WB Electronics, największa prywatna firma zbrojeniowa w kraju, wkrótce pokaże armii najnowszy taktyczny dron Manta, zdolny do przenoszenia uzbrojenia – dowiedziała się „Rz".
W tym roku prototyp Manty o hybrydowym, spalinowo-elektrycznym napędzie, zasięgu 200 kilometrów i kilkudziesięciokilogramowym udźwigu, wzbije się w powietrze. – Na pokładzie instalujemy niestandardowe urządzenia – przyznaje Piotr Wojciechowski, prezes WB Electronics.
Manta z Ożarowa
Zwiadowczy samolot o wyglądzie płaszczki oprócz kamer – dziennej i termowizyjnej – będzie wyposażony w czuły radar SAR umożliwiający obserwację poprzez chmury i we mgle. Pokładowy komputer pozwoli łączyć (technologia fusion) działanie detektorów wizyjnych i radarowych.
3 mld złotych przeznaczy armia na zakup prawie 100 bezzałogowych samolotów zwiadowczych
Manta, która dzięki silnikom spalinowym i elektrycznym będzie mogła startować z klasycznych lądowisk, a także wznosić się pionowo, jest w stanie wykonywać kilkunastogodzinne misje. Dron będzie wyposażony w dalmierz laserowy, precyzyjny lokalizator obserwowanych obiektów potrzebny do wskazywania celów artylerii i urządzenia do walki radioelektronicznej – czyli wykrywania wrogich instalacji emitujących fale elektromagnetyczne.
O uzbrojeniu najnowszego BSL (czyli bezzałogowego statku powietrznego), szef WBE nie chce mówić. To wciąż delikatna kwestia – twierdzi.
Europejskie BSL
Czy ożarowska Manta pójdzie w ślady rozpoznawczych mini-BSL – systemu FlyEye, zbudowanego wcześniej przez WB Electronics, sprawdzonego w warunkach bojowych i służącego już od kilku lat nie tylko w naszej armii?
Wojsko zaplanowało zakup prawie 100 bezzałogowych samolotów zwiadowczych, w tym w wersji uzbrojonej, wartych ok. 3 mld zł. Na rozwój technologii nie tylko wojskowych bezpilotowców stawia Unia Europejska. Bruksela w grudniu potwierdziła, że wesprze budowę europejskich dronów, bo to technologiczna lokomotywa, która dostarczy innowacyjnych rozwiązań potrzebnych również w innych gałęziach przemysłu i gospodarki. Ocenia się, że w najbliższych latach tylko w Europie zamówienia na systemy bezzałogowe będą warte 30 mld euro.
Światowymi liderami w budowie dronów są Izrael i USA, nad rozwojem BSL pracują też europejscy sojusznicy. 19 listopada zeszłego roku 7 krajów UE, w tym Polska, Niemcy i Francja, utworzyło „europejski klub użytkowników dronów". To państwa, które obecnie wykorzystują wojskowe BSL na średnich wysokościach lub w ciągu 5 lat zamierzają rozpocząć ich eksploatowanie.
Polski przemysł coraz bardziej liczy się w tym gronie, bo buduje bezpilotowce niemal wyłącznie w oparciu o własne technologie. – Rodzime konsorcjum budowy bezpilotowców, na czele z WB Electronics, zgromadziło już tak znaczący potencjał i doświadczenie, że na partnerskich zasadach rozmawiamy o technologicznej współpracy z największymi graczami w krajach NATO, takimi jak Thales czy francuska korporacja zbrojeniowa Safran – mówi prezes Wojciechowski.
Gigantyczny dron szpiegujący...
MALE na horyzoncie
Przypomina, że na całym świecie tajemnice konstrukcji militarnych robotów są ściśle chronione, bo towarzyszą im wyjątkowo kosztowne badania i inwestycje. W dronowym konsorcjum oprócz ożarowskich firm znalazły się warszawski Instytut Lotnictwa, Wojskowe Zakłady Elektroniczne, Śląskie Centrum Naukowo-Technologiczne Przemysłu Lotniczego (z unikalnym ośrodkiem produkcji struktur kompozytowych i laboratorium), Wojskowa Akademia Techniczna, Wojskowe Zakłady Inżynieryjne oraz AM Technologies Polska.
Piotr Wojciechowski przypomina, że oprócz Manty w tym roku po badaniach i procedurze certyfikacyjnej będzie gotowy też nowy produkt konsorcjum – kwadrokopter, czyli czterowirnikowy miniśmigłowiec, w pełni przystosowany do profesjonalnych zadań rozpoznawczych.
To dopiero początek drogi, bo ożarowska grupa nie ukrywa, że jej ambicje sięgają dalej: celem jest budowa średnich dronów klasy MALE (Medium-Altitude Long-Endurance) zdolnych w przyszłości do przenoszenia rakiet. – Na rozwój Manty połowę kosztów projektu, ok. 15 mln zł, wyłożyła Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Bez współpracy z armią i bez państwowych zamówień nie da się jednak budować dronów MALE, czyli wyrafinowanego technologicznie, precyzyjnego uzbrojenia – mówi szef WBE.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora z.lentowicz@rp.pl