Z nieoficjalnych informacji w Brukseli wynika, że Komisja Europejska zastanawia się, czy ta fuzja przypadkiem nie zakłóca uczciwej konkurencji na rynku europejskim. Nieoficjalnie przedstawiciele KE ujawnili, że szykuje się kolejna faza analiz, czy rzeczywiście połączenie GE i Alstomu będzie korzystne dla rynku. Unijne nieoficjalne źródła ujawniły również, że obydwie firmy nie przekazały dokumentów potwierdzających, z czego w swoim biznesie są gotowe zrezygnować.
Rzecznik KE, Ricardo Cardoso, oraz Alstom nie chcą komentować tej sytuacji. GE zapewnia, że przez cały czas współpracuje z Komisją. Amerykanie wskazują, że są gotowi dostarczyć wszystkie wymagane dokumenty i chcieliby całą transakcję zamknąć do połowy roku.
GE nie ma najlepszych doświadczeń z urzędnikami z Brukseli. W 2001 roku to Unia Europejska uniemożliwiła przejęcie przez GE również amerykańskiego Honeywella, mimo że władze amerykańskie nie wdziały w tym nic niestosownego. Uznano jednak, że na rynku europejskim skutki tej fuzji byłyby niepożądane.
Teraz oczekuje się, że Bruksela w przyszłym tygodniu poinformuje o nowych dochodzeniu, zaś Alstom nie ukrywa, że chciałby już skupić się na swojej części transportowej po tym, jak produkcja turbin energetycznych nie przyniosła oczekiwanych zysków. Część energetyczna, ta którą chce przejąć GE za blisko 13 mld dol., stanowiła 2/3 biznesu francuskiej firmy.
Dla GE przejęcie energetycznej części Alstoma, to ważny element przyszłej strategii. W rozmowie z „Rzeczpospolitą" John Rice, wiceprezes amerykańskiego koncernu podkreślał, że dla GE to podstawa do przyszłego rozwoju, a w wielu dziedzinach na rynku połączone firmy mogą stać się numerem 1. Wiceszef GE podkreślał również, że jest dobrej myśli co do decyzji Brukseli, a w zwyczaju jego firmy są negocjacje całkowicie otwarte.