Na 28 listopada br. zaplanowane jest drugie spotkanie Ministerstwa Skarbu z plantatorami i pracownikami, czyli jedynymi uprawnionymi do zakupu akcji Krajowej Spółki Cukrowej. To już trzecie – i jak ma nadzieję resort skarbu ostatnie – podejście do sprywatyzowania lidera polskiego rynku cukru.
– Oczekujemy, że Ministerstwo Skarbu przedstawi na nim wycenę KSC – mówi Kazimierz Kobza, dyrektor Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego. To dla nas punkt wyjścia do dalszych rozmów – dodaje.
Ze źródeł zbliżonych do resortu skarbu „Rz" dowiedziała się, że na najbliższym spotkaniu z plantatorami i pracownikami cukrowej spółki wycena się nie pojawi, bo nie jest jeszcze gotowa. Ministerstwo zamierza jednak zaproponować uprawnionym, aby sami, na podstawie dokumentów udostępnionych przez spółkę, zweryfikowali jej wartość jeszcze przed publikacją prospektu emisyjnego. Nie oznacza to jednak, że wycena spółki będzie podlegać negocjacjom.
– Będziemy w stanie wykazać, że rzeczywista wycena spółki ma niewiele wspólnego z jej wartością księgową – zaznacza Kazimierz Kobza.
Według wstępnych wyliczeń producentów KSC jest warta nie więcej niż 800 mln zł, co daje 80 groszy na akcję. Kwotę tę uzyskali na podstawie rocznej sprzedaży cukru, głównego produktu spółki.
Na najbliższym spotkaniu resort skarbu zaproponuje też, aby jeden uprawniony mógł zapisać się na nie więcej niż 0,1-0,2 proc. akcji. Początkowo chciał, aby próg wyniósł 1 proc. Ponadto w czasie spłaty rat za akcje ich właścicielom przysługiwałoby prawo do głosu, a nie tylko do dywidendy.
Z informacji „Rz" wynika, że resort skarbu nie zamierza natomiast zrezygnować z tego, aby uprawnieni zapłacili za część akcji. Na początku października zaproponował, aby wkład własny wyniósł 15 proc. Resort nie chce, aby prywatyzacja KSC odbywała się wyłącznie za pieniądze spółki.
– Tak wysoki wkład własny jest nie do przyjęcia, bo w dobie kryzysu pracownikom brakuje pieniędzy – zaznacza Stanisław Lubaś, przewodniczący NSZZ Solidarność KSC.
Dodaje, że przy wycenie akcji należy wziąć pod uwagę fakt, że w ciągu ostatnich kilku lat spółka wypłaciła ponad 1 mld zł dywidendy. Większość z tego trafiło do Skarbu Państwa.
Tak jak przy poprzedniej prywatyzacji załoga i producenci buraków będą mogli spłacać zakup akcji KSC w ratach, ale nie dłużej niż przez siedem lat. Dostępne będą dla nich także pożyczki. Spółka ma zarezerwowane ponad 100 mln zł na ten cel.
Ministerstwo Skarbu nie komentuje informacji, do których dotarła „Rz". - Niedługo spotkamy się z uprawnionymi i przedstawimy nasze nowe propozycje. Wychodzimy na przeciw ich oczekiwaniom i liczymy, że będą usatysfakcjonowani. Jednak kluczowa jest ich świadomość, że to oni będą decydować o zachowaniu charakteru spółki, jako jej przyszli właściciele – mówi Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzecznik prasowy MSP.
Tymczasem KSC nie zamierza poprzestać na produkcji cukru. – Dywersyfikacja produkcji jest konieczna w związku ze zniesieniem kwot cukrowych od 2017 r. Jednak powinna bazować, jak np. biopaliwa – na cukrze, a nie wytwarzaniu mąki czy keczupu – zaznacza Kazimierz Kobza.