Reklama

Kolejowa wojna o pieniądze

Przewozy Regionalne twierdzą, że to PKP SA jest im winna pieniądze. Nie uznają wypowiedzenia umowy na najem kas i zapowiadają, że bez sądowego wyroku eksmisji pomieszczeń dworcowych nie opuszczą

Publikacja: 15.03.2010 12:29

Samorządowy przewoźnik nie chce zgodzić się też na to by biletu w jego imieniu sprzedawała spółka z

Samorządowy przewoźnik nie chce zgodzić się też na to by biletu w jego imieniu sprzedawała spółka z Grupy PKP, co zaproponowała PKP SA

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Przypomnijmy: PKP SA wypowiedziała z końcem lutego Przewozom Regionalnym umowy na najem kas i innych powierzchni na dworcach i zażądała by do końca kwietnia spółka opuściła obiekty na największych polskich dworcach kolejowych. Mowa o tych, na których również znajdują się kasy spółki PKP InterCity, gdzie podróżni mogą kupić bilety również na pociągi samorządowego przewoźnika. Powodem miały być zaległości w płaceniu czynszu sięgające 56 mln zł.

— Nie mamy żadnych zaległości, PKP SA nie miała prawa wypowiedzieć nam umowy, nie mam więc zamiaru opuszczać pomieszczeń bez sądowego wyroku nakazującego eksmisję — mówi Małgorzata Kuczewska—Łaska, wiceprezes spółki odpowiedzialna za finanse.

Stronom, mimo podjętych prób ustalenia sposobu spłaty należności i dalszego korzystania z kas, nie udało się porozumieć. — Ostatnie spotkanie miało miejsce 4. marca. Od tego czasu, mimo naszych nalegań, władze PKP SA nie znalazły dla nas czasu — mówi Tomasz Moraczewski, prezes Przewozów Regionalnych.

Rozmowy zostały zerwane po tym jak samorządowa spółka poinformowała o potrąceniu należności, jakie ma mieć wobec niej PKP SA za nieprzekazanie prawa do windykowania należności za przejazdy bezbiletowe, czyli od gapowiczów. — PKP SA właśnie udowadnia nam w sądzie, że mamy obowiązek wypłacania odszkodowań za zdarzenia jakie miały miejsce w naszych pociągach przed 2001 rokiem. Skoro mamy wejść w stare obowiązki, wchodzimy też w stare prawa — mówi Małgorzata Kuczewska — Łaska, wiceprezes spółki odpowiedzialna za finanse. Jak podaje, z tego tytułu spółka matka kolejowej grupy jest winna przewoźnikowi ok. 110 mln zł.

Przewozy Regionalne zarządzają obecnie 700 kasami na dworcach. Bilety sprzedawane są również z terminali mobilnych przez konduktorów w pociągach. Od dzisiaj, w ten sposób pasażerowie mogą kupić również bilety miesięczne. Jak zapowiedziało szefostwo spółki, trwają przygotowania do rozpoczęcia sprzedaży internetowej. Testy systemu mają potrwać do wakacji. — To na pewno ograniczy liczbę potrzebnych nam kas, ale nieznacznie — zapowiedział Tomasz Moraczewski.

Reklama
Reklama

Samorządowy przewoźnik nie chce zgodzić się też na to by biletu w jego imieniu sprzedawała spółka z Grupy PKP, co zaproponowała PKP SA. — Bilety sprzedawane w kasach Intercity są obciążone marżą. Jeżeli wszystkie będą sprzedawane w ten sposób, zmniejszą się nasze wpływy, będziemy musieli zareagować podniesieniem cen biletów lub przerzucić dodatkowe obciążenie na marszałków — mówi Moraczewski.

Przewozy Regionalne od grudnia 2008 roku podlegają pod 16 marszałków. Na początku zeszłego roku zarząd analizował możliwość ogłoszenia upadłości w związku z fatalną sytuacją finansową. Zgonie z zapowiedziami rok 2010 spółka ma zakończyć wynikiem zbilansowanym lub na niewielkim plusie. Głównie dzięki podpisaniu z marszałkami umów przewidujących dofinansowanie 100 proc. deficytu przewozów, a nie jak do tej pory 70 — 80 proc.

Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama