Na tę korektę trzeba będzie jednak trochę poczekać, bo do funduszy inwestycyjnych właśnie napłynęły pieniądze, jak zwykle na początku kwartału.

Na rynkach jednak wyraźnie zapanował optymizm, który stał się teraz głównym czynnikiem wzrostu cen. Taniejący jen daje nadzieję na wzrost japońskiego eksportu, czyli długo oczekiwanego ożywienia w tym kraju.

Platyna i ropa są najdroższe od półtora roku. Miedź, którą na potęgę kupują Chińczycy, nie była tak droga od 20 miesięcy. Nie mówiąc już o niklu, który z ceną 25,320 tys. dol. jest najdroższy od dwóch lat. Dla przypomnienia, świat wówczas nie przeczuwał nadejścia kryzysu. Edward Meir, analityk rynku ropy i metali z nowojorskiego MF Global, uważa, że do wyhamowania wzrostowego trendu jest jeszcze daleko. Zwłaszcza że piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się korzystne, chociaż przybyło o ok. 40 tys. miejsc mniej, niż oczekiwano.

W tej chwili pozostaje więc tylko pytanie, kiedy fundusze inwestycyjne postanowią zrealizować zyski. Już w tej chwili uważa się, że złoto z ceną 1123 dol. za uncję jest zbyt drogie. Bo mimo wszystko obecna sytuacja gospodarcza, nawet ze stale rosnącą produkcją w Chinach, USA, Indiach i Brazylii, nie oznacza, że wszystko wróciło do normy. Wysokie ceny surowców same z siebie mogą rozwój światowej gospodarki wyhamować.