Niedzielski na czwartkowej konferencji prasowej zapowiadał, że rząd nie planuje wdrażać żadnych dodatkowych obostrzeń w związku ze wzrostem liczby zachorowań na COVID-19. Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek, że minionej doby badania potwierdziły w Polsce 3391 zakażeń koronawirusem, w tym 543 ponownych. Z powodu COVID-19 zmarło 9 chorych. W ostatnim tygodniu (21-27 lipca) odnotowano łącznie 19 577 zakażeń, co oznacza wzrost tydzień do tygodnia o 53,4 proc.

- U nas poziom immunizacji wynosi ponad 90 proc. i dlatego można sobie na taką politykę bardziej liberalną pozwolić, która oznacza z jednej strony niewprowadzanie restrykcji, ale z drugiej strony ochronę osób, które są narażone na szczególne ryzyko. W tej grupie już zarekomendowaliśmy noszenie maseczek w zamkniętych przestrzeniach, ale co najważniejsze, wprowadziliśmy możliwość przyjmowania czwartej dawki szczepionki. Widzimy też, że w ostatnim tygodniu zainteresowanie szczepieniami bardzo wzrosło - mówił w czwartek szef resortu zdrowia.

Na słowa ministra zareagował dzień później dr hab. Tomasz Dzieciątkowski. W swoim wpisie na Facebooku ocenił, że Niedzielski „kolejny raz jawi się jako superoptymista”. „Najwyraźniej przez te kilka miesięcy od poprzedniego podobnego (i podobnie bałamutnego) komunikatu, nikt mu nie wytłumaczył że jakoś żaden kraj na świecie nie osiągnął 90 proc. odporności przeciwko SARS-CoV-2. Nawet przy zdecydowanie większym wyszczepieniu społeczeństwa” - napisał wirusolog.

Czytaj więcej

Prof. Simon: Rząd puścił epidemię na żywioł pod presją części niewykształconego społeczeństwa

„Niestety, Panie Ministrze, nadal nie wiadomo jakie są korelaty pomiędzy poziomem przeciwciał przeciwko SARS-CoV-2 a odpornością na zakażenie wirusem. Nie wolno się więc wypowiadać na ten temat bazując wyłącznie na obecności tychże przeciwciał. Niestety, Panie Ministrze, ale z kolei doskonale wiadomo, że nowe sub-warianty genetyczne - BA.4 i BA.5 - są kiepsko neutralizowane przez przeciwciała wytwarzane w wyniku kontaktu z poprzednimi wariantami SARS-CoV-2” - kontynuował dr Dzieciątkowski, obrazowo tłumacząc, że „zachorowanie na BA.1 w styczniu 2022 może nie chronić w żaden sposób przed zakażeniem BA.5 w sierpniu 2022”.

„Proszę więc, Panie Ministrze, nie opowiadać bajek bez oparcia w naukowych faktach, bo w ten sposób wprowadza Pan społeczeństwo w błąd. Błąd, który jest igraniem ze zdrowiem Polaków, zwłaszcza przy braku powszechnej dostępności do doustnych leków przeciwwirusowych” - zaapelował wirusolog.