Materiał powstał we współpracy z BDO

Jak wygląda obecna sytuacja na rynku audytu w Polsce?

Anna Bernaziuk: Polski rynek audytu jest dziś dojrzalszy niż jeszcze kilka lat temu, ale wciąż bardzo wymagający. Z jednej strony mamy stabilizację i lepsze zrozumienie roli audytora, a z drugiej – presję kosztową, niedobór odpowiednio wykształconych i wyszkolonych kadr i rosnące oczekiwania co do jakości, technologii oraz tempa pracy. Widać też, że branża działa w warunkach większej profesjonalizacji: klienci oczekują nie tylko samego badania, ale też szerszej wartości dodanej, lepszej komunikacji i większej elastyczności. To już nie jest rynek, na którym audyt traktuje się wyłącznie jako obowiązek regulacyjny – coraz częściej jest on elementem ładu korporacyjnego i zarządzania ryzykiem.

dr Anna Bernaziuk, biegła rewidentka, prezes BDO

dr Anna Bernaziuk, biegła rewidentka, prezes BDO

Foto: mat. pras.

Co się zmieniło w ostatnich latach?

Edyta Kalińska: Największa zmiana dotyczy relacji między firmami audytorskimi, nadzorem i klientami. Jeszcze kilka lat temu branża była bardziej spięta regulacyjnie i komunikacyjnie; dziś widać więcej dialogu, większą normalizację i większą świadomość, że audyt ma służyć rynkowi kapitałowemu, a nie tylko spełnieniu formalnego obowiązku. Znaczące zmiany w branży związane są z nowymi technologiami i cyfryzacją. Audyt stał się bardziej analityczny i zautomatyzowany, ale pojawiły się nowe ryzyka, którymi firmy audytorskie muszą zarządzać. Inwestycje w IT, bezpieczeństwo cyfrowe i narzędzia analityczne są dziś koniecznością, a nie opcjonalną przewagą.

Choć wszechobecna cyfryzacja pozwoliła firmom audytorskim na automatyzację i większą efektywność przy wykonywaniu standardowych procedur audytowych, przeprowadzanie audytów jest dużo trudniejsze niż dawniej, gdyż coraz częściej klienci zawierają złożone transakcje, których ujęcie księgowe jest trudne i wymaga stosowania osądów i szacunków. Audyt takich transakcji wymaga wysokich kompetencji, angażowania ekspertów i innych doświadczonych pracowników, co powoduje, że koszty prowadzenia działalności audytorskiej mimo automatyzacji rosną. Firma autorska musi obecnie utrzymywać najwyższą jakość, inwestować w ludzi i technologie, dostosowywać się do zmian regulacyjnych, a jednocześnie mierzyć się z dużą presją cenową, gdyż klienci oczekują, że nowe technologie wpłyną na efektywność audytu i obniżą jego koszty.

Czy problemem nadal jest przeregulowanie rynku, czy sytuacja się uspokoiła? Jak oceniacie państwo zmiany w tzw. białej liście?

A.B.: Sytuacja częściowo się uspokoiła, ale nie dlatego, że regulacji jest mało – tylko dlatego, że rynek nauczył się w nich działać. Nadal jednak mamy do czynienia z dużą presją regulacyjną, a w niektórych obszarach Polska przez lata szła dalej, niż wymagało tego prawo unijne. Dobrym przykładem jest właśnie tzw. biała lista usług audytorskich dla JZP. Ministerstwo Finansów wprost przyznało, że obecne polskie rozwiązanie było bardziej restrykcyjne niż wymogi unijne, bo pozwalało świadczyć tylko te usługi, które były literalnie wymienione w ustawie. Przyjęty przez rząd 24 lutego 2026 r. projekt odchodzi od tej logiki i przechodzi na model „czarnej listy”, czyli zakazane mają pozostać tylko usługi wprost niedozwolone przez prawo UE, przy zachowaniu wymogów niezależności, roli komitetu audytu i limitu 70 proc. dla wynagrodzenia za usługi dodatkowe.

To pozytywna zmiana. Oczywiście nie jest to deregulacja rozumiana jako poluzowanie standardów etycznych czy jakościowych. To raczej przywrócenie proporcji i większej racjonalności systemu. Zakazy, które realnie chronią niezależność audytora, pozostają. Nadal nie będzie można prowadzić ksiąg klienta, podejmować za niego decyzji zarządczych czy wykonywać funkcji audytu wewnętrznego. Zmienia się natomiast to, że firmy audytorskie będą mogły w szerszym zakresie wykonywać prace dopuszczalne w UE, jeżeli nie naruszają niezależności. To powinno zwiększyć elastyczność rynku i lepiej dostosować polskie przepisy do praktyki europejskiej.

Edyta Kalińska, biegła rewidentka, partnerka zarządzająca działem rewizji finansowej, członkini zarz

Edyta Kalińska, biegła rewidentka, partnerka zarządzająca działem rewizji finansowej, członkini zarządu BDO

Foto: mat. pras.

Czy są jakieś inne zawirowania?

E.K.: Oczywiście tak, choć zmienia się ich natura. W ostatnich latach firmy audytorskie zainwestowały w rozwój zespołów, narzędzi i metodyki dedykowanych atestacji sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju. Dziś branża audytorska mierzy się ze skutkami zmian w raportowaniu ESG, przesunięciami terminów i korektami zakresu obowiązków po unijnym pakiecie Omnibus. Komisja Europejska potwierdza, że dyrektywa „stop-the-clock” z 14 kwietnia 2025 r. przesunęła terminy wejścia w obowiązki raportowania dla części firm, a sama Komisja mówi dziś wprost o uproszczeniu regulacji dla konkurencyjności europejskiej gospodarki. Dla firm audytorskich oznacza to dużą niepewność dotyczącą zakresu i skali usług atestacyjnych w przyszłości i ciągłego dostosowywania się do zmian w regulacjach.

Od lat rosną wymagania wobec firm audytorskich i zakres odpowiedzialności biegłych rewidentów. Obecnie audytorzy muszą w procesie badania sprawozdań uwzględniać takie obszary jak wykorzystanie nowych technologii i sztucznej inteligencji przez klientów. Wyzwaniem są również zmiany międzynarodowych standardów badania, które zwiększają odpowiedzialność biegłych rewidentów i zakres procedur, które należy wykonać. Zwiększanie oczekiwań wobec biegłych rewidentów wskazuje, że globalnie audyt staje się zawodem jeszcze bardziej wymagającym, interdyscyplinarnym i wielowymiarowym. Wygrywać będą te firmy audytorskie, które potrafią połączyć jakość i etyczne postępowanie z biznesowym zrozumieniem klienta, sprawnością organizacyjną i inwestycją w ludzi.

Jak kształtują się ceny za usługi audytorskie, nadal widać trend wzrostowy?

Tomasz Reiter: Tak, trend wzrostowy cen usług audytorskich jest nadal widoczny, choć dziś ważniejsze od samej dynamiki jest pytanie, co tak naprawdę stoi za tym wzrostem. Na rynku spółek giełdowych w Polsce średnie wynagrodzenie za badanie wzrosło w 2024 r. do 641 tys. zł netto z 481 tys. zł rok wcześniej, czyli o 33 proc. Jednocześnie, gdy spojrzymy na to w relacji do skali badanych firm, obraz jest bardziej stonowany: przychody badanych spółek wzrosły o 24 proc., a realny wzrost wynagrodzenia audytora w przeliczeniu na 1 mld zł przychodów spółki wyniósł 8 proc. To dobrze pokazuje, że nie mamy dziś do czynienia wyłącznie z „podwyżkami cen”, ale z dostosowaniem rynku do realnych kosztów i wymagań wykonywania zawodu. Audyt jest dziś znacznie bardziej złożony niż kilka lat temu: wymaga większej dokumentacji, silniejszych procedur jakościowych, bardziej zaawansowanych narzędzi technologicznych i coraz szerszych kompetencji specjalistycznych. Równolegle regulatorzy w USA i Europie podkreślają większą wagę jakości badania, ryzyk sektorowych, niezależności, nowych technologii i odporności systemów kontroli jakości, co wpływa na model działania całej branży.

Drugi powód jest bardzo praktyczny: ludzie. Globalnie firmy audytorskie mierzą się z presją płacową i problemem pozyskiwania talentów. Międzynarodowe media opisywały na początku 2026 r. rosnącą presję na wynagrodzenia partnerów w firmach średniej wielkości, a ACCA wskazuje wprost, że zawód audytora zmaga się z trwałymi problemami w przyciąganiu i utrzymaniu kadr. To oznacza, że ceny usług rosną nie dlatego, że rynek „chce więcej zarabiać”, tylko dlatego, że utrzymanie jakości, kompetencji i odpowiedzialności coraz więcej kosztuje.

Czy w tym i kolejnym roku wzrost cen będzie się utrzymywał?

T.R.: Wszystko wskazuje na to, że tak, ale raczej w bardziej umiarkowanym tempie niż w skokowym modelu, który widzieliśmy w części rynku w 2024 r. Presja kosztowa nie zniknie: nadal rosną koszty pracy, technologii, compliance i inwestycji w specjalistów. Z drugiej strony rynek jest coraz bardziej świadomy cen i bardziej selektywny, więc nie każdy wzrost kosztu będzie można automatycznie przenieść na klienta. Dlatego widoczne będą dalsze zwyżki stawek, ale bardziej selektywne – zależne od złożoności klienta, branży, zakresu grupy kapitałowej, jakości procesów po stronie spółki i poziomu ryzyka badania. To jest wniosek oparty na obecnych danych rynkowych i kierunku regulacyjnym, a nie twarda prognoza liczbowa.

Tomasz Reiter, audit partner, członek zarządu BDO

Tomasz Reiter, audit partner, członek zarządu BDO

Foto: mat. pras.

Jakie trendy widać w segmencie JZP?

T.R.: Przede wszystkim dwa równoległe procesy: po pierwsze, dalszą profesjonalizację i wysokie wymagania jakościowe, a po drugie, wyraźne przetasowanie konkurencyjne. Jednocześnie bardzo mocno wzrosła rola firm średniej wielkości. W 2024 r. to właśnie one badały 58 proc. spółek z rynku głównego GPW, podczas gdy w 2015 r. było to 22 proc. To oznacza, że segment JZP nie jest już rynkiem zdominowanym wyłącznie przez największe globalne sieci – coraz silniej liczą się firmy, które potrafią połączyć wysoką jakość z elastycznością, partnerskim podejściem i dobrą znajomością lokalnego rynku.

Czy liczba audytorów się ustabilizowała?

E.K.: Chwilowo tak, ale nie można tego nazwać pełnym uspokojeniem rynku. Stabilizacja na poziomie 37 podmiotów badających JZP jest pozytywnym sygnałem, ale otoczenie JZP nadal pozostaje wymagające. W Europie i USA nadzór nadal mocno akcentuje jakość badań, niezależność, ryzyko oszustwa, wykorzystanie technologii i kulturę jakości w firmach audytorskich. To oznacza, że wejście lub utrzymanie się w segmencie JZP nadal wymaga dużej skali inwestycji w zasoby ludzkie, technologiczne i intelektualne, właściwej metodyki badania wspieranej narzędziami informatycznymi i efektywnego systemu zarządzania jakością.

Czy spółki giełdowe to atrakcyjny segment klientów?

T.R.: Tak – ale pod warunkiem że rozumiemy atrakcyjność szerzej niż tylko przez pryzmat marży. To segment prestiżowy, rozwojowy i budujący kompetencje. Praca dla emitentów wzmacnia metodologię, przyciąga ambitnych specjalistów i pozwala budować pozycję firmy w najbardziej wymagającej części rynku. Z drugiej strony to segment o wysokiej odpowiedzialności, większym ryzyku regulacyjnym i większej presji na jakość oraz zasoby. Dlatego spółki giełdowe są atrakcyjnym klientem nie dla każdego, tylko dla tych firm, które są gotowe konsekwentnie inwestować w ludzi, standardy i technologię.

Jak można zachęcić nowe osoby do pracy w audycie i jak zatrzymać obecnych pracowników, żeby nie odchodzili do innych zawodów?

A.B.: Odpowiedź na to pytanie nie jest dziś prosta, ale jedno jest pewne: nie da się tego zrobić wyłącznie wynagrodzeniem. Z perspektywy BDO widzimy trzy kluczowe elementy.

Po pierwsze, sens pracy i wpływ. Młodsze pokolenia chcą rozumieć, po co coś robią. Audyt ma tu ogromny atut, bo realnie buduje zaufanie do rynku i gospodarki. Trzeba tylko umieć to jasno komunikować. Po drugie, rozwój kompetencji, nie tylko audytowych. Dziś dobry audytor to nie jest już tylko specjalista od rachunkowości. To osoba, która rozumie biznes, dane, ryzyka, technologię. Firmy, które inwestują w rozwój szerokich kompetencji, wygrywają w walce o talenty. Po trzecie, kultura organizacyjna i elastyczność pracy. To już nie jest benefit, tylko standard rynkowy. Ludzie oczekują partnerskiego podejścia, transparentności i możliwości łączenia pracy z życiem prywatnym.

Materiał powstał we współpracy z BDO