Związkowcy z Turowa, ale i z wielu innych regionów Polski w żółtych kamizelkach z napisami Ręce precz od Turowa, zorganizowali manifestację pod siedzibą unijnego Trybunału. Zdaniem związkowców w obliczu decyzji TSUE o tymczasowym zamknięciu kopalni Turów, pracownicy stoją w przed ryzykiem utraty pracy, regionalnego kryzysu energetycznego, do którego może doprowadzić zamknięcie zakładu.

Czytaj więcej

Kopalnia Turów
Turów: Czesi chcą powrotu do rozmów. Polacy potwierdzają i analizują

– Zawsze byliśmy solidarni i dziś musimy być szczególnie solidarni z Turowem. Nie będziemy respektować nakazów i zakazów Trybunału Niesprawiedliwości – zaznaczył przewodniczący NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego Dominik Kolorz. Piotr Duda, przewodniczący całego związku, grzmiał jeszcze ostrzej. – Dajemy wam czas do namysłu, jeśli nie, to podpalimy Europę. Ale podpalimy ja w naszych sercach – mówił.

W sieci związek i sami związkowcy publikują wypowiedzi i nagrania z samego protestu. Wojciech Ilnicki, przewodniczący KM KWB Turów powiedział, że TSUE zachowuje się jak dyktatura w Korei Północnej. – Nie zgadzamy się na to. Dziś przyszliśmy pokazać, że Turów jest był i będzie. Jesteśmy dziś pokojowi, ale jak będzie trzeba to zablokujemy cała Unię Europejską – powiedział.

Czytaj więcej

Kary za Turów. Komisja Europejska wezwie Polskę do zapłaty

Związkowcy planowali też udać się przed siedzibę czeskiej ambasady. Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce w sprawie wydłużenia czasu pracy kopalni Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych. Pod koniec maja TSUE przychylił się do wniosku Czech i nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu zakończenia postępowania przed Sądem. Pod koniec września wiceprezes Trybunał Sprawiedliwości UE Rosario Silva de Lapuerta wydała postanowienie, nakładając na Polskę 500 tys. euro kary dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i kontynuację wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Polski rząd podkreślał, że kopalni nie zamknie, a kar płacić nie będzie. Polska strona wnosiła o ponowne rozpatrzenie wniosku dotyczącego zmiany środka tymczasowego, jakim jest zamknięcie kopalni, a w konwekcji samej elektrowni.