Choć nie ma pełnych danych o imporcie węgla za 2009 r., to z informacji Węglokoksu za 11 miesięcy wynika, że do Polski przyjechało zza granicy 9,5 mln ton surowca, z czego 6,3 mln ton z Rosji. – Import węgla ze Wschodu rośnie – przyznaje Jerzy Galemba, rzecznik Węglokoksu. Z najnowszych danych za styczeń wynika, że z Rosji do Polski tylko drogą lądową przyjechało 0,6 mln ton surowca. Przy utrzymaniu takiej dynamiki koleją może przyjechać w tym roku 7,2 mln ton węgla zza wschodniej granicy. Plus ok. 3 mln ton drogą morską.
Górnicze związki zawodowe mają bardziej pesymistyczne prognozy. – Import z Rosji może sięgnąć nawet 12 mln ton – uważa Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia ‘80. To, że rosyjski węgiel wypiera z rynku polski, potwierdził „Rz” Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej. – Rosyjski węgiel wypiera nas z rynku – twierdzi. – Na ten rok zakontraktowaliśmy w kraju o 4,1 mln ton węgla mniej niż w 2009 r.
Rosyjski węgiel wypiera polski nie tylko z naszego rynku, ale także z rynków zagranicznych – przez co kurczy się nasz eksport. Z 20 mln ton kilka lat temu teraz sprzedajemy za granicę ok. 7 mln ton rocznie.
– Od kilku lat obserwujemy ciągły wzrost ilości węgla z Rosji na polskim rynku – mówi Artur Maziarka, partner w dziale audytu Deloitte w Katowicach. Jego zdaniem powodem jest wzrost cen polskiego węgla dla elektrowni, co skutkowało poszukiwaniem przez nie tańszych dostawców za granicą.
– Możliwości administracyjnego zatrzymania napływu węgla energetycznego są praktycznie żadne, tym bardziej że Rosja jest znaczącym dostawcą węgla dla całej Unii Europejskiej, więc podjęcie jakichkolwiek działań w tym zakresie mogłoby wpłynąć na sytuację energetyczną w innych państwach Unii. Nie należałoby też oczekiwać, że import z Rosji samoistnie zniknie. Górnictwo rosyjskie eksportuje ok. jednej trzeciej swojej produkcji i taka nadwyżka nie może być w żaden sposób skonsumowana na rynku wewnętrznym – tłumaczy Maziarka.