Przez weekend gazeta opublikowała aż trzy oddzialne artykuły w tym jeden na pierwszej stronie. We wspomnianej czołówce opisane są sytuacje, w których właściciela sklepów z dobrami luksusowymi zatrudniają osoby posługujące się mandaryńskim, aby sprostać rosnącemu popytowi ze strony zamożnych chińskich turystów.
Przeciętny turysta z Chin zostawia 6 tys. dol. podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, czy Europie. Podatki nakładane na dobra luksusowe w Chinach sprawiają, że klienci mogą kupić więcej za mniej w USA i Europie.
Niektórzy Chińczycy odwiedzają zagranicę z zamiarem dłuższego pobytu, a w tych przypadkach znajomość ich języka to bardzo duży atut agenta nieruchomości. Spadające ceny nieruchomości w USA to znakomita okazja dla zamożnych obywateli dynamicznie rozwijających się gospodarek, głównie z krajów grupy BRIC.
Bogaci Chińczycy chętnie wybierają się do Long Island ze względu na bogata ofertę luksusowych domów jednorodzinnych, które często stoją niedaleko wysoko ocenianych w rankingach szkół.
Agenci nieruchomości dodają do swoich stron www translatory i wersje chińskie wersje językowe, a także osobne linie telefoniczne, gdzie obsługująca osoba posługuje się mandaryńskim.
Najbardziej korzystają na tym agenci azjatyckiego podchodzenia, posługujący się chińskim.
– Kiedy używając języka ojczystego, nie możemy załatwić sprawy w urzędzie, znaleźć pracy i popadamy w biedę, przestajemy nim mówić i uczyć go dzieci – wyjaśnia „Rz" dr Nicholas Ostler z brytyjskiej Fundacji na rzecz Języków Zagrożonych. Jednocześnie, gdy jedne z języków walczą o przetrwanie, inne mają się całkiem dobrze. Prym wiodą mandaryński, którym jako pierwszym posługuje się prawie miliard ludzi, i hindu (ok. 366 mln osób).
– Chiny czy Indie nie staną się jednak nigdy potęgami kolonizacyjnymi na miarę europejskich imperiów. Zatem, choć coraz częściej języki te przydają się w biznesie, nie zdominują nagle Zachodu – uspokaja dr Ostler. I dodaje: – Angielski wciąż jest bowiem najpopularniejszy. Choć angielski jest językiem ojczystym dla 341 milionów ludzi na świecie, to rozumie go może nawet jedna trzecia ludzkości. W 2001 r. to właśnie angielski wybrała do komunikowania się z ambasadami innych państw większość krajów ONZ.
Na przykład w Mediolanie chińskie nazwisko Hu znalazło się na drugim miejscu najczęściej występujących nazwisk mieszkańców, zaraz po typowym włoskim Rossi - podały władze miejskie
Na liście dziesięciu najpopularniejszych nazwisk mediolańczyków są aż trzy chińskie.