– Warunkiem lepszego wyniku, niż zakłada roczny plan ekonomiczny spółki, jest utrzymanie zakładanego poziomu produkcji, a ten jeszcze taki nie jest. Niemniej jednak ceny węgla koksowego rosną, a koszty spółki są na stałym poziomie, więc sytuacja się poprawia – mówi „Rz” Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW.
Jednakże po stracie netto za 2009 r. (prawie 340 mln zł) spółka wychodzi z kryzysu – w dwa miesiące sprzedała 2 mln ton węgla za 742 mln zł. Jak podkreślił na stronie internetowej spółki prezes JSW Jarosław Zagórowski – duża w tym zasługa załogi, która zgodziła się na wdrożenie i podjęcie działań oszczędnościowych (m.in. na funduszu płac JSW zaoszczędziła 100 mln zł).
Ceny węgla koksującego (bazy do produkcji stali, na którą w ubiegłym roku była dekoniunktura), którego JSW jest największym producentem w UE w końcu idą w górę. W środę giełdowy holenderski NWR, który produkuje węgiel koksowy podwyższył jego ceny aż o 90 proc.
– My aż takich wzrostów się nie spodziewamy, choć ceny są lepsze niż zakładaliśmy – mówi Jabłońska-Bajer. – Jednak węgiel koksowy sprzedaje się od ręki, gorzej z energetycznym – przyznaje. Zwały tego ostatniego są ogromne w każdej ze spółek (w sumie ponad 5 mln ton na koniec lutego).
– Żeby poprawić sytuację planujemy zwiększyć udział w produkcji węgla koksowego, na który jest teraz zapotrzebowanie, do 70 proc. – mówi Jabłońska-Bajer. W zeszłym roku jego udział w produkcji JSW wynosił 59 proc. – zarówno z powodu kryzysu, jak i z powodu włącznie do jej struktur w 2008 r. kopalni Budryk produkującej węgiel energetyczny (przed połączeniem węgiel koksowy w produkcji JSW stanowił prawie 80 proc.).