Na prezentowanej wczoraj przez zarząd Farmacolu mapie Polski, obrazującej „apteczną” strefę wpływów katowickiej firmy, pojawił się jeden niepodpisany punkt: należąca do Skarbu Państwa hurtownia Cefarm Białystok.
– Zrobimy wszystko, w ramach rozsądku, by dołączyć tę spółkę do naszej grupy – deklarował wczoraj prezes Farmacolu Aleksander Chomiakow. Nie chce na razie podać, ile jest skłonny zapłacić, jeśli Skarb Państwa zaprosi inwestorów do rokowań.
Białostocki Cefarm jest jednym z dwóch ostatnich państwowych dystrybutorów leków. Nadzorujący farmację wiceminister Jan Bury mówił niedawno „Rz”, że ta spółka jest najlepiej przygotowana do prywatyzacji i niewykluczone, że dojdzie do niej w 2008 r.
Niezależnie od ewentualnej akwizycji Cefarmu Farmacol chce zainwestować w tym roku ok. 70 mln zł m.in. w budowę magazynów w Morach, Poznaniu i Rzeszowie.
Narastająco w 2007 r. grupa Farmacolu miała 72,35 mln zł zysku wobec 64,07 mln zł wcześniej i blisko 3,7 mld zł przychodów, a także najwyższą rentowność spośród dystrybutorów notowanych na giełdzie – w 2007 r. jego marża netto wyniosła 1,97 proc.
Niewykluczone, że w tym roku Farmacol nie wypłaci akcjonariuszom dywidendy. Zarząd będzie proponował przeznaczenie części wolnych środków na wykup akcji spółki (mniej niż 10 proc.) w celu ich umorzenia. Decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu.
Jak podaje Stanisław Kasprzyk z badającej rynek firmy IMS Health, w ubiegłym roku rynek apteczny wzrósł o 10,1 proc. Pod koniec 2007 r. 20 największych hurtowni kontrolowało 88 proc. rynku dystrybucji leków. Farmacol miał 17 – 18 proc. udziału w rynku aptecznym.