Szefowie Gazpromu przekonywali też, że Nord Stream nie jest wymierzony w żaden z tych krajów, przez które do Europy płynie najwięcej rosyjskiego surowca. Ale eksperci utrzymują, że po wybudowaniu rurociągu przez Bałtyk tranzyt przez Ukrainę i Białoruś może zostać ograniczony. Tym bardziej że w ciągu najbliższych czterech – pięciu lat, czyli do zakończenia całej inwestycji, zapotrzebowanie na gaz w Europie nie wzrośnie o 55 mld m sześc. A tyle właśnie gazu rocznie mają transportować do Niemiec obie nitki Nord Streamu.
Rosjan nie powstrzymała ani krytyka ze strony krajów bałtyckich, ani Parlament Europejski, który zwracał uwagę na aspekty środowiskowe inwestycji. Dno Bałtyku jest wyjątkowo zanieczyszczone. Zalega tam broń, także chemiczna, z czasów obu wojen światowych. Konsorcjum Nord Stream zapewnia, że wykonano dokładne badania dna w rejonie budowy rurociągu i nie będzie on miał negatywnych skutków dla środowiska. To samo mówił w piątek Miedwiediew. – Zrobiono wszystko co możliwe, by mieć pewność, że gazociąg nie zaszkodzi środowisku i w trakcie budowy całkowicie przestrzegane będą najsurowsze standardy w zakresie bezpieczeństwa – stwierdził.
[srodtytul]Unia uzależniona[/srodtytul]
Budowa rurociągu przez Bałtyk rusza w szczególnym momencie. W Unii Europejskiej z jednej strony trwają dyskusje o potrzebie energetycznej solidarności i stworzeniu systemu wzajemnej pomocy dla krajów dotkniętych kryzysem gazowym, a z drugiej – trwają przygotowania do budowy nowej drogi dostaw gazu spoza Rosji. Komisja Europejska – po doświadczeniach z kryzysu ukraińsko-rosyjskiego w styczniu 2009 r., gdy zabrakło gazu w kilku państwach UE – przyśpieszyła prace zmierzające do budowy gazociągu Nabucco. Ma on umożliwić dostawy gazu z rejonu Morza Kaspijskiego. Surowiec ten, tak jak LNG, w założeniu ma zmniejszyć uzależnienie Wspólnoty od importu z Rosji. Trudno jednak ocenić, czy ten kurs polityki Brukseli jest ciągle aktualny. Komisarz Oettinger mówił w czwartek w Moskwie, że Rosja przez dziesiątki lat pozostanie głównym partnerem energetycznym Unii. To też pierwszy kraj spoza UE, do którego wybrał się z wizytą Oettinger, powołany na stanowisko w lutym.
Równocześnie Rosjanie mają w planach budowę gazociągu South Stream na południu Europy, który powszechnie jest uważany za konkurenta Nabucco. Ma to być kolejna droga dostaw 63 mld m sześc. gazu rocznie z Rosji przez Morze Czarne. Jeżeli zrealizują ten pomysł, a budowa ma ruszyć w 2011 r., to idea zmniejszenia uzależnienia Unii od importu surowców z Rosji pozostanie na papierze. Dla ekspertów jest jasne, że może powstać tylko jedna z tych inwestycji.
Realizacja tak Nord Streamu, jak i South Streamu nie byłaby możliwa bez wsparcia największych krajów Wspólnoty. W projekcie bałtyckim uczestniczą m.in. niemieckie koncerny E.On i BASF, a czarnomorskim – włoski ENI.