Inflacja silnie uderza w polskie firmy

Gospodarka mimo zawirowań rośnie, w ślad za nią rosną największe polskie przedsiębiorstwa na Liście 500. Ich przychody to niemal 2,4 bln zł.

Publikacja: 12.05.2023 01:12

Inflacja silnie uderza w polskie firmy

Foto: Adobe Stock

Tegoroczna edycja Listy 500 jest specyficzna. Z racji problemów z danymi nie można się wprost odnosić do poprzedniej edycji, ponieważ wiele danych jest nieporównywalnych. Wciąż wiele dużych podmiotów nie podało wyników za 2022 r. – tak państwowych jak i prywatnych. Dlatego zestawienie opiera się głównie na ankietach, a nie zaudytowanych sprawozdaniach finansowych.

Lista jest stabilna,jeśli chodzi o strukturę własności. Mamy 33 firmy państwowe, nieco mniej niż w latach poprzednich, co jest efektem choćby konsolidacji i przejęć realizowanych przez PKN Orlen. Ich liczba spadła, a i tak generują ponad 19 proc. sumy przychodów wszystkich firm w zestawieniu.

Resztę niemal po równo – i to zarówno pod względem liczby firm, jak i udziału w ogólnych przychodach – dzielą prywatne przedsiębiorstwa: przedstawiciele kapitału zagranicznego jak i polskiego. Jednych i drugich jest po ok. 230, z 40-proc. udziałem w przychodach.

Liderzy bez zmian

Bardzo nieznacznie zmienia się czołówka zestawienia. Lider jest bezdyskusyjny – to PKN Orlen, który prowadził w niemal wszystkich edycjach, a teraz jeszcze pogłębia przewagę nad rywalami, zarówno dzięki rozwojowi, jak i wchłonięciu Lotosu oraz PGNiG. Z 277,6 mld zł przychodu jest trzy razy większy niż kolejna firma na liście, Jeronimo Martins Polska. Ten operator sieci Biedronka przekroczył poziom 85 mld zł, jest nie tylko największą spółką zagraniczną, ale i jednym z największych pracodawców w kraju. Nad trzecim na podium PGE ma niemal 12 mld zł przewagi, co sugeruje, że o ile nie dojdzie do kolejnych transakcji konsolidacyjnych w państwowych koncernach, sytuacja nie zmieni się prędko. Z czołowej dziesiątki zniknęły wspomniane Lotos i PGNiG, pojawił się Tauron. Mocno awansował Totalizator Sportowy. Czołówka zestawienia to jednak najsilniejsza reprezentacja państwowych koncernów.

W analizie przychodów firm w zestawieniu od razu rzuca się w oczy efekt inflacji, średnia dynamika wzrostu przychodów w 2022 r. wyniosła aż niemal 27 proc., co pokazuje jak ogromnym wyzwaniem dla przedsiębiorstw jest tak szybki wzrost kosztów. Przerzucanych na nabywców, co oznacza wysoki wzrost sprzedaży, jednak po stronie rentowności zazwyczaj są duże spadki. Większość firm przyznaje, że i tak nie jest w stanie przerzucać w całości wzrostu kosztów, ponieważ konsumenci nie zaakceptowaliby tak wysokiego wzrostu cen. Dodatkowo sklepy naciskają na organizowanie nowych promocji, ponieważ teraz to właśnie cena jest głównym kryterium wyboru miejsca na robienie zakupów.

W ujęciu branżowym wciąż zdecydowanie najwięcej jest firm handlowych – w sumie sektor reprezentuje aż 119 podmiotów, przy czym więcej jest reprezentantów sektora hurtowego niż detalicznego. Tych ostatnich jest 40, są to wielkie firmy w czołówce zestawienia jak wspomniana już Biedronka, a także Żabka Polska, Lidl czy Dino. Te firmy obecne zawirowania inflacyjne odczuwają w pierwszym rzędzie, choć sytuacja rynkowa, przekładająca się na droższe nośniki energii, logistykę, uderza we wszystkie sektory. Do tego dochodzi presja na wzrost płac, co powoduje, że rok ten był wyjątkowo wymagający, a dodatkowo zapoczątkowane wówczas zjawiska zostaną z nami na dłużej. W efekcie ponad 60 proc. Polaków nie wierzy w to, że ceny zaczną spadać.

Kiepskie prognozy

Obserwując tempo wzrostu płac, a także spadek oszczędności i racjonalne zachowania konsumentów, prof. Marian Noga z Uniwersytetu WSB Merito przewiduje, że dynamika podwyżek cen w sklepach będzie wolniejsza. Raport o inflacji NBP z marca br. pokazuje, że do marca 2025 roku tempo wzrostu wynagrodzeń wyprzedzać będzie dynamikę przewidywanych podwyżek cen i inflacji. Według eksperta w tej sytuacji konsumenci muszą być przygotowani na długotrwałość wzrostu cen – powolną, ale trwającą może nawet przez pięć lat.

– Widać, że dynamika wzrostu cen spada, ale dość wolno. Jest to oczywiście dobra informacja dla konsumentów, ale chyba raczej niezbyt zadowalająca. W naszej ocenie średnie podwyżki cen w sklepach – patrząc na całość analizowanych kategorii – przez kilka, a być może nawet i kilkanaście, najbliższych miesięcy wciąż będą r./r. dwucyfrowe, poza drobnymi wyjątkami – prognozują analitycy z UCE Research. – Na rynku będziemy też co jakiś czas obserwować duże skoki cen poszczególnych towarów.

Wszystko wskazuje na to, że kolejna edycja listy będzie wyglądała bardzo podobnie. Ceny wciąż rosną – w marcu wzrost r./r. wyniósł 23,7 proc., w lutym 20,8 proc., a w styczniu 20 proc. W kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 20,4 proc.

W cieniu wojny

Atak Rosji na Ukrainę był wstrząsem pod każdym względem, a jego efekt pozostanie z nami jeszcze długo. Co więcej, niemożliwe wręcz jest oszacowanie, jakie będę skutki inwazji na Ukrainę. Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika jednak, że będą one duże, odczuwalne przez lata i dotkną wielu krajów Europy. – Gospodarcze konsekwencje wojny odczuwać będzie większość krajów UE, a tym w Polska – podkreśla Piotr Arak, dyrektor PIE. Chodzi o zjawiska tego typu jak zawirowania w cenach surowców energetycznych czy wpływ wojny na globalne ceny żywności, której Ukraina jest ogromnym producentem. W efekcie na światowych rynkach ceny są o ok. 40 proc. wyższe od tych z lat 2014–2016, a Polska i liczne państwa europejskie zmagają się ze skutkami tzw. kryzysu zbożowego w wyniku niekontrolowanego napływu taniej produkcji z Ukrainy.

Zawirowania za wschodnią granicą już wpływają też na potencjał eksportowy polskich podmiotów. Polska będzie musiała zmienić m.in. łańcuchy dostaw metali – w 2021 r. blisko 10 proc. sprowadzonego żelaza i stali pochodziło z Ukrainy, a drugie tyle trafiało do nas z Rosji i Białorusi. Dostawy ze Wschodu będą trudne do zastąpienia. Ukraina jest też dla Polski ważnym dostawcą olejów roślinnych, półproduktów do produkcji pasz, miodu oraz niektórych półproduktów z drewna, za to dla niektórych krajów UE – np. wiązek elektrycznych do aut.

Obecnie największy udział w eksporcie, jeśli chodzi o firmy reprezentowane w zestawieniu, mają producenci paliw i energii – to 23 proc. 15,9 proc. mają z kolei producenci aut. W czołówce są też urządzenia elektroniczne, choć spadająca konsumpcja, także na rynkach zachodnich, jest kiepskim prognostykiem dla tych sektorów na kolejne miesiące.

Firmy ujęte w zestawieniu zatrudniają niemal 1,9 mln osób. Najwięcej firmy handlu detalicznego – to aż 330 tys. osób. Niemal 300 tys. pracuje w sektorze budowniczym, a 220 tys. w usługach finansowych i informatycznych.

Jedyne takie zestawienie

Lista 500 to najstarsze i najpełniejsze zestawienie obrazujące wyniki największych polskich przedsiębiorstw. Pierwsza Lista 500 została opublikowana w 1999 roku i zawierała dane firm za 1998 rok. Na pierwszym miejscu wówczas znalazły się Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które w 1998 roku osiągnęły przychody w wysokości 13,5 mld zł, drugie miejsce przypadło Petrochemii Płock (obecnie PKN Orlen), której przychody przekroczyły 12,6 mld zł, podium zamykała Telekomunikacja Polska (obecnie Orange Polska) z przychodami 10,6 mld zł. To jedyna edycja, gdy liderem nie był PKN Orlen. Lista rosła, podnosił się próg wejścia do zestawienia – obecnie, by się na nim znaleźć, firma musi wygenerować co najmniej 668 mln zł przychodów ze sprzedaży. W ramach publikacji przyznawane są też nagrody Orłów dla najlepszych wśród liderów branżowych.

Kapituła Orłów komentuje:

Prof. Witold Orłowski, doradca ekonomiczny PwC w Polsce, Akademia Finansów i Biznesu Vistula:

Wyniki Listy 500 komentuję już od 22 lat. Wiele bywało w tym czasie lat niezwykłych. Były lata kryzysów pogrążających cały świat w recesji. Były lata straszliwych epidemii prowadzących do zamknięcia znacznej części gospodarki. Były lata walki z bezrobociem przekraczającym poziom 20 proc. Ale taki rok jak miniony – rok rodem z horroru – zdarza się naprawdę rzadko. Zaczęło się od wybuchu bomby atomowej, po czym napięcie rosło. Bombą atomową było wprowadzenie Polskiego Ładu. Dla wielu małych firm oznaczał on podwyżkę podatków. Nikt do końca nie wiedział, co on właściwie oznacza. W totalnym bałaganie, który się pojawił, rząd zaczął dopisywać na kolanie kolejne poprawki. Jednocześnie zaś zasugerował, że każdy będzie mógł zapłacić podatek PIT albo według nowych przepisów, albo starych, co już w ogóle miało cechy podatkowego chaosu.
Jeszcze firmy martwiły się o Polski Ład, a już nadeszły kolejne powody do niepokoju, czyli ogromny wzrost cen energii. I znowu pojawiły się dziesiątki rządowych „tarcz”, które miały je chronić, i kolejne fale niepewności, kto jakie zapłaci ceny i kogo te tarcze osłonią.

Ale wszystko to i tak zbladło w porównaniu z wydarzeniami z 24 lutego, kiedy wojska Putina wtargnęły na Ukrainę. Wywołało to natychmiast gigantyczny wzrost cen gazu i ropy, a ceny producentów skoczyły w ciągu dwóch miesięcy o 10 proc. Gwałtownie zwiększyły się obawy przed wystąpieniem przerw w dostawach podstawowych surowców i półproduktów.

To, co nastąpiło potem, było już głównie konsekwencją dotychczasowych nieszczęść. Wszechogarniająca niepewność, ogromny wzrost kosztów produkcji, stopniowe pogarszanie się koniunktury, stały nacisk na wzrost płac, obawy przed konsekwencjami wojny handlowej z Rosją, skutkami nadciągającej recesji w Niemczech i deficytem energii… wszystko to sugerowało katastrofę.

A jednak do katastrofy nie doszło, choć wydarzeń z roku 2022 z pewnością nie będziemy wspominać z przyjemnością. Dynamika produkcji stopniowo spadła, w wielu branżach w końcu roku już zdecydowanie poniżej zera. Nastąpiło też wyraźne pogorszenie płynności finansowej przedsiębiorstw. Ale większość firm jakoś sobie z tym poradziła, a choć na przełomie lat 2022 i 2023 gospodarka prawdopodobnie znalazła się w technicznej recesji, od jesieni odnotowaliśmy wyraźną poprawę nastrojów przedsiębiorstw.

Było ciężko, a rok 2023 zapowiada się niewiele lepiej. Ale polskie firmy z Listy 500 dają sobie radę.

Anna Sirocka, partner Ernst & Young Audyt Polska:

Stwierdzenie, że inwestycje są kluczem do rozwoju gospodarczego, jest czystym banałem. Niestety, dla nas jest też prawdą. W dobie wysokiej inflacji, rosnących cen surowców i energii, częstych zmian regulacyjnych i legislacyjnych oraz wojny w Ukrainie wiele firm nie inwestuje. Ten niepokojący obraz widoczny był też wśród firm z Listy 500.
W gospodarce rynkowej przewagę konkurencyjną uzyskają firmy, które mimo przeciwności losu radzą sobie z problemami i elastycznie przystosowują się do okoliczności. Wiele zależy od poziomu innowacyjności i rozwoju technologicznego, które wymagają inwestycji, ale przekładają się relatywnie szybko na większą zyskowność spółek oraz zapewniają im ciągłość działania nawet w czasach największych gospodarczych turbulencji. W trudnych czasach łatwiej zbudować przewagę nad bardziej zachowawczą konkurencją.

Cierpią również inwestycje w obszarze ESG, często odsuwane na postkryzysowe czasy. Większość przedstawicieli zarządów zdaje sobie sprawę z tego, że ESG ma kluczowe znaczenie w relacjach z interesariuszami, w tym inwestorami, bankami i klientami. Niekoniecznie znajduje to jednak odzwierciedlenie w strategiach spółek. Podczas rozmów z dyrektorami finansowymi często słyszę, że coraz trudniej jest im godzić presję wywieraną przez udziałowców na uzyskanie krótkoterminowego zwrotu z inwestycji i utrzymanie rentowności z długoterminowymi inwestycjami w zrównoważony rozwój. Nie ma na to prostej rady. Jedną z możliwości jest spojrzenie na inwestycje nie jako na koszt, ale na szansę na rozwój i możliwość uzyskania przez przedsiębiorców przewagi konkurencyjnej w przyszłości.

Zarówno tu i teraz, jak i w przyszłości, w zmieniającym się otoczeniu zewnętrznym najważniejsze są umiejętności zatrudnionych pracowników, do których dostęp na rynku pracy staje się niestety coraz bardziej ograniczony. Stąd też potrzeba inwestowania w kapitał ludzki.

Maciej Maciejowski, prezes Gremi Media:

Analizując wyniki spółek w 2022 roku, byliśmy w zupełnie innej sytuacji niż w latach poprzednich. Chociaż pandemia, z której już w 2022 roku wychodziliśmy, była „czarnym łabędziem”, to wojna za naszą wschodnią granicą jest dla Polski w mojej ocenie dużo poważniejszym gospodarczo wydarzeniem. Wystarczy tutaj odwoływać się do wskaźników makroekonomicznych i ich dynamiki w 2022 roku. Agresja Rosji na Ukrainę poza oczywistym wpływem na wyniki różnych branż musiała być przez Kapitułę uwzględniona przy wyróżnianiu przedsiębiorstw pod kątem etyki ich działalności – dlatego wśród wyróżnionych nie znajdą się firmy, które z rosyjskiego rynku nie wycofały się w całości.

Pogarszające się w ciągu roku wskaźniki makroekonomiczne, a co za tym idzie sentyment przedsiębiorców, nie tworzyły dobrego środowiska inwestycyjnego. Do tego należy podkreślić brak KPO i brak perspektyw na jego uruchomienie. Te przyczyny spowodowały, że tegoroczne wskaźniki nie pozwoliły wyróżnić firm w tej kategorii. Były jednak przedsiębiorstwa, które w czasie ogromnej niepewności kontynuowały swoje inwestycje na naszym rynku i to wzięliśmy pod uwagę przy pozostałych wyróżnieniach.
Obok inwestycji niezwykle istotnym dla naszej, jak każdej, gospodarki jest eksport. Umiejętność budowy biznesu poza granicami Polski to nadal wyzwanie dla naszych przedsiębiorców. Docenienie firm, które przesuwają bilans płatniczy Polski na plus jest dla mnie osobiście bardzo satysfakcjonujące i cieszę się, że znaleźli się tacy, którzy utrzymali dwucyfrowy wzrost w obszarze eksportu.

Analizując zatrudnienie, brałem pod uwagę nie tylko dynamikę przyrostu, ale też wartości nominalne i jakość nowych miejsc pracy. Przez jakość rozumiem nie tylko budowanie stanowisk dla osób o wysokich kwalifikacjach, co zapobiega odpływowi z polskiego rynku specjalistów, ale też wpływ na zrównoważony rozwój i lokalne społeczności. Z tej perspektywy miejsca pracy poza centralnymi, miejskimi, ośrodkami są szczególnie cenne.

Na koniec zmienna, którą kapituła zgodnie uwzględniła przy wszystkich kategoriach – ESG. Nie jest to już dzisiaj moda, ale prawdziwa odpowiedzialność, która powinna być wyborem zarządów i właścicieli firm. Mam świadomość, że nie każda firma jest w stanie być w niedalekiej przyszłości „klimatycznie neutralna” – różne branże mają bardzo różne wyzwania, ale rzeczywiste działania i przyszłość biznesu w tym kontekście była przez nas brana pod uwagę.

Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej

Rok 2022 to wzrost niepewności: wojna, sankcje, Polski Ład, inflacja, stopy procentowe i coraz mniejsza wiarygodność „uspokajających” komunikatów pt.: chcemy dla was dobrze. Niepewność jest napędzana przez zły sposób tworzenia prawa: nierzetelne konsultacje społeczne, wrzutki poselskie pozwalające uniknąć oceny skutków regulacji, brak okresów przejściowych i zbyt krótkie vacatio legis. Dołóżmy do tego niewydolne sądy i niepewność środków z UE, od KPO zaczynając, a na funduszu spójności (miejmy nadzieję) kończąc, i mamy zarys motywacji dla przedsiębiorstw prywatnych: ciesz się chwilą, odcinaj kupony póki możesz, nie próbuj przewidzieć przyszłości, bo łatwiej dziś przewidzieć pogodę w Wigilię. Nie inwestuj.

Kapituła Listy 500 miała szczególne zadanie: odcedzić autorów własnego sukcesu od przeciętniaków i słabeuszy dryfujących z prądem i korzystających, na papierze, z inflacji, nieraz bez związku ze strategią firmy, w oderwaniu od innowacyjności, efektywności, relacji z pracownikami, odpowiedzialności. Kapituła wzięła pod uwagę postawy wobec biznesu z Rosją, omijanie sankcji, zaangażowanie w pomoc Ukraińcom.

I oto jest Lista 500, zależna wprost od skali przychodów firmy, oraz są Orły Rzeczpospolitej 2022, wybrane przez Kapitułę na podstawie subiektywnej oceny jakości i standardów w biznesie. Kapituła po raz pierwszy nie przyznała wyróżnienia w kategorii inwestycje. Są one wielkim nieobecnym, brakującą podstawą potencjału naszej gospodarki za rok, trzy czy pięć, cienkim źródłem przyszłego dobrobytu Polaków, determinantą wielkości tortu, którym podzielimy się za lat kilka. Tylko 46 firm na liście miało inwestycje w skali roku ponad 100 mln zł, tylko 13 zainwestowało ponad 10 proc. przychodów. Niepewność i inflacja pożerają naszą przyszłość. Co zrobimy, by ją odzyskać?

Prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH

Miniony rok upłynął pod znakiem brutalnej napaści Rosji na Ukrainę. Wojna od ponad roku wywiera ogromny wpływ na sytuację gospodarczą w całej Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem regionu Europy Środkowej.

Polska gospodarka świeżo otrząsająca się po skutkach pandemii, stanęła przed kolejnym niespodziewanym wyzwaniem – przyjęciem ogromnej liczby migrantów z Ukrainy i zapewnieniu im bezpiecznego schronienia oraz godziwych warunków życia. W wyniku kryzysu humanitarnego w Ukrainie granicę polsko-ukraińską, od wybuchu wojny do końca kwietnia 2023 roku, przekroczyło ponad 11,5 miliona osób. Kryzys humanitarny w Ukrainie i jego skutki dla Polski w związku z napływem dużej liczby migrantów przymusowych, zaangażował instytucje administracji publicznej szczebli centralnego i samorządowego, organizacje pozarządowe, organizacje międzynarodowe, a także sektor prywatny.

W obliczu wojny w Ukrainie nie można także zapomnieć o kryzysie klimatycznym. To jedno z największych wyzwań, przed którymi stoimy. Jeśli nie wyhamujemy procesu zmian klimatycznych, szybko zmierzając w kierunku neutralności klimatycznej, nie będziemy w stanie powstrzymać fatalnych skutków tego zjawiska. Wzrost cen żywności, kosztów utrzymania i straty gospodarcze w wielu sektorach już dziś są odczuwalne i jeśli wspólnie nie pokonamy kryzysu klimatycznego to potężny kryzys gospodarczy jest tylko kwestią czasu. W mojej ocenie wojna w Ukrainie, w dłuższej perspektywie, powinna przyczynić się do pozytywnej transformacji energetycznej. Zastosowanie odnawialnych źródeł energii (OZE) oraz energetyki jądrowej są ratunkiem dla klimatu, a jednocześnie szansą na uniezależnienie się od paliw kopalnych. To zaś, na dłuższą metę będzie przyczyniać się do uzdrowienia gospodarki. Na wyjście z obecnego kryzysu trzeba będzie jednak poczekać jeszcze kilka lat.

Przedsiębiorstwa w dalszym ciągu działają w warunkach niepewności, co powoduje, że są mniej skłonne do inwestycji, które stanowią jeden z podstawowych czynników rozwoju. Duże nadzieje można wiązać z inwestycjami publicznymi, które mogłyby złagodzić tę niekorzystną sytuację.

Ponadto warto podkreślić, że Polska potrzebuje dziś środków finansowych zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy, które wzmocnią jej gospodarkę. Dzięki nim łatwiej będzie przezwyciężać kolejne kryzysy. Mają być one między innymi przeznaczone na zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki, zieloną energię, transformację cyfrową, mobilność i ochronę zdrowia.

Zofia Dzik, prezes Instytutu Humanites:

Rok 2022, po chwilowym popandemicznym odbiciu, był kolejnym okresem turbulencji, który upłynął w świetle wojny w Ukrainie, inflacji, silnego wzrostu i fluktuacji cen energii oraz surowców, co w efekcie bez zaskoczenia mocno zdeterminowało ranking firm według wyników.

Ogromnym wyzwaniem w tej sytuacji pozostaje bez wątpienia poziom inwestycji. Zmiana układu sił na świecie, zakcelerowana po pandemii transformacja technologiczna, a na skutek wojny, w powiązaniu z nowymi regulacjami ESG, także transformacja ekologiczna i energetyczna mogą stanowić dużą szansę dla Polski ze względu na zmianę globalnych łańcuchów dostaw (near shoring), zamiany rynku pracy i możliwość wykorzystania dobrego poziomu kapitału intelektualnego w naszym kraju. Nie stanie się to jednak bez nowych nakładów oraz strategicznej współpracy państwa, biznesu, świata nauki i trzeciego sektora. A jedną z głównych determinant tego procesu jest stabilność wewnętrznych regulacji i tworzenie klimatu do długoterminowych inwestycji. Nietrudno dostrzec, że tego zaufania brakuje, a dodatkowo rok wyborczy, koncentrujący uwagę na krótkiej perspektywie, nie służy długofalowemu spojrzeniu na potrzeby przedsiębiorców i możliwych szansach dla gospodarki, które wymagają skoordynowanych działań tu i teraz, nie zapominając bynajmniej o potrzebach społecznych mierzących się z rosnącymi kosztami życia ludzi.

rp.pl

Tegoroczna edycja Listy 500 jest specyficzna. Z racji problemów z danymi nie można się wprost odnosić do poprzedniej edycji, ponieważ wiele danych jest nieporównywalnych. Wciąż wiele dużych podmiotów nie podało wyników za 2022 r. – tak państwowych jak i prywatnych. Dlatego zestawienie opiera się głównie na ankietach, a nie zaudytowanych sprawozdaniach finansowych.

Lista jest stabilna,jeśli chodzi o strukturę własności. Mamy 33 firmy państwowe, nieco mniej niż w latach poprzednich, co jest efektem choćby konsolidacji i przejęć realizowanych przez PKN Orlen. Ich liczba spadła, a i tak generują ponad 19 proc. sumy przychodów wszystkich firm w zestawieniu.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Światłowodowe zyski Orange Polska dzielą analityków. Co planuje telekom?
Biznes
Subskrypcje i cyfryzacja wśród głównych trendów. Które firmy na tym zyskają?
Biznes
System kaucyjny oburza branżę odpadów. Ale inne zainteresowane firmy się cieszą
Biznes
Abonenci Orange płacą więcej, ale to nie wystarczyło. Jest decyzja zarządu
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Biznes
Dlaczego Wiz odrzucił ofertę Alphabetu wartą 23 mld dolarów?