Reklama

Firmy uzależniają inwestycje od dotacji

Konkurs na wsparcie ze Środków unijnych innowacji ruszy najwcześniej w lutym. Chętnych jest dużo, ale przedsiębiorcy mówią wprost: jeśli nie dostaniemy pomocy z UE, nie zrealizujemy projektów

Publikacja: 08.01.2009 03:51

W 2009 r. pula do podziału z programu „Innowacyjna gospodarka” wyniesie ponad 1 mld euro, najwięcej

W 2009 r. pula do podziału z programu „Innowacyjna gospodarka” wyniesie ponad 1 mld euro, najwięcej – na nowatorskie projekty.

Foto: Rzeczpospolita

Około 98 proc. firm, które zakwalifikowały się do wsparcia dla najbardziej nowoczesnych inwestycji z programu „Innowacyjna gospodarka”, podpisało do końca grudnia umowy o dotacje – ustaliła „Rz”. Na 182 wybrańców dwóch zrezygnowało z grantów (m.in. spółka Classen, bo wcześniej otrzymała pomoc z innego źródła), w kolejnych dwóch przypadkach wystąpiły problemy proceduralne.

Podpisanie umowy nie oznacza, że firma ostatecznie zrealizuje swoje przedsięwzięcie. Zanim zacznie wydawać pieniądze na konto UE, może jeszcze zrezygnować z dofinansowania lub je ograniczyć. – Podejrzewam, że uczyni tak spora część beneficjentów. Przygotowywali oni projekty jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego roku, gdy mieliśmy zupełnie inne warunki gospodarcze. Teraz przyjdzie czas na weryfikację tych zamierzeń – zauważa Michał Gwizda z Accreo Taxand.

Niezależnie od tego firmy, które znalazły się na wysokich pozycjach na liście rankingowej i liczyły, że jeszcze się załapią na dotacje, nie mają już na nie szans. Wysoki odsetek podpisanych umów oznacza, że nie powstały żadne oszczędności, które mogłyby trafić do oczekujących na wsparcie. Mogą oni jedynie wziąć udział w tegorocznym konkursie.

Pula do podziału wyniesie 426 mln euro, licząc po kursie 4 zł za euro, to aż 1,7 mld zł. Data naboru wniosków nie jest jeszcze dokładnie określona, ale wiadomo, że nie będzie to styczeń, jak wcześniej planowała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. – Najpierw musi wejść w życie odpowiednie rozporządzenie ministra rozwoju regionalnego - podkreśla Monika Karwat-Bury, rzecznik PARP. Tymczasem z informacji MRR wynika, że zacznie ono obowiązywać najwcześniej w lutym. – Obawiam się, że przedsiębiorcy będą mogli składać aplikacje dopiero w marcu – ocenia Michał Turczyk z Deloitte.

Chętnych na pewno nie zabraknie. Firmy doradcze, które pomagają beneficjentom pisać wnioski o dotacje, mają pełne ręce roboty. – Ale w porównaniu z poprzednimi okresem nastąpiła jakościowa zmiana podejścia do unijnej pomocy. Wcześniej przedsiębiorcy deklarowali, że zrealizują swoje projekty bez względu na wyniki konkursu. Obecnie większość warunkuje to otrzymaniem grantu – mówi Turczyk.

Reklama
Reklama

Podobne spostrzeżenia ma Michał Gwizda. – Zjawisko uzależniania swoich przedsięwzięć od dotacji dotyczy nawet dużych przedsiębiorstw. Spowolnienie gospodarcze wpływa też dodatkowo na zmniejszenie wartości projektów. Spółki stały się oszczędniejsze i ostrożniej konstruują plany na przyszłość – zauważa Gwizda.

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama