Około 15 mln euro, czyli 65 mln zł wynieść miał budżet wchodzącej do kin 30 września ekranizacji powieści Bolesława Prusa w reżyserii Macieja Kawalskiego. Będzie to zatem jeden z najdroższych polskich filmów kinowych. Pytanie, czy i jaka część tych nakładów się zwróci. 

Czytaj więcej

Rozpoczął się pojedynek dwóch „Lalek”. Od początku brutalny

– Aby stwierdzić, czy odniesie ekonomiczny sukces, trzeba znać strukturę finansowania – zaznacza jeden z naszych rozmówców z branży filmowej. Innymi słowy istotne jest, jaka część tych pieniędzy to bezzwrotne wsparcie, jak to udzielane przez generalnego sponsora – ING – a jaka część to czysta inwestycja policzona na zyski.

Dyrektor WFF Wrocław: Jesteśmy koproducentem finansowym

Radosław Drabik, producent „Lalki”, w krótkiej rozmowie telefonicznej zdążył nam powiedzieć, że wokół filmu bardzo dużo się dzieje i prowadzi rozmowy z poważnymi biznesmenami. 

Rok temu głośnym echem odbił się brak jego porozumienia z Telewizją Polską, która chciała wyłożyć na film 10 mln zł. TVP przyznała, że to producent wycofał się z rozmów, ale między wierszami można było wyczytać, że nie chciała dać tyle pieniędzy, ile oczekiwał. Telewizja tłumaczyła, że „w sytuacji, gdy równolegle serial »Lalka« realizuje platforma streamingowa, powielanie kosztownych projektów nie jest uzasadnione – ani z punktu widzenia interesu publicznego, ani z uwagi na możliwości finansowe spółki, która aktualnie znajduje się w stanie likwidacji”.

Po tym zdarzeniu Drabik pozyskał dwóch koproducentów: TVN WBD i Wytwórnię Filmów Fabularnych Wrocław. Łukasz Poniński, dyrektor wytwórni filmowej TVN WBD, nie zdradza, ile stacja wyłożyła na film i prawa do eksploatacji utworu na różnych polach, ale uważa, że bez tego wsparcia film by nie powstał.

Czytaj więcej

„New York Times” zapowiada polską „Lalkę” w Netfliksie

– Jesteśmy koproducentem finansowym – informuje natomiast Robert Banasiak, dyrektor WFF Wrocław. – Dołączyliśmy do projektu już w trakcie realizacji zdjęć, uzyskując na ten cel dotację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozyskaliśmy 5 mln zł i pokrywamy bardzo konkretne wydatki związane z powstaniem filmu, np. koszty obsady czy zespołu produkcyjnego – tłumaczy.

– Bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy scenariusz i pomysł na realizację. Nie bez znaczenia była dla nas plejada wybitnych aktorów zaangażowanych do tej produkcji. To w końcu też już druga „Lalka”, po filmie Hasa, w której uczestniczy Wytwórnia. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło – mówi Robert Banasiak.

– Jako koproducent, przy podejmowaniu decyzji o udziale w projekcie, uwzględniamy oczywiście również jego potencjał ekonomiczny. Efektem naszego udziału w tego rodzaju produkcjach powinno być jednak nie tylko osiągnięcie przychodów pozwalających na finansowanie kolejnych projektów, ale również realne wsparcie sektora audiowizualnego i lokalnej gospodarki – przedstawia oczekiwania WFF Wrocław Robert Banasiak.

Nie chce odpowiedzieć na pytania dotyczące oczekiwanej kinowej frekwencji.

Szefowa Kino Świat: 600 ekranów i długi czas grania

Łukasz Poniński i Dorota Eberhardt, szefowa dystrybuującego „Lalkę” Kino Świat (należy do grupy Canal+ Polska, w której TVN ma mniejszościowy pakiet udziałów) przyznają tymczasem, że to kinowa frekwencja jest kluczowa, aby film przyniósł zyski.

– To jest projekt przygotowany z myślą o kinach i tutaj spodziewamy się rekordowych wyników – mówi Dorota Eberhardt. – Z Radkiem Drabikiem myśleliśmy o wydarzeniu, które będzie wydarzeniem dla całej branży kinowej. Widzimy, jak ciężko kinom wrócić do poziomu frekwencji, którą notowały przed pandemią COVID-19 i przebić ponownie poziom 50 mln widzów rocznie. Aby to się stało potrzebne są takie filmy jak „Dom Dobry”, „Listy do M.”, a teraz „Lalka” – mówi Eberhardt.

– Poza koproducentami, sponsorami, to właśnie kina: multipleksy i kina jednosalowe są naszymi partnerami przy tym filmie. Mamy z ich strony wyjątkowe wsparcie. Promocja „Lalki” polega nie tylko na typowej reklamie – mówi Dorota Eberhardt.

Druga sprawa to zasięg dystrybucji. – Uzgodniliśmy z kinami, że film wejdzie na co najmniej 600 ekranów i liczymy, że będzie grany wyjątkowo długo: do końca roku i jeszcze na początku 2027 r. Zaczynamy dystrybucję nie w piątek, ale w środę (na dodatek niezwykłą – bo w Dzień Chłopaka) aby wynik był jak największy – wylicza Eberhardt.

3 mln zł od Warszawy i Mazowsza 

Trzecia kwestia to szeroki plan edukacyjny związany z filmem. Zdaniem Eberhardt to kolejne zabezpieczenie biznesowe projektu.

O działaniach edukacyjnych mówi także rzeczniczka Urzędu Miasta Warszawy, Monika Beuth. Warszawa jest oficjalnym partnerem „Lalki”. Jak podaje Beuth miasto i województwo mazowieckie wsparły produkcję kwotami 1,5 mln zł każde. – Wszystkie działania promocyjne przewidziane są w dłuższym okresie, także te edukacyjne czy muzealne. Już teraz wiele instytucji kultury prowadzi nowe projekty związane z epoką Bolesława Prusa i XIX-wieczną Warszawą – informuje Beuth.

Eberhardt pytana, czy obawia się konkurencji netfliksowej „Lalki” (serial miał premierę w środę 16 września), odpowiada, że ma nadzieję, iż widzowie będą chcieli zobaczyć obie produkcje. – To dwie różne inne „Lalki” – podkreśla. I przypomina, że Andrzej Wajda i Andrzej Munk, „brali na tapet” te same tematy. – Wprawdzie nie jestem pewna, czy premiery ich filmów dzieliły dwa tygodnie – przyznaje półżartem Dorota Eberhardt.

Dyskusja „Lalek” napędzi widownię? Znamy pierwsze wyniki i prognozy 

W dyskusji o zderzeniu „Lalek” widzi pozytyw. – Już teraz mamy do czynienia z tzw. „real time” marketingiem. „Lalki” ze sobą „dyskutują” w przestrzeni publicznej. Myślę, że ta waluta konwersacyjna wejdzie na jeszcze wyższy poziom po premierach. Obawa, że ominie się coś ważnego (ang. FOMO) i potrzeba wypowiedzenia się, którą „Lalkę” się woli będzie napędzać widownię – uważa szefowa Kino Świat.

W podobny sposób wypowiada się Robert Banasiak. – Sądzę, że będą to dwie wyraźnie różniące się od siebie interpretacje tej historii – mówi. – Istotne jest podkreślenie, że nasz film stanowi ekranizację powieści Bolesława Prusa, a nie produkcję jedynie nią inspirowaną – jak deklaruje twórca serialu – zaznacza dyrektor WFF Wrocław.

Przedsprzedaż biletów na „Lalkę” ruszyła 4 września. Według Eberhardt bilety rezerwują całe szkoły. – Mamy poczucie, że będzie to wydarzenie nie tylko roku, ale dekady – komentuje.

W sprzedażowych wynikach kin boomu na razie jednak nie widać. Dla przykładu kina Helios do poniedziałkowego popołudnia sprzedały na „Lalkę” 6,7 tys. biletów. Tomasz Jagiełło, szef sieci multipleksów uważa, że to zrozumiałe, bo perspektywa, iż film będzie długo grany pozwala na podjęcie decyzji później.  Branża rok temu założyła się o ten wynik.  – Moim prywatnym zdaniem film może przyciągnąć w tym roku około 3 mln widzów – ocenia Jagiełło. Nie jest w takich prognozach odosobniony, a według naszych informacji są nawet dużo więksi optymiści. 

Przy średniej cenie biletu wynoszącej w br. około 24 zł dałoby to około 70 mln zł wpływów z biletów. Mniej więcej jedna trzecia tej sumy po odjęciu VAT  – 20 mln zł – trafić może z powrotem do producenta.

Popularność filmowych „Lalek” wykorzystują w gorącym okresie dla tych produkcji firmy odzieżowe i usługowe. Do grona partnerów kinowej produkcji dołączyły marki z portfela rodziny Jana Kolańskiego: Śliwka Nałęczowska i Bytom (grupa VRG). Właściciel marki odzieży formalnej Bytom, od lat zatrudnia w reklamach Marcina Dorocińskiego odtwórcę głównej roli w „Lalce”. W ramach partnerstwa Bytom wprowadzi limitowaną kolekcję odzieżową, będzie sponsorem i mecenasem wystawy kostiumów filmowych w warszawskich Łazienkach, partnerem tytularnym premiery kinowej, a w sklepach będzie można kupić jubileuszowe wydanie powieści (wydawcą jest Agora). Motyw „Lalki” wykorzystują też we wspólnej kampanii promocyjnej Orange Polska i Netflix.