W piątek w okolicach południa klienci PKO Banku Polskiego zaczęli skarżyć się na awarię systemu bankowości elektronicznej i mobilnej, problemy z logowaniem i realizacją transakcji. Nie działały serwis iPKO i aplikacja IKO.

PKO BP na swoim profilu na Facebooku przyznał, że faktycznie są problemy. "Szanowni Państwo, informujemy, że obecnie z powodów technicznych dostęp do serwisu iPKO oraz aplikacji IKO jest utrudniony. Trwają prace nad przywróceniem dostępu do usług. Jednocześnie informujemy, że karty płatnicze powinny działać prawidłowo. Przepraszamy za utrudnienia" – można było przeczytać wtedy w oświadczeniu.

Jak tłumaczy PKO BP problemy były spowodowane przez niezależną od banku usterkę techniczną - przecięcie światłowodów. "Z uwagi na niedogodności, zdecydowaliśmy o zwolnieniu Klientów z opłat za przelewy natychmiastowe od 18.00 dzisiaj do pon. 29.10.2018 do końca dnia. Za utrudnienia przepraszamy" - napisał bank na Twitterze.

Serwisy IKO, bankowości elektronicznej, oraz iPKO, bankowości mobilnej, są bardzo popularne i korzysta z nich parę mln użytkowników. W samym sierpniu do tych serwisów zalogowano się łącznie 87 mln razy. Liczba logowań do IKO w sierpniu oraz wrześniu tego roku przewyższała już liczbę logowań do serwisu internetowego iPKO. Łącznie, od startu aplikacji iPKO w 2013 roku, już ponad 115 milionów transakcji. Najbardziej popularne są przelewy oraz płatności w internecie.

Problemy PKO BP to nie wyjątek. Kilka dni temu sporą awarię zaliczył Santander Bank Polska, kilkanaście dni wcześniej z kłopotami technicznymi borykał się Alior, w lipcu problemy miał Pekao, w czerwcu ING Bank Śląski i mBank, a w styczniu PKO BP. Właściwie nie ma banku, który w tym roku obszedł się bez kłopotów technicznych – dotknęły nawet BGK, Mastercarda i Revoluta.