Senacka komisja Bankowości przyjęła stosunkiem głosów 12-10 projekt ustawy "zmiękczającej" niektóre rygory nadzoru finansowego. Podział głosów przebiegał  ściśle po linii partyjnej.  W ten sposób republikanie spełniają jedną z obietnic wyborczych z ubiegłorocznej kampanii. Ustawa Dooda-Franka z 2010 roku, której celem miało być przeciwdziałanie kolejnej finansowej katastrofie podobnej do tej z 2008 roku od dawna była krytykowana przez prawą stronę sceny politycznej.  Republikanie wspierani przez bankowe lobby argumentowali, że zbyt restrykcyjne przepisy podnoszą koszty prowadzenia działalności finansowej, są uciążliwe przede wszystkim dla małych banków i zamiast pomagać – szkodzą gospodarce.

Demokraci argumentują z kolei, że zmiany w ustawie Dooda-Franka służyć będą jedynie interesom wielkich banków i osłabią mechanizmy chroniące konsumentów.

Przyjęcie projektu przez kluczową Komisję bankowości otwiera drogę do wprowadzenia zmian, choć końcowy los ustawy nie jest wciąż pewny. Izba Reprezentantów począwszy od 2011 roku wielokrotnie próbowała to zrobić, jednak za każdym razem projekty utykały w izbie wyższej.  Republikanie odzyskali kontrolę nad Senatem dopiero z początkiem tego roku. Na razie Biały Dom zajmuje krytyczne stanowisko wobec senackiego projektu. Sponsor ustawy senator Richard Shelby z Alabamy liczy jednak na zawarcie dwupartyjnego kompromisu, który zapobiegłby prezydenckiemu wetu. Wśród licznych zmian jego projekt przewiduje przyznanie władzom regulacyjnym większej swobody w ustalaniu przepisów dla średniej wielkości instytucji finansowych o aktywach w granicach 50-500 milionów dolarów. Złagodzeniu mają ulec także kontrole mniejszych banków.