Umowa o zbyciu portugalskich aktywów partnera konkurencyjnej firmie należącej do francusko-izraelskiego miliardera Patricka Drahi pozwoli brazylijskiej Oi spłacić długi i uczestniczyć w konsolidacji rynku łączności w Brazylii.
Sprzedaż oznacza praktyczną rezygnację z fuzji PT z Oi, która miała doprowadzić do powstania dużego operatora transatlantyckiego w krajach z językiem portugalskim, obsługującego ponad 100 mln abonentów.
- Tak naprawdę w procedurze tworzenia globalnego operatora w języku portugalskim doszło do całkowitej zmiany, z wielką szkodą - stwierdził prezes PT, Joao Mello Franco. - Przeprowadzono emocjonującą debatę, ale udziałowcy zadecydowali znaczną większością. To było najlepsze rozwiązanie.
Perspektywa fuzji rozwiała się w 2014 r., kiedy PT zakończył rok z długiem 900 mln euro nie wykupionych w terminie papierów dłużnych, jakie miał w grupie bankowej Espirito Santo, która zbankrutowała.
Prezes Oi, Bayard Gontijo, który uczestniczył we WZA w Lizbonie, stwierdził, że zatwierdzenie takiego wyjścia było najlepszym rozwiązaniem dla obu firm - PT i Oi.
Brazylijczycy nie zostali poinformowani przez partnera od fuzji o nieudanej inwestycji w Espirito Santo; to doprowadziło do zmiany warunków fuzji, Portugalczycy zostali z mniejszym udziałem 25,6 proc. w nowym podmiocie. Po ujawnieniu tej inwestycji szefowie PT i Oi ustąpili ze stanowisk, co przyspieszyło zgodę Oi na sprzedaż jej udziałów.
Na krótko przed WZA odroczonym o kilka tygodni, gdy już było niemal wiadomo, co będzie, akcje obu partnerów mocno zyskały, PT w Lizbonie 24 proc., Oi w Sao Paulo 22 proc.