Reklama

Fotel po prezesie KGHM czeka na chętnych

Rusza konkurs na szefa KGHM. Jest szansa, że rozstrzygnie się już w lipcu

Publikacja: 23.06.2009 04:21

Największy europejski producent miedzi ogłosił wczoraj konkurs na stanowisko prezesa. Potencjalni następcy Mirosława Krutina (zrezygnował z przyczyn osobistych dzień przed walnym, na którym upływała jego kadencja) mają czas na składanie podań do 23 czerwca.

Rada nadzorcza – jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu – złagodziła nieco kryteria naboru, umożliwiając kandydowanie osobom związanym wcześniej z grupą kapitałową KGHM. Przyszły szef miedziowej spółki musi wykazać się m.in. sześcioletnim stażem pracy na stanowisku kierowniczym, ale niekoniecznie w zarządzie – choć takie doświadczenie będzie dodatkowym atutem.

– Chcielibyśmy rozstrzygnąć konkurs jak najszybciej. Jeśli się uda, jeszcze w lipcu – mówi „Rz” Marek Trawiński, przewodniczący rady, który jednak nie spodziewa się nawału podań. W poprzednim konkursie, w marcu 2008 r., który zakończył się wyborem Krutina, chętnych do objęcia posady prezesa piątej pod względem kapitalizacji spółki na warszawskiej giełdzie było zaledwie dziesięciu. I to mimo zarobków sięgających 50 tys. zł miesięcznie.

– Perspektywa posiadania w CV pozycji prezesa jednego z największych konglomeratów w Europie może kusić wielu. Jednak zdają sobie sprawę, że to zadanie dla rewolwerowca na rodeo, który już wsiadając na konia, musi mieć świadomość, że prędzej czy później z niego spadnie – komentuje w rozmowie z „Rz” Andrzej Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów. – Zakładając, że konkursy są przeprowadzane w sposób uczciwy, nie będą mieć sensu, dopóki prezes KGHM nie zyska gwarancji przepracowania w spółce przynajmniej jednej pięcioletniej kadencji.

W przeciwieństwie do Nartowskiego Józef Czyczerski, członek RN i przewodniczący miedziowej „Solidarności”, nie ma złudzeń. – Efekt konkursu będzie zależeć od ustaleń polityków – mówi „Rz” Czyczerski.

Reklama
Reklama

Na nieformalnej giełdzie kandydatów krążą już nazwiska – m.in. dwóch byłych prezesów Polskiej Miedzi, Stanisława Speczika (startował w poprzednim konkursie) i Krzysztofa Skóry. Obaj mają jednak małe szanse na wybór. Skarb Państwa – jak wynika z nieoficjalnych informacji „Rz” – nie ma jeszcze zdecydowanego faworyta.

Dlatego prawdopodobne jest też, że spółką pokierowałby Herbert Wirth – do niedawna wiceprezes, obecnie p.o. prezesa, który chce zgłosić swoją kandydaturę. Wówczas konkurs mógłby zostać rozstrzygnięty już na posiedzeniu rady 10 lipca.

Największy europejski producent miedzi ogłosił wczoraj konkurs na stanowisko prezesa. Potencjalni następcy Mirosława Krutina (zrezygnował z przyczyn osobistych dzień przed walnym, na którym upływała jego kadencja) mają czas na składanie podań do 23 czerwca.

Rada nadzorcza – jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu – złagodziła nieco kryteria naboru, umożliwiając kandydowanie osobom związanym wcześniej z grupą kapitałową KGHM. Przyszły szef miedziowej spółki musi wykazać się m.in. sześcioletnim stażem pracy na stanowisku kierowniczym, ale niekoniecznie w zarządzie – choć takie doświadczenie będzie dodatkowym atutem.

– Chcielibyśmy rozstrzygnąć konkurs jak najszybciej. Jeśli się uda, jeszcze w lipcu – mówi „Rz” Marek Trawiński, przewodniczący rady, który jednak nie spodziewa się nawału podań. W poprzednim konkursie, w marcu 2008 r., który zakończył się wyborem Krutina, chętnych do objęcia posady prezesa piątej pod względem kapitalizacji spółki na warszawskiej giełdzie było zaledwie dziesięciu. I to mimo zarobków sięgających 50 tys. zł miesięcznie.

– Perspektywa posiadania w CV pozycji prezesa jednego z największych konglomeratów w Europie może kusić wielu. Jednak zdają sobie sprawę, że to zadanie dla rewolwerowca na rodeo, który już wsiadając na konia, musi mieć świadomość, że prędzej czy później z niego spadnie – komentuje w rozmowie z „Rz” Andrzej Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów. – Zakładając, że konkursy są przeprowadzane w sposób uczciwy, nie będą mieć sensu, dopóki prezes KGHM nie zyska gwarancji przepracowania w spółce przynajmniej jednej pięcioletniej kadencji.

Reklama
Reklama

W przeciwieństwie do Nartowskiego Józef Czyczerski, członek RN i przewodniczący miedziowej „Solidarności”, nie ma złudzeń. – Efekt konkursu będzie zależeć od ustaleń polityków – mówi „Rz” Czyczerski.

Na nieformalnej giełdzie kandydatów krążą już nazwiska – m.in. dwóch byłych prezesów Polskiej Miedzi, Stanisława Speczika (startował w poprzednim konkursie) i Krzysztofa Skóry. Obaj mają jednak małe szanse na wybór. Skarb Państwa – jak wynika z nieoficjalnych informacji „Rz” – nie ma jeszcze zdecydowanego faworyta.

Dlatego prawdopodobne jest też, że spółką pokierowałby Herbert Wirth – do niedawna wiceprezes, obecnie p.o. prezesa, który chce zgłosić swoją kandydaturę. Wówczas konkurs mógłby zostać rozstrzygnięty już na posiedzeniu rady 10 lipca.

Biznes
Prezes Orlenu o fuzjach, inwestycjach poprzedników i cenach paliw
Biznes
Nowe cła Trumpa, Lex Huawei i groźby Orbana
Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama