Reklama

Finansowe kłopoty regionalnej kolei

Długi Przewozów Regionalnych za korzystanie z torów przekraczają już 317 mln zł. Firma ma miesiąc na porozumienie z PKP PLK. W przeciwnym razie może przestać kursować ponad 3 tys. lokalnych pociągów

Aktualizacja: 06.11.2010 02:28 Publikacja: 06.11.2010 02:27

Finansowe kłopoty regionalnej kolei

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

AObecne zadłużenie samorządowego przewoźnika jest rekordowo wysokie. W maju tego roku, kiedy władze PKP Polskich Linii Kolejowych, spółki odpowiedzialnej za zarządzanie torami, zatrzymały na stacjach w całej Polsce ok. 200 pociągów Przewozów Regionalnych, zadłużenie spółki za korzystanie z torów przekraczało 240 mln zł. Ugoda do tej pory nie została jednak podpisana. – Rozmowy w sprawie spłaty zadłużenia cały czas trwają. Liczymy, że przewoźnik znajdzie rozwiązanie, które doprowadzi do uregulowania zaległości – mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych. – Tym bardziej że udało nam się wypracować ugodę z PKP InterCity – dodaje Łańcucki.

Przewozy Regionalne twierdzą, że mają sposób na spłatę długów. Jednak pozyskanie pieniędzy zajmie im trochę czasu. Jednym ze sposobów na pozyskanie ok. 300 – 400 mln zł gotówki jest leasing zwrotny taboru używanego obecnie przez przewoźnika. Drugim – odzyskanie od Skarbu Państwa należnych dopłat za uruchomienie pociągów międzywojewódzkich na zlecenie państwa w latach 2004 – 2008. Pozwy na łączną kwotę 678 mln zł zostały już skierowane do sądu. Jednak odzyskanie tych pieniędzy, o ile nastąpi – może zająć nawet do trzech lat. – Przypływ gotówki w wyniku leasingu taboru może nastąpić w marcu przyszłego roku – mówi Małgorzata Kuczewska-Łaska, prezes Przewozów Regionalnych. – Jesteśmy w trakcie przygotowywania procedury i rozmów z instytucjami, które są zainteresowane współpracą z nami – dodaje prezes samorządowego przewoźnika.

[srodtytul]Znikające pociągi[/srodtytul]

Mimo że obie strony dążą do porozumienia, władze PKP PLK przygotowały się na ewentualność wypowiedzenia umowy. Ponieważ w wyniku takiego kroku spółka utraci potencjalne przychody w wysokości ponad 20 mln zł, władze PKP PLK zwróciły się do rady nadzorczej o zgodę na taką decyzję. Ta dała ją pod koniec października, ponieważ długi regionalnej kolei przekraczają już 317 mln zł.

– To nie jest straszak. Sytuacja jest poważna. Nie zagraża co prawda płynności finansowej spółki, ale brak wpłat od przewoźników może sprawić, że nie będziemy mieć pieniędzy na pensje czy na remonty – mówi Krzysztof Łańcucki.

Reklama
Reklama

Nikt nie wyobraża sobie sytuacji, w której pociągi samorządowego przewoźnika miałyby faktycznie przestać kursować. Codziennie do pracy czy szkoły składami Przewozów Regionalnych dojeżdża ok. 35 tys. osób.

[srodtytul]Pod kreską[/srodtytul]

Spłata długów za korzystanie z torów to niejedyne źródło problemów finansowych Przewozów Regionalnych.

Spółka ten rok miała zakończyć zbilansowaniem przychodów i kosztów. Tak się jednak nie stanie. Prognozowana strata przewoźnika za ten rok to ok. 115 mln zł. – Nasze przychody były niższe, niż zakładaliśmy, m.in. z uwagi na spadek liczby podróżnych o ok. 7 proc. Dodatkowo nie wszystkie województwa podpisały umowy na pokrycie 100 proc. deficytu zamawianych przez siebie pociągów – wyjaśnia Małgorzata Kuczewska-Łaska.

Zobowiązanie wobec PKP PLK to niejedyne długi przewoźnika. Te łącznie wynoszą ok. 400 mln zł. Spółka zalega m.in. PKP za korzystanie z kas i pomieszczeń na dworcach. – Ugoda w tej sprawie została już podpisana – mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP.

– Nie damy rady spłacić zobowiązań z działalności operacyjnej. Nawet jeżeli będziemy zarabiać, będą to zyski minimalne – wyjaśnia Łaska.

Reklama
Reklama

Przez procedurę sejmową nie przeszła ustawa o możliwości ogłoszenia upadłości spółek kolejowych. Zawetowali ją posłowie z Sejmowej Komisji Infrastruktury. Jak uspokaja prezes samorządowego przewoźnika, sytuacja nie jest na tyle poważna, by stanowiła podstawę do ogłoszenia upadłości spółki. – Nie jesteśmy w stanie trwałej niewypłacalności – podsumowuje prezes Przewozów Regionalnych.

[srodtytul]Nowe prawo do poprawki[/srodtytul]

Władze przewoźnika chcą też pozyskać inwestora strategicznego. Obecnie przygotowują się do wyboru doradcy, który wyceni spółki i pomoże znaleźć potencjalnego inwestora. Miałby on wejść do spółki poprzez wykup udziałów powstałych w wyniku podniesienia kapitału.

Marszałkowie, którzy przejęli spółkę od rządu w grudniu 2008 roku, mają coraz mniej nadziei, że uda im się wyprowadzić ją na prostą. Dlatego zaczęli powoływać swoje koleje. Przygotowywane przez rząd prawo o transporcie publicznym nie poprawi sytuacji. – Miało ochronić PKP InterCity przed koniecznością konkurowania z tanimi pociągami międzymiastowymi Przewozów Regionalnych. Konkurencja miała się odbywać o rynek, a nie na rynku. Ale poprawka, którą zgłosiło PKP, nie zapewni wyłączności na danej linii – mówi Adrian Furgalski, ekspert do spraw kolei. – Zapisy przewidują, że na trasę, po której kursuje przewoźnik dotowany, może wejść inna kolej na warunkach komercyjnych, jeżeli udowodni, że nie odbierze pasażerów linii subsydiowanej. Jednak nie ma takiego obostrzenia wobec przewoźnika, który uruchomiłby dotowane połączenie np. przez samorząd. Wystarczy, że Przewozy Regionalne wpiszą jako połączenie dotowane trasę Warszawa – Gdynia, tę samą, którą dofinansować ma rząd – wyjaśnia Furgalski.

Nowe prawo znosi również obowiązek ogłaszania przetargów na umowy dziesięcioletnie na wykonywanie przewozów. Samorządy będą mogły przyznawać je z wolnej ręki.

[ramka][srodtytul]Zmiana przepisów[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Nowa ustawa o transporcie publicznym znosi m.in. obowiązek ogłaszania przetargów na obsługę tras kolejowych. Rząd i samorządy będą mogły z wolnej ręki przyznawać kontrakty na dziesięć lat z możliwością przedłużenia ich o kolejne pięć. To może sprawić, że nasz rynek pasażerskich przewozów kolejowych zamknie się na konkurencję prywatną.

Nowe przepisy przewidują też, że na trasę, którą obsługuje przewoźnik dotowany z publicznych pieniędzy, nie będzie mogła wejść kolej komercyjna, chyba że udowodni, że nie odbierze pasażerów przewoźnikowi dotowanemu. To nie będzie dotyczyć innego dotowanego z publicznych pieniędzy przewoźnika.[/ramka]

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

[mail=a.stefanska@rp.pl]a.stefanska@rp.pl[/mail][/i]

Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Biznes
Od edukacji do transformacji – forum NFOŚiGW
Biznes
Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama