Ze względu na niską cenę ropy inwestycje w projekty wydobywcze, które już znajdują się w portfelach spółek, powinny być ograniczane do niezbędnego minimum, wstrzymywane lub odkładane w czasie – mówi Wojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities. Takie działania planują zresztą krajowe firmy.
PKN Orlen, który prowadzi wydobycie w Kanadzie i szuka złóż w Polsce, informuje, że utrzymująca się niska wycena ropy może wpływać na inwestycje koncernu. Chodzi m.in. o harmonogram prac poszukiwawczych i liczbę nowo wykonywanych odwiertów.
Orlen na tegoroczne inwestycje zamierza przeznaczyć 3,8 mld zł. Z tego na poszukiwania ropy i gazu w Polsce planuje wydać do 200 mln zł. Więcej, bo ponad 350 mln zł, zainwestuje w wydobycie w Kanadzie. Ze względu na niskie ceny ropy rozważa jednak weryfikację swoich planów.
Ważne oszczędności
Na bieżąco sytuację monitoruje Grupa Lotos. Spółka wraz z Grupą Azoty odłożyła właśnie na półkę projekt budowy instalacji petrochemicznej w Gdańsku, gdyż jej realizacja nie gwarantowała osiągnięcia zakładanej rentowności. Wartość inwestycji szacowano aż na 12 mld zł. Oba koncerny jako główny powód zaniechania dalszych prac podały zmienność na rynku ropy oraz gwałtowną przecenę produktów rafineryjnych i petrochemicznych.
Grupa Lotos ograniczyła też wydatki na zagospodarowanie złoża ropy B8 znajdującego się w polskiej strefie ekonomicznej Bałtyku. – Po tym jak cena ropy spadła z ponad 100 dol. za baryłkę do 50 dol., projekt zagospodarowania złoża B8 poddany został wnikliwej analizie. Musieliśmy dokonać niezbędnych korekt, inaczej uruchomilibyśmy wydobycie, dopłacając do każdej baryłki ropy – tłumaczy Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos. Jeszcze kilka tygodni temu łączne nakłady na B8 były szacowane na 1,8 mld zł.