Reklama

Na stalowym rynku rosną ceny, ale i niepewność

Najwięksi dystrybutorzy stali w kraju cieszą się, że z nowym rokiem ceny surowca idą w górę. Ale na optymizm chyba jeszcze za wcześnie

Publikacja: 19.01.2009 00:49

Sytuacja może się jednak zmienić przez wyhamowanie w motoryzacji i budownictwie. Firmy muszą mieć pl

Sytuacja może się jednak zmienić przez wyhamowanie w motoryzacji i budownictwie. Firmy muszą mieć plany kryzysowe.

Foto: Rzeczpospolita

Niepewna jest wciąż sytuacja w budownictwie, które zużywa najwięcej hutniczych wyrobów. Dlatego lepiej ostrożnie planować dostawy stali po ok. 400 euro za tonę i mieć pod ręką kryzysowy scenariusz. – Konia z rzędem temu, kto przewidzi sytuację na budowach w nowym sezonie. Czy rynku nie sparaliżuje na przykład brak kredytów – mówi Wojciech Rybka, prezes Drozapolu Profil, jednego z czołowych dostawców wyrobów hutniczych w Polsce.

Zdaniem firmy badawczej PMR wyhamowanie dostaw na rynku stali dla budownictwa będzie w tym roku wyraźne. Ostatnie lata były dla stali wyjątkowo dobre – z kilkunastoprocentowym wzrostem. To się nie powtórzy, bo wyniki w sektorze ciągnie w dół załamanie na rynku motoryzacyjnym.

Przeciwko nadużywaniu kryzysowego straszaka protestuje Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. Jego zdaniem symptomów załamania nie widać, co najwyższej wróżyć można korektę wiodącą do stabilizacji. – Musimy pamiętać, że 2008 r., nawet mimo mniej sprzyjającej końcówki, dla większości firm dystrybucyjnych był najlepszy w historii. Firmy odłożyły trochę tłuszczyku i będą miały teraz okazję go spalić – mówi.

Stalprodukt Bochnia, który w 2008 r. zbierał wyróżnienia za wyniki i styl zarządzania (także od „Rz”), mimo raczej pesymistycznych prognoz kończy rozpoczęte inwestycje i trzyma się konsekwentnie strategii uszlachetniania wyrobów stalowych, tak by w coraz większym stopniu zarabiać na przetwarzaniu surowca. Dzięki rozbudowie wytwórni blach transformatorowych będzie mógł w tym roku zwiększyć ich podaż z 60 do 100 tys. ton.

– To prawda, że w trudniejszych czasach angażujemy w inwestycje przede wszystkim własne pieniądze z nadwyżki, a ostrożniej sięgamy po kredyty, ale w żadnym razie nie rezygnujemy z rozwoju – mówi Piotr Janeczek, prezes Stalproduktu. Firma nadal zatrudnia nowych fachowców i nie zmniejsza nakładów na badania itp. Prezes nie ujawnia portfela zamówień, ale już zabiega o zdobycie rynków dla zwiększonej produkcji.

Reklama
Reklama

Warszawskie Konsorcjum Stali (KS) chwali się zamówieniami na co najmniej pół roku. Robert Wojdyna, prezes firmy, zauważa, że po ubiegłorocznej gorączkowej wyprzedaży taniejących wyrobów stalowych w wielu firmach pozostały puste magazyny. Ale też najbardziej przezorni skorzystali z możliwości odbudowy zapasów po niższych cenach. – Na początku tego roku ceny wyraźnie drgnęły. Stal drożeje, w górę idą też surowce takie jak złom. To dobra wiadomość dla rynku – mówi.

W branży wszyscy liczą na wielkie budowy współfinansowane przez UE. Pod konkretne przedsięwzięcia KS rozwijało ostatnio nowoczesne centra serwisowe produkujące m.in. gotowe moduły zbrojenia. – Liczymy się z tym, że możemy zarobić mniej na budowach mieszkań, ale powinniśmy to nadrobić na budowach mostów, autostrad i miejskiej infrastruktury – twierdzi Wojdyna.

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama