Reklama
Rozwiń
Reklama

Rakietowe Mesko zrobi supergrom

Producent rakiet i amunicji twierdzi, że tegoroczne zamówienia armii będą rekordowe. Wkrótce zaproponuje wojsku udoskonalone, przeciwlotnicze pociski kierowane GROM

Publikacja: 28.04.2010 17:15

Rakietowe Mesko zrobi supergrom

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Polskie stingery, których gruntowna modernizacja otoczona jest tajemnicą, mają być jeszcze bardziej skuteczne. — Zwiększamy zasięg rakiet i ich manewrowość, zależy nam też na perfekcyjnej celności. Nic więcej nie mogę ujawnić — mówi Waldemar Skowron, prezes zakładów Metalowych Mesko, które są także liderem dywizji produktowej Amunicja zbrojeniowej grupy Bumar.

Przeciwlotnicze, przenośne zestawy rakietowe GROM, to wyjątkowo groźna broń do zwalczania samolotów i śmigłowców na niskiej wysokości (do 3, 5 km). Pocisk napędzany silnikiem na paliwo stałe sam naprowadza się na cel dzięki chłodzonemu ciekłym azotem detektorowi podczerwieni. Zestawy mogą być wyposażone w celowniki termowizyjne i urządzenia rozpoznawcze „swój — obcy” umożliwiające identyfikację wrogiego statku powietrznego.

[srodtytul]Rakiety dla kobry[/srodtytul]

GROM, tworzony w oparciu o polskie doświadczenia z podobnymi rosyjskimi systemami Strzała 2 i Igła jest na wyposażeniu armii od połowy lat dziewięćdziesiątych a od początku tego wieku produkowany bez udziału importowanych części. Zainstalowane na pojazdach wyrzutnie pocisków, zintegrowane z radarami i systemami dowodzenia składają się na budowany przez warszawski Radwar system Kobra, eksportowany w ostatnich latach m. in. do Indonezji. Z nowymi rakietami kobra może być jeszcze bardziej zabójcza.

— Przygotowana modernizacja GROM znowu wprowadzi polskie mobilne zestawy przeciwlotnicze do światowej czołówki, do której można dziś zaliczyć najnowocześniejsze wersje rosyjskiej Igły czy zestawy Mistral 2 Europejskiego Domu Rakietowego MBDA — twierdzi Andrzej Kiński szef pisma Nowa Technika Wojskowa.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Amunicyjny boom[/srodtytul]

Oprócz zestawów GROM skarżyska fabryka planuje sprzedać w tym roku armii rekordową ilość amunicji. To pośrednio efekt wciąż rosnących potrzeb polskiego kontyngentu zaangażowanego w coraz barzdiej gorący konflikt w Afganistanie.

— Po cięciach w ubiegłorocznych zamówieniach MON (obroty ZM spadły do 250 mln zł) w tym roku armia chce odbudować zapasy, więc przychody Zakładów Metalowych powinny przekroczyć 360 mln zł — mówi prezes Skowron. Pozycja Mesko jako głównego dostawcy wojskowej amunicji małych i średnich kalibrów — w tym do działek transporterów rosomak jest niezagrożona. Wkrótce skarżyska firma wdroży zresztą produkcję amunicji kalibru 30 mm nowej generacji — z pociskami odłamkowymi i podkalibrowymi do zwalczania pojazdów opancerzonych.

Zeszłoroczny kryzys w zamówieniach wojskowych Mesko okupiło zwolnieniami ok. 200 pracowników. Dzięki korzystnym odprawom, proces redukcji zatrudnienia bardziej przypominał jednak program dobrowolnych odejść. Dziś załoga amunicyjnego Mesko, które produkuje także na izraelskiej licencji ważne części zamawianych przez armię przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike, liczy 1550 osób.

Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Biznes
Od edukacji do transformacji – forum NFOŚiGW
Biznes
Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama