Reklama

Markowski: szanse na to, że ratownik żyje, bliskie zeru

Zaginiony ratownik z kopalni Krupiński jest pod ziemią już ponad 36 godzin. Jeśli on żyje, to cud - mówi Jerzy Markowski

Publikacja: 07.05.2011 14:34

Markowski: szanse na to, że ratownik żyje, bliskie zeru

Foto: Fotorzepa, Adam Bruno Ada Adam Bruno

- Spróbuję zobrazować to tak. Górniczy aparat ucieczkowy pozwala na oddychanie pod ziemią przez maksymalnie cztery godziny – powiedział „Rz" Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i ratownik górniczy, który pracował pod ziemią 28 lat, a przez 14 był ratownikiem górniczym. Pytany, jak długo jeszcze może potrwać akcja ratunkowa w kopalni Krupiński (JSW) odpowiada, że nawet kilka dni. Powód?

- Według mnie do przeszukania pozostaje tam jeszcze 800 m wyrobiska, w którym on może być, ale ratownicy nie mogą tam na razie wejść, bo nie ma na to warunków – tłumaczy. Na dole bowiem jest bardzo gorąco i jest duże zadymienie. Markowski uważa, że zakończenie akcji nastąpi w zależności od tego, czy ratownik znajduje się 100 czy 500 m od wejścia do wyrobiska. Były wiceminister mówi, że ma coraz mniejsze nadzieje na happy end.

– Prawda jest brutalna – dodaje. Jednak zdaniem Jarosława Zagórowskiego, prezesa JSW, nadzieja umiera ostatnia a ratownicy nie przerwą akcji aż do skutku. Markowski wyjaśnia też, jak według niego mogło dojść do wypadku. - Gdy zastęp ratowników dotarł do czterech poszukiwanych górników, którzy od kilkunastu godzin czekali na pomoc z głowami w lutniociągu pompującym powietrze, tych dwóch ratowników którzy zaginęli, musiało się pewnie odpiąć od liny łączącej zastęp, by pomóc poszkodowanym w nałożeniu aparatów ucieczkowych – mówi Markowski.

Akcja ratunkowa w kopalni Krupiński godzina po godzinie

– Z relacji ratowników wynika, że poszkodowani się szamotali, czemu nie można się dziwić po tylu godzinach w takich warunkach, reakcje szoku są różne. Być może jednemu z ratowników przypadkowo ściągnęli maskę do oddychania, a drugi zmylił drogę – dodaje. I przypomina, że pierwszego z ratowników, który zginął w Krupińskim, znaleziono ok. 20 m od lutniociągu. Pytany, czy będzie potrzeba sprowadzenia dodatkowych zastępów (na miejscu na dole pracuje na zmianę ok. 150 osób) przypuszcza, że nie.

Reklama
Reklama

– Oni co chwilę wymieniają aparaty ucieczkowe, więc wyjeżdżają na górę, w samym chodniku w jednym momencie i tak może pracować tylko jeden zastęp, więc uważam, że sobie poradzą – mówi Markowski. Dziś w Katowicach na temat czwartkowego zapalenia się metanu w kopalni Krupiński należącej do JSW rozmawiać będą wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak oraz szef Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa. Ich wspólną konferencję zaplanowano na godz. 17.

Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama