Działający od 20 lat producent turbin wiatrowych Nordex z Rostocku planuje przeniesienie produkcji do Chin i Indii. Zagrożonych jest 2 tys. miejsc pracy, 600 osób już otrzymało wypowiedzenie. Popularny burmistrz Rostocku Claus Ruhe Madsen, z pochodzenia Duńczyk, skrytykował te plany: – Nie możemy zaakceptować tego bez walki. Całe branże odwracają się od Niemiec i Europy i przenoszą produkcję na kontynenty, gdzie płacą tylko ułamek naszych płac i pensji – mówił oburzony Madsen do załogi Nordexu, relacjonuje regionalna gazeta „Ostseezeitung”. – Każdy, kto chce robić biznes w Niemczech, musi udowodnić, że przynajmniej część wartości dodanej pozostanie w Niemczech. W ten sposób duże duńskie firmy działają przy przetargach – powiedział.

Portfel zamówień, które Nordex zamierza zrealizować w najbliższym czasie, nie świadczy o tym, by firma miała kłopoty. Wręcz przeciwnie, Nordex ma dużo zamówień na nowe turbiny wiatrowe, które w 60 proc. zostaną wykorzystane na terenie UE.

Firma uzasadnia przeprowadzkę znacznie niższymi kosztami w Indiach. Krytycy odpowiadają, że bez wysokich kosztów pracy w Niemczech w ogóle by jej nie było: Nordex powstał właśnie dzięki temu, że niemiecki konsument i państwo mają pieniądze na wsparcie energetyki wiatrowej.

Eksperci i politycy są zaniepokojeni faktem, że Meklemburgia traci w krótkim czasie większość swoich dużych zakładów przemysłowych. W przeciwieństwie do nich, Andree Iffländer, prezes regionalnego stowarzyszenia branży wiatrowej, wini za odpływ biznesu głównie politykę rządu i wzrost cen: – Rynek krajowy jest niemal bez znaczenia dla Nordexu. Jeśli uwzględnić coraz wyższy udział energii w kosztach produkcji, to jego decyzja jest oczywista. Energia elektryczna jest kluczowa dla przedsiębiorstw takich jak Nordex. Z tego względu powinno się wreszcie wprowadzić taki VAT na energię elektryczną, jak na żywność: 7 proc. zamiast 19 proc. – powiedział Iffländer.

Okazuje się, że Nordex planuje przenieść produkcję do Azji także z hiszpańskiego La Vall d’Uixò. Argument drogiej energii w Niemczech więc nie jest jedynym powodem decyzji wytwórcy turbin.

O wysokich kosztach i przemianach w energetyce była mowa także przy zamknięciu zakładu Caterpillara w Rostoku w ub.r. Firma produkowała tam silniki do statków. Zamknięcie uzasadniono tym, że w przyszłości przemysł stoczniowy będzie wymagał paliw alternatywnych: wodoru czy LNG. Swoje zrobiła też pandemia – żegluga wycieczkowa prawie się załamała i wiele zamówień na nowe statki zostało odwołanych.