Reklama
Rozwiń
Reklama

Radary na piaskach

Precyzyjne radary i kamery ustawione na plażach miały automatycznie śledzić ruch na wodach przybrzeżnych Bałtyku. System powinien ruszyć w 2006 r. Nie działa do dziś

Publikacja: 20.10.2008 06:43

Radary na piaskach

Foto: Fotorzepa, Bartosz Jankowski

Jeden z ostatnich dużych projektów dofinansowanych z europejskiego funduszu Phare wciąż nie jest zakończony. System 21 posterunków wieżowych rozlokowanych wzdłuż wybrzeża z radarami i aparaturą obserwacyjną na ruchomych platformach – połączonych z lokalnymi ośrodkami dozoru i centralą Straży Granicznej – miał podnosić alarm, gdy w polu widzenia znalazłyby się przemytnicze łodzie. – Z odległości trzech mil elektroniczne oczy są w stanie odkryć mały ponton z dwuosobową załogą – twierdzi płk Marek Borkowski, zastępca komendanta głównego Straży Granicznej ds. logistyki.

Koncepcja radiolokacyjnego monitorowania granicy pojawiła się już w 2003 r. Do zrobienia odcinka pilotażowego – dwóch posterunków na Mierzei Wiślanej i w Jastarni – wybrana została niemiecka firma Atlas Electronics. Potem kolejny konkurs na rozbudowę i dokończenie systemu (w 2004 r.) został zaraz na starcie zakwestionowany przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, który nie widział uzasadnienia, by urządzenia kupować bez przetargów. Sprawa skończyła się w sądzie, który uznał rację inwestora uzasadniającego drogę na skróty względami bezpieczeństwa państwa.

Przetarg rozstrzygnięto rok później: 19 kolejnych posterunków miało zrobić konsorcjum na czele z włoską firmą Selex Sistemi Integrati i polskimi partnerami. Straż Graniczna utrzymuje, że w myśl umowy to Włosi odpowiadają za włączenie do systemu urządzeń pilotażowych. Selex jest pewien, że to powinność inwestora. Efekt: do dziś obu odcinków nie udało się zintegrować.

[wyimek]40 mln euro miał kosztować system automatycznego śledzenia polskich wód przybrzeżnych[/wyimek]

Aby pokonać tę przeszkodę, trzeba będzie wymienić radary zainstalowane przez Niemców. Ale i to nie uruchomi systemu, bo nie udało się wybudować światłowodu, który połączyłby posterunki z ośrodkami dowodzenia. – W 2005 r. musieliśmy unieważnić przetarg, bo rachunek zaproponowany przez wykonawcę – ok. 15 mln złotych, znacznie przekraczał zakładany limit – przyznaje wiceszef Straży Granicznej. Teraz ten sam światłowód może kosztować nawet 50 mln zł. Płk Borkowski: – Chcemy, aby w jego budowę oprócz Straży Granicznej zainwestowali także MON, administracja morska, ratownicy. Są już uzgodnienia w tej sprawie.

Reklama
Reklama

Nie ma natomiast porozumienia z Włochami w kwestii kar umownych za dwuletnie opóźnienia. – Prawo jest jednoznaczne, musimy obciążyć Selex – zapowiada płk Borkowski.

Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Patronat Rzeczpospolitej
Wielka Gala Liderów Biznesu odbędzie się 20 lutego. BCC nagrodzi najlepsze polskie firmy i przyzna nagrody specjalne
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama