Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Jan Klimek: Firmy rodzinne w Polsce były niedoceniane

Nowe przepisy dotyczące sukcesji spowodują, że być może wiele firm rodzinnych się uratuje – mówi Jan Klimek, dyrektor zakładu przedsiębiorstwa rodzinnego SGH, gość programu Pawła Rożyńskiego.
#RZECZoBIZNESIE: Jan Klimek: Firmy rodzinne w Polsce były niedoceniane

Foto: tv.rp.pl

Ministerstwo Rozwoju przygotowało projekt zmian, które dopuszczają kontynuację działalności firmy, nawet po śmierci właściciela.

- Ten projekt jest bardzo ważny - ocenił Klimek.

Wyjaśnił, że po 27 latach funkcjonowania gospodarki rynkowej, przychodzi w Polsce czas przekazywania firm.

- Sukcesja jest jednym z najtrudniejszych elementów w firmach rodzinnych – stwierdził.

Reklama
Reklama

Przypomniał badania z których wynika, że przedsiębiorcy nie chcą oddawać firm, bo uważają, iż nikt jej lepiej od nich nie poprowadzi. - Boją się też emerytalnej nudy i skłócenia rodziny. Niektórzy boją się, że ktoś poprowadzi firmę lepiej jak on – mówił.

Klimek zaznaczył, że teraz jest moment, kiedy większość nosi się z zamiarem przekazywania firm.

- Około 450 tys. sukcesji robi się rocznie w Europie. Tracimy jakieś 600 tys. miejsc pracy, bo te sukcesje są źle przeprowadzone – stwierdził.

- Teraz, ktoś będzie mógł przejąć firmę i nią zarządzać. Chwała panu premierowi, że się nad tym pokłonił i w ciągu roku to zrobili – doddał.

Gość przypomniał, że w Europie mamy 23 mln firm. - W Polsce jakieś 2,4 mln funkcjonujących na 4 mln zarejestrowanych – mówił.

- W Europie 75 proc. z 23 mln to są firmy rodzinne. W Polsce szacuje się, że jest to od 30 do 90 proc. Nie ma jednej definicji firmy rodzinnej, więc rozbieżność jest taka duża – dodał.

Reklama
Reklama

Klimek przyznał, że firmy rodzinne w Polsce były niedoceniane wiele lat.

- Kojarzyły się nam najczęściej z firmami rzemieślniczymi i jednoosobowymi. Były mało znaczące i nikt się nimi nie przejmował. Okazuje się, że jest to potężna sieć gospodarcza, która zasługuje na szacunek – stwierdził.

Przypomniał, że przez wiele lat przedsiębiorcy nie zakładali, że firma świadomie powinna przejść na sukcesora.

- Przedsiębiorcy mieli ambicje, żeby swoje dzieci kształcić. Nawet jak miał dobrze prosperującą firmę budowlaną, to chciał, żeby dziecko było adwokatem, lekarzem itp. To dziecko nie zawsze potem chciało tę firmę przejmować – tłumaczył Klimek.

Przyznał, że dzisiaj to się trochę zmieniło.

- Wielu młodych ludzi pisze prace magisterskie na temat sukcesji, żeby uporządkować sobie proces przejmowania – mówił.

Reklama
Reklama

- Nowy przepis spowoduje, że być może wiele firm rodzinnych się uratuje – podsumował.

Biznes
Donald Trump zakazuje wszystkim agencjom federalnym korzystania z AI Anthropic
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Biznes
Ceny nowych aut spadają, brak minerałów w USA i hossa na rynkach wschodzących
Biznes
Lotnisko Rzeszów-Jasionka to brama inwestycyjna Podkarpacia
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Biznes
Rozwój przedsiębiorczości? Optymistyczne prognozy
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama