Amerykanie ponaglają by pospieszyć się z produkcją, już zamówili dwieście kolejnych kabin do helikopterów zakontraktowanych przez US Army. Produkcja śmigłowców w Polsce okazała się bardziej ekonomicznie opłacalna niż w USA. Sikorsky Aircraft chwali jakość mieleckich wyrobów.
– W tym roku zatrudniliśmy 100 nowych mechaników i fachowców od montażu lotniczego, a to nie koniec – mówi Janusz Zakręcki prezes Sikorsky Mielec. W zakładach trwa wyścig z czasem. W przyszłym roku Polacy mają wykonać prototyp kompletnego śmigłowca – najnowszej wersji Black Hawka o zwiększonym zasięgu i udźwigu, lżejszego od dziś produkowanych.
– W końcu 2010Ępierwszy helikopter BH S70 i będzie już przechodził testy w USA a my w Mielcu powinniśmy się szykować do seryjnej produkcji najnowszej generacji bojowych maszyn – mówi prezes Zakręcki. Przyznaje, że nie może się doczekać ryku śmigłowcowych silników nad miastem. Lotniczy hałas wyróżniał Mielec już od czasu powstania pierwszych przedwojennych fabryk Centralnego Okręgu Przemysłowego.
Sprzedaż AmerykanomĘPZL Mielec budziła kontrowersje. W działaniu Agencji Rozwoju Przemysłu, po kilkunastu miesiącach postępowania prokuratura nie doszukała się jednak uchybień. Także NIK po prześwietleniu prywatyzacji „Mielca” nie miał zastrzeżeń do sprzedaży lotniczych zakładów za 102,7 mln zł.
Po sprzedaży PZL Mielec firmie Sikorsky/United Technologies Corp. wyniki finansowe mieleckiej fabryki poprawiły się, a zakłady po raz pierwszy od lat przyniosły zysk. Zatrudnienie wzrosło do 1700 osób. – Amerykański właściciel już wydał więcej niż zobowiązał się kontrakcie prywatyzacyjnym (minimum 45 mln dolarów ), a przebudowa zakładów osiągnęła dopiero półmetek – przyznaje Janusz Zakręcki.