Po wtorkowej publikacji „Rz” o możliwości ogłoszenia upadłości KHW w branży zawrzało. Prezes KHW Stanisław Gajos zapewnił, że trudności finansowe spółki nie zagrażają kontynuacji jej działalności.
Kontrahenci, którym KHW jest winny pieniądze (łączne zobowiązania spółki to 0,6 mld zł), uważają, że wszczęcie postępowania upadłościowego jest możliwe, ale i bezsensowne. Powód? Spada szansa na odzyskanie pieniędzy.
– Nie jestem w skórze innych. Może przy takich zobowiązaniach, jakie ma KHW, od strony formalnej wierzyciele mają przesłanki do złożenia wniosku o upadłość firmy – powiedział „Rz” Krzysztof Jędrzejewski, wiceprezes Kopeksu i główny udziałowiec firmy produkującej maszyny dla górnictwa (Kopeksowi KHW jest winien ok. 20 mln zł). – Ale czy ktoś taki wniosek złoży? Żeby szybciej odzyskać pieniądze, nie powinien – zauważa.
[wyimek]900 mln zł to wartość emisji obligacji węglowych KHW – pierwsze umowy z nabywcami w tym tygodniu[/wyimek]
Z informacji „Rz” wynika, że Kopex negocjuje z KHW warunki objęcia obligacji za kilkadziesiąt milionów złotych (cała pula ma wynieść 900 mln zł, ale nie wiadomo, czy uda się aż tak duża kwota, która w całości ma zostać przeznaczona na inwestycje w pięciu kopalniach KHW). Według resortu gospodarki emisja ta poprawi płynność finansową KHW. A nawet jeśli nie – resort rozważa sięgnięcie po inne narzędzia.