Nowa, potężna instytucja działająca w strukturach resortu obrony narodowej: w sumie 250 ludzi: cywilów i mundurowych ma od stycznia 2011 r. wydawać większą część z 6230 mln zł przeznaczonych w przyszłym roku na modernizację techniczną sił zbrojnych. Inspektorat przejmie dotychczasowych pracowników departamentu zaopatrywania armii, biura analiz rynku uzbrojenia i część urzędników departamentu polityki zbrojeniowej odpowiadających za nadzorowanie wojskowych badań i przedsięwzięć rozwojowych.
— To wreszcie krok w stronę koordynacji wojskowych inwestycji i zamówień, o co od dawna zabiegał przemysł, ale lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie samodzielnej agencji uzbrojenia, która skupiłaby w jednym ręku kontrakty, inicjowanie badań i procedur wdrażania sprzętu — twierdzi Edward E. Nowak prezes grupy Bumar. Szef warszawskiego Przemysłowego Centrum Optyki (lasery, noktowizory, termowizja) Ryszard Kardasz obawia się, że zamieszanie podczas tworzenia inspektoratu uzbrojenia może sparaliżować proces decyzyjny i zatrzymać podpisywanie nowych umów.
[b]Wojskowi z biznesem[/b]
Krzysztof Jagiełło prezes Zakładów Mechanicznych Tarnów , produkujących karabiny maszynowe i broń artyleryjską liczy, że nowy urząd usprawni przede wszystkim przepływ informacji. — Teraz by poznać opinię wojskowych o produktach mojej fabryki muszę na piśmie występować do ministra aby zezwolił na bezpośredni kontakt z dowódcami. Każde oficjalne spotkanie załatwia się miesiącami — narzeka prezes Jagiełło To skutek przyjętej jeszcze w 2006 roku słynnej decyzji nr 16, ówczesnego szefa MON Radosława Sikorskiego która ze względów antykorupcyjnych zakazuje mundurowym spotykania się z przedsiębiorcami.
— Sytuacja się zmienia. Postanowiliśmy rozluźnić od nowego roku antylobbingowy rygor. Decyzja nr 16 zostanie złagodzona — zapowiedział we wtorek podczas odbywających się w Warszawie Dni Przemysłu Obronnego Marcin Idzik wiceminister obrony narodowej ds modernizacji sił zbrojnych.