi przez płuca. U części chorych doszło z tych powodów do trwałego uszkodzenia mózgu czy innych narządów, ale dlaczego mózg miałby się zmniejszać u osób, które przebyły zakażenie i chorobę bez istotnych powikłań? Tego nie wiem. Chciałbym poznać takie dane, jeśli są - stwierdził prof. Krzysztof Simon.