Polskie stingery, których gruntowna modernizacja otoczona jest tajemnicą, mają być jeszcze bardziej skuteczne. — Zwiększamy zasięg rakiet i ich manewrowość, zależy nam też na perfekcyjnej celności. Nic więcej nie mogę ujawnić — mówi Waldemar Skowron, prezes zakładów Metalowych Mesko, które są także liderem dywizji produktowej Amunicja zbrojeniowej grupy Bumar.
Przeciwlotnicze, przenośne zestawy rakietowe GROM, to wyjątkowo groźna broń do zwalczania samolotów i śmigłowców na niskiej wysokości (do 3, 5 km). Pocisk napędzany silnikiem na paliwo stałe sam naprowadza się na cel dzięki chłodzonemu ciekłym azotem detektorowi podczerwieni. Zestawy mogą być wyposażone w celowniki termowizyjne i urządzenia rozpoznawcze „swój — obcy” umożliwiające identyfikację wrogiego statku powietrznego.
[srodtytul]Rakiety dla kobry[/srodtytul]
GROM, tworzony w oparciu o polskie doświadczenia z podobnymi rosyjskimi systemami Strzała 2 i Igła jest na wyposażeniu armii od połowy lat dziewięćdziesiątych a od początku tego wieku produkowany bez udziału importowanych części. Zainstalowane na pojazdach wyrzutnie pocisków, zintegrowane z radarami i systemami dowodzenia składają się na budowany przez warszawski Radwar system Kobra, eksportowany w ostatnich latach m. in. do Indonezji. Z nowymi rakietami kobra może być jeszcze bardziej zabójcza.
— Przygotowana modernizacja GROM znowu wprowadzi polskie mobilne zestawy przeciwlotnicze do światowej czołówki, do której można dziś zaliczyć najnowocześniejsze wersje rosyjskiej Igły czy zestawy Mistral 2 Europejskiego Domu Rakietowego MBDA — twierdzi Andrzej Kiński szef pisma Nowa Technika Wojskowa.