„Departament Stanu nałoży szeroko zakrojone sankcje wymierzone w rosyjski sektor obronny, aby jeszcze bardziej pohamować machinę wojenną Putina. To pociągnie za sobą znaczne koszty dla rosyjskich firm zaangażowanych w rozwój i produkcję broni” – głosi komunikat Białego Domu.

Nowe sankcje dotkną też rosyjski sektor wydobywczy.

„Poprzez kontrolę eksportu urządzeń do produkcji ropy i gazu, departament handlu nałoży ograniczenia na eksport technologii, które zapewniły Rosji długoterminowe zdolności rafineryjne” – czytamy w komunikacie Białego Domu

Amerykanie stwierdzają, że rafinacja ropy naftowej jest kluczowym źródłem finansowania rosyjskich sił zbrojnych. Tymczasem handlowcy odmawiali zakupu ropy z Rosji, nawet przy braku sankcji dla sektora energetycznego. Rosyjskie dostawy stały się nieatrakcyjne ze względu na ryzyko ewentualnego narzucenia takich środków przez Zachód, pisze Bloomberg.

Jednym z głównych problemów jest proces dostawy. Wielu właścicieli tankowców odmawia ich rosyjskim koncernom, dopóki sytuacja z sankcjami wobec rosyjskiego sektora energetycznego nie stanie się klarowna.

Niektórzy handlowcy „unikają negatywnego rozgłosu”, jaki może nastąpić po zakupie rosyjskiej ropy. Większość głównych graczy na rynku woli odmówić zakupu surowców z Rosji, więc tylko małe europejskie rafinerie i firmy handlowe są potencjalnymi nabywcami.

W ten sposób, według analityków, około 70 proc. rosyjskiej ropy jest już zamrożona.

Czytaj więcej

Świat nie chce już rosyjskiej ropy. To będą niespokojne tygodnie