Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego wielomilionowa kampania promocyjna Izraela stawia na emocje, a nie na znane atrakcje turystyczne.
  • Jakie strategiczne decyzje podejmują światowi przewoźnicy i jak wpływa to na dostępność połączeń lotniczych.
  • Jak zmienił się profil pasażerów podróżujących do Tel Awiwu i co to oznacza dla linii lotniczych.

Z lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie wprawdzie odlatują samoloty, ale podróżują nimi prawie wyłącznie sami Izraelczycy. Z Warszawy do dawnej izraelskiej stolicy latają – codziennie LOT i Wizz Air oraz nieregularnie El Al. Odbywają się także loty czarterowe samolotami wynajętymi przez grupy izraelskie. – Przed konfliktem lataliśmy z Warszawy do Tel Awiwu nawet trzy razy dziennie. Teraz takiego popytu nie ma – mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. A był to bardzo dochodowy kierunek polskiego przewoźnika i ważne źródło pasażerów przesiadkowych. Teraz profil podróżnych zmienił się i wyraźnie widać, że szukają oni niższych cen. Dowodzi tego wypełnienie samolotów. W piątkowym rejsie Wizz Aira do Tel Awiwu było na pokładzie 228 osób, w B737 MAX LOT-u – 80.

Atrakcje Izraela to nie tylko słońce i plaża

Izraelowi, który nie zrezygnował z atakowania Libanu, bardzo jednak zależy na tym, by po raz kolejny przekonać zagranicę do miejscowych atrakcji. Promuje więc nie tylko plaże w Tel Awiwie i nad Morzem Martwym czy Ejlacie, pustynię Negev, Galileę, ale przede wszystkim swoją kuchnię, muzykę i muzea. Kampanią o nazwie „Jestem Izraelem” (I’m Israel) stara się przekonać, że jest krajem wspaniałych ludzi, a nie tylko krajobrazów jak z widokówek. Czyli stawia na emocje, a nie komercję oraz odbudowę zaufania. Przy tym raczej nie chodzi tutaj o wpływy budżetowe, bo w najlepszych dla turystyki latach udział tej branży w PKB wynosił 2,8–3 proc. Ważna jest zmiana wizerunku.

Czytaj więcej

Rozejm na Bliskim Wschodzie. Czy Izrael doprowadzi do jego zerwania

W szczytowym momencie rozkwitu izraelskiej turystyki, czyli w 2019 r. do Izraela przyjechało 4,55 mln turystów, przede wszystkim Amerykanów i Europejczyków. Pojawili się tam także Japończycy i Chińczycy, co doskonale rokowało na przyszłość. Potem przyszła pandemia, a za nią ataki Hamasu na początku października 2023 r. W 2024 turystyka zaczęła powoli odbijać od dna i 2025 r. zakończył się 1,3 mln przyjazdów.

Wojna z Iranem zmieniła wszystko

Nowa kampania skierowana jest przede wszystkim do Amerykanów, którzy w najlepszych czasach stanowili jedną trzecią wszystkich przyjezdnych. Statystyki pokazują, że w ubiegłym roku Izrael odwiedziło 400 tys. osób z USA, co stanowiło ok. jednej trzeciej wszystkich przyjazdów. W najlepszych czasach było to nawet ponad milion. A ten rok miał być czasem wielkiej odbudowy. Tymczasem wojna z Iranem zmieniła wszystko.

Teraz Izrael stara się przekonać, że jest nie tylko krajem miłych, gościnnych ludzi i bogatej kultury, ale jednocześnie jest tam bezpiecznie. I z tym jest największy problem.

Linie amerykańskie nie palą się do powrotu na Bliski Wschód. Delta zawiesiła połączenia z Atlanty do Tel Awiwu do 18 grudnia 2026. American Airlines są jeszcze ostrożniejsze, bo nie planują powrotu do Izraela do stycznia 2027 i wymieniają bezkosztowo wszystkie bilety wykupione na wcześniejsze podróże. Air Canada nie zamierza latać nie tylko do Tel Awiwu, ale i do Dubaju, przynajmniej do końca października.

Czytaj więcej

Rozmowy USA-Iran. Trump grozi irańskiej delegacji. „Nie wrócicie do swego p... kraju”

Nie palą się do powrotu do Izraela także Europejczycy. Ministerstwa spraw zagranicznych nadal przestrzegają przed podróżami do tego regionu. Ostrzeżenia dotyczą praktycznie całego Izraela i niektórych krajów Bliskiego Wschodu. Warto też pamiętać, że mogą być poważne problemy z wykupieniem ubezpieczenia na podróże w ten region. Jakąś opcję oferują dubajskie linie Emirates, ale warunkiem jest korzystanie z usług tego przewoźnika, zaś pokrycie kosztów leczenia sięga jedynie 25 tys. dol., co przy cenach usług medycznych jest niewielką kwotą.

Także sami Amerykanie zalecają poważne zastanowienie się, zanim ktoś wyruszy w taką podróż, a wątpliwości dotyczą np. nie tylko Strefy Gazy, czy innych „gorących” regionów Izraela, ale także samego Tel Awiwu, czy Jerozolimy.

To nie jest zwykły kierunek turystyczny

Jeśli jednak, mimo wszystkich ostrzeżeń, ktoś zdecyduje się polecieć do Izraela jeszcze w tym roku, nie może opierać się wyłącznie na informacjach z blogów podróżniczych czy wpisach w mediach społecznościowych. Należy także sprawdzić aktualne dane na stronie MSZ, w komunikatach linii lotniczych oraz w warunkach ubezpieczycieli. W przypadku Polaków wiza nie jest wymagana, ale niezbędne jest zarejestrowanie się elektronicznie na stronie ETA-IL. Uzyskanie jej pozwala na wjazd i pobyt w Izraelu na 90 dni.

Tyle że każdy decydujący się na podróż w ten region musi także mieć świadomość potencjalnych niemiłych niespodzianek. Loty są odwoływane, a rozkłady zmieniane częściej, niż w jakimkolwiek kraju. Wiele regionów samego Izraela jest niedostępnych i to się często zmienia. Dlatego przy rezerwacji lotów warto pomyśleć o taryfach zezwalających na zmianę terminów podróży, uważnym wykupieniu odpowiedniego ubezpieczenia, a już na miejscu niezbędne jest śledzenie miejscowych informacji.