Jak dodał, odpowiednią osobą do rozmów na ten temat jest minister skarbu Aleksander Grad. Związkowcy chcą spotkania z szefem rządu, zaniepokojeni odłożeniem transakcji sprzedaży majątków ich zakładów inwestorowi z Kataru.
- Sytuacja nie jest na tyle dramatyczna, aby angażować w nią premiera - zaznaczył jednak Graś. Jego zdaniem osobą właściwą do rozmów ze stoczniowcami i informowania ich o tym, co na bieżąco dzieje się procesie sprzedaży stoczni jest minister Grad. - Minister jest w stałym kontakcie z inwestorem i może udzielić stoczniowcom wyczerpujących informacji - mówi rzecznik rządu.
Zdaniem Grasia trzeba przede wszystkim spokojnie poczekać na rozwój sytuacji. - Z nadzieją, że rzeczywiście te pieniądze wpłyną i rozpocznie się normalna działalność gospodarcza - proces zatrudniania ludzi i w efekcie rozpoczęcie produkcji w stoczniach - powiedział w rozmowie z IAR Graś.
Dodał, że Katarczycy chcą przeprowadzić własny audyt, dotyczący procesów własnościowych w stoczniach. Katarski inwestor wstrzymał się z zapłatą 380 milionów złotych za majątek polskich stoczni po otrzymaniu listu od Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego. Według organizacji, majątek szczecińskiego zakładu został przejęty niezgodnie z prawem.
Szef SLD Grzegorz Napieralski nie wierzy, że list do inwestora spowodował przełożenie terminu wpłaty do 17 sierpnia. Jego zdaniem, list miał jedynie "przykryć" fiasko negocjacji w sprawie sprzedaży stoczni.