Reklama

Banki tracą zaufanie do zaplecza górniczego

Dołujące kopalnie ciągną za sobą producentów maszyn, którzy muszą renegocjować umowy kredytowe, ciąć pensje oraz zwalniać pracowników.

Aktualizacja: 29.02.2016 20:54 Publikacja: 29.02.2016 20:00

Banki tracą zaufanie do zaplecza górniczego

Foto: Bloomberg

Banki pokazały już czerwoną kartkę Kopeksowi – największej polskiej firmie produkującej maszyny dla przemysłu górniczego. Stało się to po publikacji fatalnych wyników spółki za 2015 r., które ujawniły złamanie kowenantów bankowych dotyczących wskaźników zadłużenia. Zaledwie dzień po tej informacji ING Bank Śląski oraz PKO BP ograniczyły dostępność udzielonych Kopeksowi kredytów.

Poważna sytuacja

Analitycy nie mają wątpliwości, że decyzje banków stawiają Kopex w bardzo trudnej sytuacji. – Spółka będzie musiała przedstawić solidne dowody na to, że skutecznie przeprowadzi restrukturyzację, by móc wrócić do rozmów z bankami – komentuje Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Zaznacza jednak, że perspektywy dla firm okołogórniczych nie są dobre. – Krajowe kopalnie zalegają z płatnościami, ale też zagraniczne rynki odzwierciedlają to, co dzieje się z cenami węgla na świecie. Nie widzę więc szans, by producentom maszyn górniczych udało się w tym roku poprawić wyniki finansowe – dodaje Prokopiuk.

Kopex, który zatrudnia około 5 tys. osób, zapowiedział już redukcję zatrudnienia oraz dostosowanie wynagrodzeń do efektywności pracy. Zarząd przygotowuje się też do rozmów z bankami. – Przed nami trudne rozmowy z instytucjami finansowymi. Nie ma natomiast powodów do paniki – mówił w dniu prezentacji wyników finansowych Krzysztof Zawadzki, członek zarządu Kopeksu.

Dzieje się to w momencie, gdy największa firma górnicza państwowa Kompania Węglowa, która wydłuża terminy płatności dla swoich kontrahentów i stawia ich w trudnej sytuacji, wcale nie przewiduje zwolnień, a jedynie odejścia pracowników na emerytury. Próby redukcji wynagrodzeń w tej węglowej spółce skończyły się natomiast odwołaniem prezesa Kompanii Krzysztofa Sędzikowskiego.

Reklama
Reklama

Działać wcześniej

Optymalizację kosztów wprowadził już inny producent maszyn – Famur, którego zyski stopniały w 2015 r. o 49 proc. w porównaniu z rokiem 2014. – Dzięki prowadzonym analizom grupa przygotowywała się do minimalizacji negatywnych skutków zmian na rynku, dokonując na bieżąco renegocjacji kredytów, poszukując alternatywnych źródeł finansowania i optymalizując procesy produkcyjne tak, by pozostać konkurencyjnym i zdolnym do generowania zysku – przekonuje Mirosław Bendzera, prezes Famuru.

W miejsce zleceń dla górnictwa podziemnego Famur coraz większą uwagę poświęca realizacji kontraktów dla górnictwa odkrywkowego czy energetyki. – Pomimo utrzymującej się trudnej sytuacji polskich kopalń w ubiegłym roku odnotowaliśmy o 11 proc. wyższy poziom przychodów ze sprzedaży krajowej niż w 2014 r. Widzimy więc już dokładnie pozytywne efekty naszej strategii polegającej na konsekwentnej dywersyfikacji źródeł przychodów - przekonuje Bendzera.

Na pomoc branży

Przedstawiciele sektora od dawna apelują do rządu o wprowadzenie systemowych rozwiązań, które pomogłyby producentom maszyn.

Ogłoszony niedawno tzw. plan Morawieckiego przewiduje realizację projektu „Polski kombajn górniczy", który ma pomóc firmom wzmocnić pozycję na globalnym rynku. Nie padły jednak żadne konkretne propozycje działań ani kwoty, jakie mogłyby zostać przeznaczone na ten cel.

Opinia

Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

Górnictwo ma problemy z płynnością i nie reguluje w terminie swoich płatności. Dlatego firmy kooperujące z węglowymi spółkami powinny być objęte specjalnym programem, który wprowadzi systemowe rozwiązania dla branży. Może to być np. czasowe wprowadzenie kasowej metody obliczania VAT czy uruchomienie kredytów eksportowych, które pomogłyby naszym spółkom na zagranicznych rynkach. Na pewno od razu pojawią się zarzuty, że kolejna branża po górnictwie domaga się od państwa pomocy. Warto jednak chronić te miejsca pracy, które utworzone zostały w tych tysiącach firm okołogórniczych działających w naszym kraju. Tym bardziej że banki nie są chętne do wspierania branż, które mają jakikolwiek związek z węglem. Niestety, firmy okołogórnicze są dziś zostawione same sobie i jeśli to się nie zmieni, będą upadać jedna po drugiej.

Biznes
Największy pakiet sankcji od początku wojny. Wielka Brytania celuje w Gazprom i Rosatom
Biznes
Czy zagraniczne firmy powinny dostać publiczne pieniądze? Polacy odpowiadają
Biznes
Minister finansów Łotwy dla „Rzeczpospolitej”: Musimy pomagać Ukrainie aż do zwycięstwa
Biznes
Local content, weto Węgier ws. sankcji na Rosję i hossa w zbrojeniówce
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama