W chorobie Leśniowskiego-Crohna, która należy do nieswoistych zapaleń jelit, czyli do chorób cywilizacyjnych, ważne jest, by zabezpieczyć w nowoczesne leki pacjentów w zaawansowanym stadium choroby, u których wykorzystano dostępne opcje terapeutyczne.

Czym są koszty pośrednie choroby? Jak wiedza o kosztach pośrednich może pomóc w planowaniu leczenia? O tym między innymi dyskutowali eksperci w czasie zorganizowanej przez naszą redakcję debaty na zakończonym w zeszłym tygodniu Forum Ekonomicznym w Krynicy.

Punktem wyjścia do rozmów w Krynicy na ten temat był najnowszy raport PEX Pharma Seqence, dotyczący choroby Leśniowskiego - Crohna.

Jak wskazał dr Stefan Bogusławski – Leśniowski-Crohn to choroba ludzi młodych, zaczynających życie zawodowe, przebiega z okresami zaostrzeń, prowadzi też często do trwałego inwalidztwa. Istotnie wpływa na sytuację finansową chorych i ich produktywność – udział w budowaniu gospodarki kraju. Dlatego tak ważne jest unikanie zaostrzeń choroby i ograniczenie cierpienia pacjentów – wtedy też koszty po prostu są mniejsze.

Mówiąc najprościej, koszty pośrednie to po prostu strata finansowa z powodu tego, że ktoś choruje – tłumaczył dr Bogusławski. Według naszych szacunków Polska traci z powodu choroby Leśniowskiego-Crohna ok. 140 mln zł. To duża kwota, biorąc pod uwagę, jak nieduża jest to grupa chorych.

Są też koszty bezpośrednie (czyli ponoszone przez samych chorych) – koszty dopłaty do leków, porady dodatkowe, płacenie za leki nierefundowane. Chorzy często mają depresje, płacą za transport, żeby pojechać do lekarzy, czy środki higieniczne związane z powikłaniami tej choroby.

To kolejny wydatek – średnio 900 zł, a przy zaostrzeniu ponad 1300 zł.

Jeśli tak jest, to pojawia się pytanie, czy decydenci decydujący o refundacjach leków i podejmujący kluczowe decyzje w ochronie zdrowia biorą te koszty pod uwagę?

Z tym pytaniem zmierzył się w czasie dyskusji dr Marcin Czech, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Koszty pośrednie są ważne. Wychodzimy powoli z silosowości ministerstw i patrzymy na całą gospodarkę globalnie. Nieobecność w pracy to jedno, obniżona produktywność to druga sprawa – trzeba je połączyć. Formalnie patrzymy na te koszty przez analizy HTA i analizy AOTiM. – Prawda jest taka, że w praktyce patrzymy głównie na koszty medyczne bezpośrednie.

Dla pełnego obrazu tej choroby powinniśmy jednak brać też pod uwagę koszty pośrednie. – Ja osobiście patrzę na te koszty – kontynuował minister – szczególnie w tej chwili, kiedy na rynku brakuje rąk do pracy. Praktycznie nie mamy przecież bezrobocia. Ale pamiętajmy, to jest koszt utraconych korzyści i nie ma on wartości bezpośrednio monetarnej.

Z tym stwierdzeniem nie zgodził się ekspert PEX Pharma Seqence: – To nie są koszty wirtualne, przekładają się one na konkretne koszty gotówkowe – wydatki, renty, emerytury – tłumaczył.

Jak wskazał podczas debaty prof. Maciej Gonciarz, gastroenterolog, ordynator Oddziału Gastroenterologii i Onkologii Przewodu Pokarmowego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu – dziś choruje około 10 tys. pacjentów i chorych wciąż przybywa, są to głównie osoby młode. Przyczyny choroby nie są dokładnie znane, oprócz czynników autoimmunologicznych jest jeszcze środowisko. Dlatego lawinowy wzrost notujemy w krajach wysoko rozwiniętych. Na szczęście zmienia się trochę strategia leczenia choroby Leśniowskiego - Crohna.

Szerszy aspekt spojrzenia na koszty pośrednie w aspekcie zdrowia publicznego zaprezentował słuchaczom dr Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. – Utrata produktywności to absencja w pracy – mamy ją w Polsce bardzo wysoką. Według danych ZUS w 2017 roku zanotowano łącznie 280 mln dni zwolnienia lekarskiego, jeden ubezpieczony przebywał w ciągu roku ok. 37 dni na zwolnieniu.

Większość z tych zwolnień jest krótkotrwała – wyjaśniał – ale nie możemy nie uwzględniać tych informacji, patrząc na służbę zdrowia.

Coraz poważniejszym problemem staje się też depresja – wyjaśniał dr Juszczyk. Co ciekawe, choroby układu krążenia nie są tak dużym problemem, jak się wydaje, a coraz większym stają się choroby układu mięśniowego i kostno-stawowego.

Społeczeństwo się starzeje. Co trzeci Polak za kilka lat będzie miał ponad 65 lat, a młodych ludzi będzie znacznie mniej niż obecnie. Dlatego musimy dobrze wszystko bilansować i analizować.

To ostatnie zdanie, jak się wydaje, było najlepszym podsumowaniem tej debaty. Liczenie wszystkich kosztów wydaje się niezbędne, jeśli nie chcemy w najbliższych latach doprowadzić do katastrofy systemy ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych.

 

Ile kosztuje życie z chorobą i jak lepiej planować leczenie?