Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie nowatorskie rozwiązania wdrażają polskie start-upy AI?
- W jakiej fazie dojrzałości jest polska scena AI na tle europejskich trendów?
- Jak wygląda unijny i globalny rynek finansowania innowacji bazujących na sztucznej inteligencji?
Wraz z pierwszym dzwonkiem nowego roku szkolnego dzieci i ich rodzice muszą zmierzyć się ze znowelizowanymi przepisami regulującymi standard fotografii uczniowskich. Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji, zdjęcia do legitymacji szkolnych muszą od teraz spełniać dokładnie te same rygorystyczne wymogi biometryczne, co fotografie do dowodu osobistego czy paszportu. Oznacza to koniec z przypadkowymi portretami – twarz ucznia musi być skierowana na wprost, owal całkowicie odsłonięty, wyraz twarzy neutralny, a oświetlenie równomierne. Tu sprawy nie załatwi apka z generatywną sztuczną inteligencją (genAI).
Sztuczna inteligencja napędem start-upów
W skali kraju problem jest masowy: w pierwszych klasach szkół podstawowych naukę rozpoczyna około 375 tys. dzieci, a łącznie na przełomie września i października profesjonalnego zdjęcia do legitymacji potrzebuje blisko milion uczniów i studentów. Na tę potrzebę odpowiedzieli menedżerowie z wieloletnim stażem w globalnych korporacjach. Marcin Malinowski (przez ponad 11 lat w Google, gdzie odpowiadał m.in. za obszar privacy i partnerstwa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej) oraz Łukasz Radomski (były dyrektor wykonawczy w JPMorgan Chase) uruchomili Snap4ID. Polski start-up przeniósł proces przygotowania urzędowego zdjęcia biometrycznego bezpośrednio do przeglądarki. Użytkownik wykonuje fotografię smartfonem w minutę – bez instalowania aplikacji, bez zakładania konta i logowania. Kluczowy okazuje się fundament technologiczny, stojący w kontrze do modnej generatywnej AI. Twórcy Snap4ID świadomie odrzucili modele generatywne przy obróbce twarzy, stawiając na deterministyczne algorytmy matematyczne, geometryczne i oświetleniowe. Jak tłumaczy Łukasz Radomski, współzałożyciel Snap4ID, w przypadku zdjęcia do dokumentu „prawie ta sama twarz” to za mało.
– Generatywna AI może stworzyć obraz, który dla nas wygląda świetnie, ale jednocześnie zmienić cechy istotne z punktu widzenia biometrii, dlatego postawiliśmy na algorytmy deterministyczne. Nie chcemy tworzyć lepszej wersji twarzy użytkownika. Chcemy przygotować jego prawdziwe zdjęcie tak, żeby spełniało wymagania dokumentu – wyjaśnia.
Narzędzie kadruje, skaluje i koryguje światło, nie ingerując w anatomię. Snap4ID obsługuje już wytyczne dokumentów z ponad 20 krajów (paszporty, wizy, dowody, prawa jazdy). System nie tworzy profili biometrycznych ani nie weryfikuje tożsamości, a pliki są trwale usuwane po 30 dniach z infrastruktury Google Cloud. Start projektu zbiega się też w czasie z wejściem w życie polskiej ustawy o systemach sztucznej inteligencji oraz unijnego AI Act. Nowe regulacje wprowadzają nadzór powołanej Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, kładąc nacisk na kontrolę danych wejściowych trafiających do modeli.
Czytaj więcej
Założona przez Zuzannę Stamirowską firma AI ma szansę zrewolucjonizować branżę AI. Spółka Pathway opracowała model, który osiąga wyniki zbliżone do...
W tym otoczeniu rośnie znaczenie narzędzi gwarantujących zgodność z RODO i zasadę minimalizacji danych. Przykładem jest wrocławski start-up Anonimizer, rozwijany przez Wojciecha Chmiela i Jakuba Dolatę. Aplikacja działa jako lokalna warstwa ochronna, wykrywająca i maskująca dane osobowe oraz informacje poufne w dokumentach przed ich wysłaniem do chmurowych systemów AI. Narzędzie pozwala prawnikom, doradcom i instytucjom publicznym bezpiecznie korzystać z modeli, eliminując ryzyko wycieku tajemnic przedsiębiorstwa. Paweł Sokołowski, radca prawny z kancelarii IT Legal, ekspert współpracujący z Anonimizerem, wskazuje, że wejście w życie polskich i unijnych regulacji wymusza na firmach przejście od formalnych deklaracji do rzeczywistej kontroli danych przekazywanych modelom AI. Ekspert podkreśla, że ryzyko wycieku powstaje jeszcze przed wygenerowaniem odpowiedzi – w chwili, gdy pracownik wprowadza poufny dokument do zewnętrznego narzędzia.
Globalna ekspansja polskich innowacji
W kontekście bezpieczeństwa i AI o swój kawałek tortu walczy też Secfense, krakowski start-up kierowany przez Marcina Szarego. W dobie, gdy boty AI potrafią wykorzystać luki w publicznie dostępnych bramach VPN w kilkadziesiąt minut od ich ujawnienia, tradycyjne tzw. patchowanie staje się niewystarczające. Technologia Secfense Ghost wprowadza mechanizm kontroli ekspozycji przed uwierzytelnieniem (pre-auth exposure control), czyniąc krytyczną infrastrukturę niewidoczną dla zewnętrznych skanerów do momentu zainicjowania autoryzowanego połączenia.
– Po ostatnich demonstracjach możliwości narzędzi AI stało się jasne, że przewaga atakujących rośnie szybciej niż zdolność organizacji do klasycznej obrony. Ten model zawsze był asymetryczny: obrońca musi wygrać za każdym razem, atakującemu wystarczy jedna luka. Różnica polega na tym, że dziś atakujący dostali narzędzia, które automatyzują rekonesans, przyspieszają analizę podatności i skalują ataki w sposób, którego nie da się równoważyć samym patchowaniem i kolejnymi warstwami kontroli po stronie logowania – zaznacza Marcin Szary.
Równolegle rewolucja AI zmienia zachowania konsumentów, którzy coraz częściej poszukują rekomendacji w chatbotach, takich jak ChatGPT, Gemini czy Perplexity. Na styku tej transformacji wyrósł PromptEye – start-up założony przez Krzysztofa Kościukiewicza, Marcina Wiśniewskiego, Pawła Szczerbickiego i Jakuba Borowca, wywodzących się ze społeczności ITCorner. Spółka stworzyła technologię z nowej kategorii AI Visibility. System nie ogranicza się do pasywnego monitoringu, działa w modelu „Services as Software”, gdzie autonomiczny agent nie tylko wykrywa błędy i luki w widoczności marki w odpowiedziach modeli AI, lecz także rekomenduje działania, a następnie sam tworzy i publikuje treści korygujące narrację algorytmów.
Czytaj więcej
Albania powołuje wirtualną minister odpowiedzialną za nadzór nad przetargami, a w Polsce start-up Anny Budzanowskiej tworzy bota TenderPro, który m...
PromptEye w zaledwie cztery miesiące od startu osiągnął 0,6 mln zł ARR (Annual Recurring Revenue, czyli roczny powtarzalny przychód – kluczowy wskaźnik finansowy stosowany przez firmy działające w modelach subskrypcyjnych), pozyskując kilkudziesięciu klientów korporacyjnych (m.in. Kaczmarski Group, Billennium, Havas Media Network). W spółkę zainwestował Iterion, który sam się określa jako pierwszy w naszym kraju AI-native Venture Builder (założony przez Zbigniewa Wantułę i Krzysztofa Habowskiego). Start-up przygotowuje się do wejścia na rynek USA.
Na rynku azjatyckim zaś z powodzeniem zdobywa zasięgi założony przez Łukasza Piotrowskiego start-up Omnishelf. Firma stworzyła unikalną architekturę systemu operacyjnego sklepu opartą na AI i Computer Vision, pomagającą handlowcom optymalizować procesy na podstawie danych o zachowaniach klientów. Technologia działa już w kilku tysiącach placówek sieci 7-Eleven na Filipinach i znalazła się w gronie 20 najlepszych innowacji globu w konkursie „The Smartest Store in the World”.
Rekordowe miliardy na AI
Wszystkie te projekty pokazują, że polska scena AI wkracza w fazę dojrzałości. Rodzimi przedsiębiorcy tworzą wyspecjalizowane narzędzia, które z powodzeniem na rynkach międzynarodowych. To ważne, bo widać, że w Europie nastąpiło pewne ożywienie w kontekście finansowania innowacji AI. Z raportu „2026 European AI Economy Report”, opublikowanego przez HumanX i Crunchbase, wynika, że start-upy z tego sektora na Starym Kontynencie zebrały w I połowie br. rekordowe 23 mld dol. To o 10 mld dol. więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost o imponujące 130 proc. W sumie spółki AI zebrały w tym okresie aż 55 proc. całego kapitału venture capital zainwestowanego w regionie. Warto jednak odnotować, iż 73 proc. całego europejskiego finansowania AI trafiło do zaledwie 38 firm.
Czytaj więcej
Mimo stagnacji na rynku VC nasz kraj umacnia pozycję wicelidera innowacji w regionie. Branża wierzy, że jeszcze w tym roku uda się przełamać impas.
Pomimo rekordowego wzrostu, europejski ekosystem venture capital nadal pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi na późniejszych etapach finansowania. Europejskie firmy w fazie skalowania pozyskują około 50 proc. mniej kapitału niż ich odpowiednicy z San Francisco, a unijne fundusze VC odpowiadają za zaledwie około 5 proc. globalnego kapitału wysokiego ryzyka. Bruksela wie, że to musi się zmienić. Stąd Komisja Europejska zakończyła już formalności prawne niezbędne do uruchomienia funduszu Scaleup Europe Fund o wartości 5 mld euro, którego celem jest zapobieganie przenoszeniu się obiecujących firm za ocean w poszukiwaniu kapitału na rozwój. Zarządzanie funduszem powierzono sztokholmskiej grupie EQT, a pierwsze inwestycje spodziewane są w ciągu kilku tygodni – mają być głównie skoncentrowane właśnie na obszarach sztucznej inteligencji, ale też technologiach kwantowych i biotechnologii.