Już niedługo, bo w przyszłym roku, największe spółki publiczne będą musiały uważnie przyjrzeć się swojej działalności, zanim pochwalą się proekologicznym podejściem do biznesu. W raportach niefinansowych za mijający rok mają bowiem ujawnić – na podstawie kryteriów i parametrów określonych w unijnym systemie taksonomii – w jakim stopniu ich działalność jest zrównoważona środowiskowo, a ile im jeszcze brakuje do zrównoważenia określonych działań.

Tych ujawnień oczekują nie tylko unijni regulatorzy, którzy wprowadzili z początkiem 2022 r. taksonomię, ale również (coraz częściej) inwestorzy. Jak zwraca uwagę Ilona Pieczyńska-Czerny, dyrektor w firmie doradczej PwC, wprowadzenie taksonomii miało konkretny cel – nakierowanie inwestycji w zrównoważoną środowiskowo działalność gospodarczą. Taksonomia wyznacza także kierunek transformacji dla branż, które jej podlegają.

Kartkówka i matura

– Informacje zawarte w raportach spółek będą istotnym elementem procesu decyzyjnego instytucji finansowych i inwestorów, którzy przy ocenie działalności spółek będą uwzględniać stopień ich zgodności z taksonomią Unii Europejskiej – wyjaśnia ekspertka PwC. I przypomina, że każda ze spółek, które podlegają obowiązkowi raportowania niefinansowego, będzie musiała w informacji niefinansowej za 2022 r. dokonać ujawnień zgodnie z taksonomią. I to nawet jeśli jej podstawowa działalność nie jest z tym związana.

Jak przypominał na łamach „Parkietu” Piotr Biernacki, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG) i prezes Fundacji Standardów Raportowania, 150 największych spółek publicznych po raz pierwszy zmierzyło się z nowymi obowiązkami w raportach za 2021 r. Jednak wtedy była to zaledwie kartkówka w porównaniu ze zdawaniem matury, którą będzie przygotowanie raportu rocznego za 2022 r. O ile w poprzednim raporcie wystarczyło podać, czy działalności spółki jest opisana w taksonomii, to teraz trzeba będzie zbadać, jaka część działalności jest z nią zgodna. Będzie to wymagało dodatkowego wysiłku, czasu i zaangażowania większej grupy pracowników.

– Biorąc pod uwagę, ile było wątpliwości przy uproszczonym ujawnieniu, rekomendujemy spółkom, żeby z wyprzedzeniem zajęły się przygotowaniami do pełnego raportowania, ponieważ również może pojawić się wiele znaków zapytania – podkreśla Magda Raczek-Kołodyńska, wiceprezes SEG.

Czas na sprawdzian dostawców

Jak wyjaśnia Ilona Pieczyńska-Czerny, spółki w przypadku każdego rodzaju działalności muszą dokonać oceny, czy spełnia ona techniczne kryteria kwalifikacji, czyli warunki zapisane w rozporządzeniach dotyczących taksonomii. Pierwszy warunek dotyczy tego, czy dana działalność gospodarcza wnosi istotny wkład w realizację co najmniej jednego z dwóch celów środowiskowych, tj. w łagodzenie zmian klimatu lub w adaptację do zmian klimatu (dla pozostałych czterech celów nie przygotowano jeszcze kryteriów oceny w rozporządzeniach wykonawczych).

Zgodnie z drugim warunkiem działalność spółki nie może wyrządzać poważnych szkód żadnemu z innych celów środowiskowych, a trzeci określa, że spółka musi zapewniać spełnienie tzw. minimalnych gwarancji przede wszystkim w zakresie praw człowieka.

– Wystarczy nie spełnić choć jednej z tych trzech przesłanek, a prowadzona przez spółkę działalność nie będzie zrównoważona. A to z kolei może dość szybko odciąć ją od dostępu do finansowania – zaznacza Piotr Biernacki. Według niego sporym wyzwaniem dla wielu firm może być spełnienie minimalnych gwarancji w zakresie praw człowieka, co wymaga wdrożenia procesów należytej staranności w odniesieniu do praw człowieka zgodnie z wytycznymi OECD i ONZ.

Jak zwraca uwagę Ilona Pieczyńska-Czerny, duże spółki, dbając o prawa człowieka w kontekście własnych pracowników, nie zawsze przywiązywały do tego wagę w swoim łańcuchu dostaw. Tymczasem jako minimum wymaga się eliminowania naruszeń praw człowieka w łańcuchu dostaw. Żeby ustalić, czy jest ryzyko takich naruszeń, trzeba wprowadzić rozwiązania pozwalające na identyfikację i ocenę takich ryzyk; już nie wystarczy wysłać kwestionariusza z pytaniami do dostawców. Co więcej, w razie stwierdzenia przypadków naruszeń praw człowieka spółki mogą też stanąć przed trudnym wyborem; czy nadal współpracować z dostawcą.

Wyśrubowane wymogi

Wyzwań związanych z taksonomią jest jednak więcej. Większości spółek trudno będzie potwierdzić, że dana działalność spełnia kryteria zrównoważonego rozwoju pod kątem klimatycznym. W przypadku większości branż normy wprowadzone w wytycznych dotyczących celów związanych z klimatem są wyśrubowane – ocenia ekspertka PwC. W grupie wyjątków jest produkcja energii z wykorzystaniem technologii fotowoltaicznej i energii wiatrowej, i innych OZE, dla których nie przewidziano praktycznie żadnych wymagań. Natomiast dla wielu działalności z innych branż określono tak wysokie wskaźniki zrównoważonej efektywności m.in. zakresie np. emisji gazów cieplarnianych GHG, że tylko nieliczne spółki mogą je spełnić.

Jest to zresztą powszechnym problemem. – Według badania Adelphi European Sustainable Finance Survey tylko nieznaczny odsetek przedsiębiorstw spełnia obecnie wymagania taksonomiczne – przypomina Andrzej Gutowski, dyrektor ds. ESG w działającej na rynku nieruchomości firmie Colliers. Sektor nieruchomości wraz z budownictwem – który odpowiada za ok. 40 proc. światowych emisji CO2 – czeka sporo wyzwań w związku z taksonomią, bo ta wprowadza szereg wysokich proekologicznych wymagań wobec nowych budynków, chcących określać się jako „zielone”

Jak ocenia Ilona Pieczyńska-Czerny, przy tak wyśrubowanych wymogach taksonomia jest wyzwaniem na obecną chwilę. Z drugiej strony jest bardzo przydatnym narzędziem przy podejmowaniu decyzji o inwestycjach – także dla samych spółek. Taksonomia to perspektywa przyszłości – wybór branż nie był przypadkowy, skoncentrowano się na branżach, które są dużymi emitentami GHG i dla których istnieją technologie bezemisyjne lub niskoemisyjne – zaznacza ekspertka PwC.

Kierunek transformacji

Dlatego też spółki, których działalność podlega taksonomii, mają wytyczony kierunek transformacji, w którym powinny zmierzać. W tym kierunku podążą bowiem ich konkurenci. Spółki, które realizują albo planują projekty inwestycyjne, powinny zapoznać się z taksonomią, by wiedzieć, w co warto inwestować, i by dostosować projekt do wymogów działalności zrównoważonej.

Np. firma transportowa, która chce zainwestować w nowe ciężarówki, powinna stawiać na modele niskoemisyjne lub o ile to możliwe elektryczne, także ze względu na to, że ich klienci mogą oczekiwać niższych emisji na etapie przewozu towarów. To samo dotyczy firmowych flot aut. Ekspertka PwC przypomina, że dla aut hybrydowych przewidziano maksymalną normę 50 g CO2/km. Oznacza to, że wydatki na zakup hybryd, które nie spełniają tej wyśrubowanej normy, nie będą kwalifikowane jako zgodne z taksonomią, podobnie jak ich finansowanie.

Dlatego nie tylko dużym spółkom giełdowym może się przydać znajomość i respektowanie wytycznych oraz parametrów określonych w unijnej taksonomii, która stale się będzie rozwijać – w przyszłym roku ma zostać wydane rozporządzenie dotyczące kolejnych czterech celów środowiskowych dotyczących m.in. GOZ i ochrony zasobów wodnych. Powinny się tym zainteresować również prywatne firmy – zwłaszcza te, które już za dwa lata obejmie obowiązek raportowania niefinansowego zgodnie z nową dyrektywą CSRD.

Nie tylko obowiązki

Jak zwraca uwagę ekspertka PwC, taksonomia oznacza nie tylko obowiązki, ale również korzyści dla firm. Pomaga im bowiem potwierdzić, że w zrównoważony sposób prowadzą swoją działalność. Taksonomia ma nadać napęd zrównoważonym inwestycjom, a to oznacza, że firmom realizującym zielone czy zrównoważone społecznie projekty wpisujące się w któryś z sześciu celów środowiskowych będzie łatwiej o kredyt i korzystniejsze warunki finansowania, także ze środków unijnych – wyjaśnia Ilona Pieczyńska-Czerny.

Przypomina, że już teraz banki i inne instytucje finansowe zwiększają udział zrównoważonego finansowania w swoich portfelach, dążąc do ich zero emisyjności w przyszłości. Taksonomiczne ujawnienia spółek posłużą im więc do określenia, na które akcje lub kredyty warto stawiać, bo dotyczą działalności zrównoważonych.

Zdaniem ekspertki PwC za jakiś czas kwestia zgodności z taksonomią zacznie się pojawiać w biznesie, wpływając na konkurencyjność firm; coraz częściej warunkiem realizacji kontraktu będzie spełnienie określonych wymagań i wskaźników związanych z ESG.