Reklama
Rozwiń
Reklama

Stal już nie tanieje

Ceny stali przestały spadać, ale kryzys trwa. Huty ograniczają produkcję, a sprzedawcy szykują się do gorszych czasów

Publikacja: 03.11.2008 07:06

Ostra zima i kryzys finansowy ograniczają popyt. Jeśli zapotrzebowanie wciąż będzie spadać niezbędne

Ostra zima i kryzys finansowy ograniczają popyt. Jeśli zapotrzebowanie wciąż będzie spadać niezbędne będzie ograniczenie produkcji, a nawet wyłączanie pieców.

Foto: Rzeczpospolita

Stalowi dystrybutorzy zakładają, że kryzys ich dosięgnie, ale odbierają też ostatnie, mniej pesymistyczne sygnały rynku.

– Gospodarki nie da się gwałtownie zatrzymać. Inwestycje infrastrukturalne są w toku, wykonawcy oczekują dostaw materiałów – tłumaczy nieoczekiwane stabilizowanie się cen na stalowym rynku Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Jeszcze w końcu września ceny, zwłaszcza stali budowlanej gwałtownie zniżkowały. Korekta w przypadku prętów zbrojeniowych i profili sięgała nawet kilkudziesięciu procent. Zapowiedź kryzysu i niekorzystne prognozy gospodarcze skłoniły dystrybutorów do nerwowego wyprzedawania zapasów. – Nikt nie chciał wchodzić w zapowiadane spowolnienie gospodarcze z pełnymi składami drogiego surowca – mówi Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali, spółki należącej do czołówki w branży.

Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu (ponad 1,4 mld zł przychodów z dystrybucji w kraju i za granicą w pierwszym półroczu), nadal rozważa dwa alternatywne scenariusze działania firmy w najbliższym czasie. Czarny wariant to ograniczenie produkcji w hutach i walcowniach należących do grupy. – Na pewno nie będziemy produkować po to, by odkładać towar w magazynach – mówi szef Złomreksu. Potentat hutniczy ArcelorMittal już ogranicza o kilkanaście procent produkcję, w zamian przyspiesza remonty w hutach. Kilkanaście wielkich pieców wyłączono już na Ukrainie i Rosji.

– Mam wrażenie, że uczestniczę w seansie samosprawdzającej się przepowiedni. Z bieżących raportów Złomreksu wcale nie wyziera widmo kryzysu – mówi prezes Sztuczkowski. Jednak firma przygotowała się do gorszych czasów: zainwestowała w rozwój niszowych produktów na przykład stali łożyskowej czy pancernej w Stalowej Woli.

Reklama
Reklama

Polska gospodarka zużywa rocznie 12 mln ton stali. Jeśli w tym roku nie tylko kryzys kredytowy, ale także ostrzejsza zima, zahamuje prace budowlane, na pewno nie da się powtórzyć dobrych ubiegłorocznych wyników sprzedaży – prognozuje Robert Wojdyna.

Zdaniem prezesa Polskiej Unii Dystrybutorów Stali poważne kłopoty mają obecnie spółki importujące stalowe wyroby, które zupełnie zaskoczyło gwałtowne osłabienie się złotego. – Jeśli firmy nie wzięły pod uwagę w swych planach ryzyka kursowego, a są uzależnione od dostawców z zagranicy: z Rosji, Ukrainy czy Włoch, mogą nie poradzić sobie na rynku – ocenia Wojdyna. Stalprodukt z Bochni (1,6 mld obrotów w zeszłym roku), wyróżniony w Liście 2000 „Rz”, przygotowywał się na gorszy wariant rozwoju wydarzeń. Prezes firmy Piotr Janeczek mówi, że postawili na rozwój organiczny i dzięki temu uniknęli ryzyka związanego ze złymi kredytami.

Biznes
Pies lub kot tylko dla bogatych. Ile wydajemy na domowe zwierzęta?
Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama